wtorek, 18 marca 2014

Kolejne sny

"Przekleństwo ludzkości polega więc na tym, 
że dwie sprzeczne natury są ze sobą na wieki złączone, że w otchłani dręczącego sumienia 
muszą toczyć tragiczne, 
niekończące się boje." 
R.L. Stevenson


Moja kotka Pyza miała złą siostrę bliźniaczkę, we śnie siedziałam przed swą posiadłością. Obok mnie na krześle była Pyza, zaś na okrągłym stoliku obok siedziała jej bliźniaczka, miała czerwone oczy i pyszczek zabrudzony krwią. Kiedy się jej bacznie przyglądam, ona nagle odwraca się i skacze mi do gardła.

***



Wczoraj skończyłam czytać książkę Ulubione Rzeczy
Pytanie jakie kołatało mi się przed snem to kim był Rozpruwacz? Jak dostał się do mieszkania M.J.Kelly i dlaczego zniknął?


Kolejny sen: jestem w swoim domu rodzinnym, jest noc za oknem. Coś mnie budzi, po chwili słyszę cichutkie stukanie w okno. Wstaję i lekko je uchylam. Słyszę głos: proszę Pani, w budynku obok jest pożar, proszę otworzyć drzwi - przyda się każda pomoc. Zamykam okno idę w stronę drzwi.

***
Ostatni sen. Jestem w świetlicy szkolnej by odebrać dyplom za pracę plastyczną córeczki. Siedzi przy mnie mężczyzna "poważany przez szkołę"/zasłużony, potrzebuje pomocy i mnie zagaduje, wychodzę z nim. Jest szarmancki, miły, bardzo inteligentny. Nie czuję niepokoju kiedy prowadzi mnie zakamarkami i ciemnymi uliczkami. W końcu wchodzimy do jego mieszkania i kiedy zamyka drzwi, dostrzegam  w nim różnicę. Teraz ma spojrzenie zimne jak stal a oczy zamieniają się w szparki.

***
Te wszystkie sny skojarzyły mi się z krótką nowelką "Dr. Jekyll i Mr. Hyde".
Napisał ją Stevenson, od razu sprawdziłam rok - 1886r.
(zaś pierwsze morderstwo było w 1888)
Wydana na 2 lata przed potwornymi morderstwami. Czyli Stevenson nie zainspirował się wydarzeniami, być może to opowiadanie było inspiracją dla mordercy..

poniedziałek, 17 marca 2014

Sen

Byłam poczytną pisarką dla dzieci. Sen zaczął się w mojej pracowni, w zasadzie to była olbrzymia biblioteka z baśniami, wierszami, balladami, bajkami i innymi utworami dla dzieci. Siedzę przy olbrzymim, dębowym biurku, ma nogi w kształcie łap lwa, opływowe kształty np. płaskorzeźby z liści winorośli z boku i złocenia przy szufladach. Przed sobą mam gigantyczne okno przez które widać stare, powykręcane, "gołe" drzewo i taflę srebrzystego jeziora. Właśnie dostałam egzemplarz swojej najnowszej książki i wyjmuję go z koperty. Nie mam rodziny, męża, dzieci, w ogóle mi "tego" nie brakuje. Moje książki to moje "dzieci".

Pisanie idzie mi zawsze bardzo szybko (wymyślanie historii, czy ubranie jej w słowa - to nie problem). Osobiście ilustruję swoje książki, to zajęcie pochłania większość mojego czasu. Wszystkie dzieła jakie zgromadziłam w swej biblioteczce są bogato ilustrowane, są dla mnie wielką inspiracją przy tworzeniu moich rysunków. 

Egzemplarz który wyciągam z koperty ma błękitną okładkę i srebrzysty tytuł z boku. Okładki są bardzo miękkie i jednocześnie sztywne. Książka jest piękna. To historia 12 braci Zodiaku. Na okładce umieściłam ich wszystkich, niestety zdołałam się przyjrzeć tylko najmłodszemu z nich - Baranowi (w mojej książce to Baran jest najmłodszy, Byk nieco straszy itd.). Brat-Baran jest piękny, widzę tylko jego głowę z profilu, ma twarz zwróconą w lewo, lekko skręcone włosy dotykają mu szyi (są za ucho), zaś zamiast uszu ma ciasno  zwinięte potężne rogi barana. Obraz jest w kolorze sepii, bardzo delikatnie naszkicowany ołówkiem. Zdążyłam zauważyć, że Ryby i Bliźnięta to bliźniaki. Niestety telefon wyrywa mnie ze snu..



niedziela, 16 marca 2014

sen z 15/16 marca 2014

Byliśmy z mężem w ośrodku "Pokochaj siebie a świat stanie się piękniejszy".
To ośrodek legenda, przybywają tu:
1. szaleńczo-zakochane pary
2. pary, które mają kryzys w związku, zaś kiedyś bardzo się kochały
3. pary, które nie mają większych problemów, ale chcą być w ośrodku z jakiegoś powodu
4. osoby, które są świeżo po rozstaniu
5. osoby samotne przez wiele miesięcy lub poszukujące bratniej duszy

Każda z tych osób/par zostaje zakwalifikowana do odrębnego programu.
Przed przyjęciem do ośrodka przeprowadzony zostaje wywiad.
W naszym przypadku najpierw ze mną, potem z mężem a na koniec wspólny.
Wywiad ma na celu ustalenie, do którego programu podstawowego dołączymy.
Poza programem podstawowym, jest tez program indywidualny.
Jednostka zatrudnia sztab specjalistów: psychologowie, psychoanalitycy, lekarze, trenerzy wszelkiej maści, nawet tłumacze snów ;)

Udaje nam się zakwalifikować do pierwszego programu, warunkiem jest spędzenie co najmniej jednych z zajęć oddzielnie (30min.), zaś max. oddzielnie możemy spędzić 8h czyli uczęszczać na 16 różnorodnych zajęć. Decydujemy się na 30min. bo nie jesteśmy przyzwyczajeni do rozłąki.

.. i teraz, sen zaczyna się jak czekam na swoje pierwsze indywidualne zajęcia. Z pokoju wychodzi Asia (moja najlepsza przyjaciółka), jest świeżo po rozstaniu (to chyba kontynuacja motywu z poprzedniego snu?), zaczynamy gadać. Jest w niej jeszcze cień smutku, ale widzę zdecydowaną różnicę w jej zachowaniu, nawet w wyglądzie. Nieśmiało się uśmiecha i jest pełna nadziei. Siedzimy na miękkiej kanapie zwrócone twarzami/ciałami do siebie, trzymamy się za ręce, kiedy nagle do pokoju wchodzi mężczyzna. Jego wzrok zatrzymuje się na mnie i nagle BAM, jakby wszystko co jest obok zniknęło, jestem tylko ja i on, robi mi się gorąco. Trwa to zaledwie ułamek sekundy, Asia nawet tego nie zauważa, bo po chwili wszystko wraca do normy... zewnętrznie, bo moja dusza została poruszona jak wtedy, gdy pierwszy raz zobaczyłam męża.... 

On się przedstawia i mówi że jest trenerem tańca, pyta czy jestem gotowa na zajęcia. Ja (poprzez to dziwne uczucie), tłumaczę mu, że jednak rezygnuję z tej lekcji, bo nie lubię tańczyć. Teraz się zaczyna magiczna część snu, on wskazuje na jedną ze ścian, ta rozsuwa się ukazując olbrzymie oceanarium. Tłumaczy mi, że to nie jest zwykły taniec. Wchodząc do wody zamienię się w syrenę, zaś on w pól człowieka półrybę (trytona?) i dopiero wtedy zaczniemy taniec. Znów patrzy na mnie tak ciepło i głęboko, że po raz kolejny zalewa mnie fala gorąca, mówi że mam 24h na decyzję bo pracuje tylko z 4 dziewczynami dziennie. Wychodzi.



Asia mówi mi że inne kobiety biją się by uczestniczyć w tych zajęciach, inne zaś - czekają miesiącami. Sen kończy się smutkiem bo wiem, że nie pójdę na tę lekcję i nigdy nie zamienię się w syrenę...

sobota, 15 marca 2014

Sen z 14/15 marca 2014

Mieszkaliśmy w dużym, przestronnym domu.
Tego dnia urządzaliśmy z mężem party.
Sen zaczyna się w naszym największym pokoju.
Jest pełno ludzi ... o dziwo, to sami mężczyźni.
Pokój ma wyjście na taras (na tyłach domu), zaś taras ma z boku schodki które wychodzą do pięknie utrzymanego ogrodu. Zerkam przez okno na ogród, widzę sporo krzewów róż i iglaków. W oddali mamy niewielki sad, widać że młody, bo drzewka jeszcze są niewielkie. Podchodzi do mnie moja najlepsza przyjaciółka A. i szepcze "znów mnie zdradził".


Ma twarz opuchniętą od łez, część z nich już wyschła, kiedy wypowiada to zdanie pojawiają się w oczach nowe łzy. Przytulam ją mocno i głaszczę po głowie. W tym momencie suszarka (?) która wisiała wzdłuż całej ściany w pokoju spada wraz ze świeżo upranymi ubraniami, mężczyźni w ostatniej chwili ja łapią i zawieszają na haki.
Biorę Asię pod ramię i wychodzimy na zewnątrz.


Sen, przypomniał mi moją ukochaną książkę z dzieciństwa:
Anię z Zielonego Wzgórza
 .. ciekawe jakby wyglądała talia kart ;)

poniżej kilka ilustracji z Ani














Tyle emocji, Mateusz jako Pustelnik, duże pole do popisu ;)

piątek, 14 marca 2014

Sen z 13/14 marca

Chłopiec który przypominał tego ze snu - Dominik Savio
Byłam w Bogobojnej Komisji Do Spraw Cudów. Moim zadaniem było obserwować osobę i określić czy to co się dzieje w otoczeniu tej osoby jest cudem czy też nie. Moja obecna sprawa dotyczy 12 letniego chłopca z Włoch.
Sen zaczyna się jak chłopiec siedzi na ławce ja zaś obserwuję go z oddali, jednocześnie patrzę na wspaniały dziedziniec za oknem (to szkoła katolicka). Chłopiec lewituje, pachnie kwiatami, na ramionach siadają mu ptaki, jest otoczony blaskiem a wokół niego zdarzają się cuda.
Nie jestem sama w tej komisji, zawsze wysyłają 3 niezależne osoby. Ja nie wiem jak oni wyglądają ani ile mają lat, to może być każdy. Raz w tygodniu wysyłamy raport z obserwacji (każdy niezależnie).
W chłopcu dostrzegam wielką świętość i piszę o tym w raporcie, jeszcze tego samego dnia, dostaję odpowiedź z "góry", że dwóch pozostałych obserwatorów nie dostrzegło w nim nic nadzwyczajnego. Sen zaczyna się w momencie w którym właśnie przeczytałam list i siedzę kilka metrów od chłopca. Jest niewielkiej postury jak na wiek, ma poważny wyraz twarzy, siedzi na kamiennej ławce i czyta książkę. Przyglądam mu się bacznie, blada twarzyczka, brązowe włosy okalające buzię i długie orzechowe rzęsy. Nagle zauważam, że chłopiec unosi się o kilka centymetrów nad ławką, jest wciąż zatopiony w lekturze i niczego nie dostrzega. Mnie nachodzą myśli - dlaczego inni tego nie widzą?



Kolejny sen, tuż nad ranem. Bardzo sympatyczny :)
Dzwonię do męża do pracy, mamy wideofon, widzę jego twarz i kawałek biura.
Mąż jest radosny i uśmiechnięty, gadamy do siebie jak zakochane nastolatki (razem jesteśmy ponad 12 lat) i widzę że współpracownicy J. chichoczą/komentują to nasze zachowanie.
Na początku mnie to trochę denerwuje, ale potem się uspokajam, bo kocham męża najbardziej na świecie i wiem, że on mnie kocha równie mocno. W każdym razie, mąż chce przygarnąć do domu 2 szczury i labradora - na co zgadzam się od razu, już na początku rozmowy. Kiedy już mieliśmy kończyć (gadaliśmy niemal 1h), nie chcę już tych szczurów i mówię J. Trochę się bałam że na mnie wrzaśnie bo zmieniam zdanie w trakcie jednej rozmowy, ale on tylko się uśmiecha i mówi że nie ma sprawy, bo od początku wiedział że zmienię zdanie :)
Sen kończy się moją myślą, że to naprawdę moja polówka i mój najlepszy przyjaciel.




niedziela, 9 marca 2014

Sen z 8/9 marca 2014

Sen o labiryncie.
To nie był typowy labirynt, chodziło się w nim od pokoju do pokoju.
Każde z pomieszczeń miało jedno okno bez szyb i dwie pary drzwi.
W jednym z pomieszczeń ukryto małą kauczukową piłeczkę,
moim zadaniem było ją znaleźć i wynieść ją na zewnątrz. Utrudnieniem była niewidoma dziewczynka, która miała mnie złapać. Musiałam być bardzo cicho.
Dosyć szybko znalazłam kuleczkę, 
ale wypadła mi z dłoni - natychmiast pojawiła się dziewczynka i skupiona nasłuchiwała.
Udało mi się przemknąć razem ze zdobyczą i wydostałam się na zewnątrz ;)





sobota, 8 marca 2014

Sen z 7/8 marca 2014

Śniła mi się biblioteka, kobieta za biurkiem, 
na stole przed nią kilka stosów książek (ledwo co było ją widać). 
Kobieta ma na sobie niebiesko-szary sweter w pasy, 
przy każdym ruchu sweter mieni się i migocze jak niebo pełne gwiazd.


piątek, 7 marca 2014

Sen z 6/7 marca 2014

Byłam chłopcem, miałam ma imię Hap ;) We śnie mam 16 lat.
Sen rozpoczyna się w momencie w którym jadę megaszybko rowerem,
jest czerwiec, już prawie lato.
Przepełnia mnie duma, bo już prawie koniec roku (zbliża się rozdanie świadectw)
a moje oceny są rewelacyjne.
Mknę na rowerze tak szybko, że wszystko co jest z boku rozmywa się.

Mieszkam w niewielkim miasteczku otoczonym polami i lasami, jestem bardzo szczęśliwym młodym człowiekiem i czuję, że świat stoi przede mną otworem.
Raz w tygodniu w  naszym mieście odbywa się targ owocowo-warzywny,
jest piątek po południu i właśnie tam jadę.

Wzdłuż jedynej-głównej ulicy w mieście rozstawione są kramiki z owocami i warzywami, ale owoce nie wyglądają normalnie, są dużo piękniejsze, bardziej dorodne i kolorowe np. maliny rosną w kiściach jak winogrona.

W swych dwóch dużych kieszeniach chowam dwie Pszczoły, to moje przyjaciółki, potrafię się z nimi porozumieć. Kiedy "odkrywam" je w kieszeni przypomina mi się, że jestem pszczelarzem, to moja pasja.


sobota, 1 marca 2014

Sen 28 luty/1 marca

wczoraj obejrzałam Film

Miałam sen,
byłam Gepettem.
Najzdolniejszym mężczyzną-stolarzem swoich czasów, potrafiłam robić cuda z drewna.
Niestety, we śnie klepię biedę a inni wykorzystują mnie i mój talent.



To był świadomy sen, ocknęłam się kiedy usłyszałam pukanie do drzwi, właśnie przyszedł następny klient z bardzo dużym i pracochłonnym zleceniem i dał mi za to lekko sprany biało/kremowy woreczek, w nim był tylko jeden kolorowy kamyczek.

To był dziwny sen, był bardzo realny, dostrzegłam siebie w lustrze byłam bardzo starym, wysuszonym i niskim staruszkiem, miałam łysą głową z kępkami włosów naokoło, nosiłam fartuch w kolorze drewna do kolan. W tzw. międzyczasie pracowałam nocami nad projektem PINOKIO.
W moim śnie, to nie był mały chłopiec a dorosły mężczyzna (wysoki i chudy, żylasty, zrobiony z obrobionego/wygładzonego drewna i elementów metalowych jak śruby np.)
To był już schyłek mojego życia, byłam pewna że nie dam rady, ale nastąpił przełom i we śnie właśnie wpadłam na pomysł jak go ożywić (to był moment pukania do drzwi).

Jako że też w tym momencie "ocknęłam się we śnie", to pomysł zszedł na dalszy plan i zaczęłam się rozglądać po miejscu w którym jestem.

Niemal od razu przypomina mi się film obejrzany w dzień, pierwszy i trzeci problem mnie nie dotyczy, mam problem z tym co robić we śnie, tylko u mnie (kiedy się ocknę), wygląda to tak, że mam tyle pomysłów, że ciężko mi się zdecydować co robić i rozmieniam się na drobne
sporo tracąc... tak myślę.

W każdym razie, skupiłam się na otoczeniu, jego elementach i oglądając sobie swój sen stwierdzam, że ten świat nie jest iluzją, jest tak prawdziwy i tak realny, pełen barw, kształtów, czułam nawet chropowatość desek czy gładkość łydki Pinokia (we śnie gładziłam czule go po łydce?).

Skupiłam się jeszcze bardziej by szukać "granicy swojej aury", niemal natychmiast zwróciłam uwagę na obraz na ścianie, miał jakby lekko migoczącą mgiełkę wokół siebie. Nie przedstawiał niczego ciekawego, jakieś dwa budynki jak z westernu i drogę między nimi. Kiedy się rozejrzałam, zobaczyłam że na ścianie wisi kilka obrazów i wtedy zrozumiałam, podchodząc do jednego z nich - wybieram kolejny świat w którym się znajdę.

W głowie utkwił mi obraz, górował na nim anioł w białej szacie do stóp o potężnych szkarłatno-bordowych skrzydłach, popychał on przed sobą kobietę zaś z jego dłoni tryskały błyskawice.

Decyduję się i podchodzę do jednego z obrazów (przedstawiał wnętrze zwykłego pokoju), w trakcie zbliżania się do obrazu zauważam, że powiększa się on a ja przeciskam się jak przez obraz jak przez drzwi.

Tej nocy miałam sen w którym raz byłą ofiarą w pewnej rodzinie a w kolejnej części snu byłam oprawcą w tej samej rodzinie (to była krótka scena przemocy). Usłyszałam "w głowie", że to sytuacja bardzo karmiczna, warunki "wcielenia" muszą być dokładnie odtworzone by katharsis/oczyszczenie i zrozumienie zadziałało.

Potem miałam sporo snów np. w jednym z nich byłam w wielkim zamku i przechodziłam z pokoju do pokoju "na kolejny etap". W każdym pokoju pojawiała się zagadka logiczna, słowna czy sprawnościowa. Niestety ta świadomość śnienia malała z każdy następnym snem.. chlip, szkoda..


czwartek, 15 sierpnia 2013

Sen z 14/15 sierpnia

Śniło mi się, że jestem w długim, dosyć wąskim pomieszczeniu, jak klasa. Pod ścianą stoją ławki, przy każdej z nich siedzą ludzie. Przed nami była moja Pani profesor z psychologii społecznej i tłumaczy nam zasady gry.

Za chwilę mamy wejść do lasu. Wejście jest przez wąską grotę skalną, wchodzimy pojedynczo, kiedy przechodzę przez to wąskie przejście, podłoga na dole się rozświetla na czerwono (jest szklana) i rozlega się "głos": Witaj Wędrowcu, wszedłeś właśnie do Zaczarowanego lasu.. nie słucham tylko od razu idę dalej.

Widzę kamienne schody porośnięte mchem a na nich liczne istoty, niektóre śledzą mnie wzrokiem, niektóre patrzą otępiałe w dal, zaś niektóre wstają na mój widok. Najbliżej jest leśny troll, kiedy się do mnie zbliża zmniejsza się do moich, ludzkich rozmiarów. Nie sposób go ominąć, obejmuje mnie rękami i nie pozwala przejść. Zauważam, że zamiast prawej ręki ma hak i jakieś wystające druty, jak palce - obejmuje mnie tą dziwną ręką, im bardziej staram się uwolnić, tym mocniej mnie ściska. Poddaję się i pytam: Czego chcesz?

Ucisk zwalnia, mówi: Wypijesz ze mną trunek, to jedyne o co cie poproszę. Ja mówię: dobrze, ale tylko jeden kieliszek. Prowadzi mnie schodami na dół, lekko w bok, przed swój dom, mówi, że jest strażnikiem lasu. W myślach zastanawiam się, czy pić trunek, słyszałam że nie wolno nic jeść i pic w tym świecie. Decyduję się i Piję. On patrzy na mnie i mówi: "jesteś pierwszą, która to zrobiła, ten trunek zrzuca iluzję z oczu, teraz będziesz widzieć prawdę".

Rozglądam się, po naszej lewej stronie w kręgu, tańczą nagie dziewczyny-wróżki. Piękne ciała, uśmiechy, długie włosy, perliste śmiechy - kiedy iluzja opada, widzę korpusy mężczyzn, pokaleczone ciała, ziemia w kręgu jest nasiąknięta krwią. Troll tłumaczy, że to mężczyźni, którzy wkroczyli do kręgu wróżek, by ulżyć swej rozkoszy i zapłacili za to słoną karę, teraz zaś po wieki ich ciała będą tańczyć szalony taniec i przywoływać innych mężczyzn.

Troll zapytał jakie rzeczy wybrałam. Przypomina mi się, że przed wejściem każdy z nas mógł wybrać 3 przedmioty, które mogą nam dopomóc w wędrówce. Zawieszone były one na gigantycznej tablicy, jak magnesy na lodówce. Wybrałam złotą igłę, malutką tarczę oraz grzebień. Troll tłumaczy mi, że przedmioty wyglądają bardzo niepozornie, ale wszystkie mają magiczną moc. Radził by wybierać te najbardziej niepozorne i zwyczajnie.



Tłumaczył mi, że po prawej widać zakątek, miałam go ominąć, było to Leśnie jeziorko Narcyza, zwane Jeziorkiem Zapomnienia czy Zatracenia.

Po drodze minęliśmy różany ogród Alicji, z oddali widać było piękne czerwone i białe krzewy róż.
Pamiętam tez tablicę zawieszoną na drzewie, to była tablica pełna wskazówek.

Tyle pamiętam, potem obudziła mnie mama (telefon)..

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

sny z J. w roli głównej



Ostatnio moje sny to ja i J. Różna sceneria, czasem nawet inne epoki, ale zawsze razem, dzieci czasem są a czasem nie. 

Dzisiaj mieszkaliśmy z J. i z dziećmi w wielkiej rezydencji i byliśmy bardzo bogaci, co weekend urządzaliśmy w tym wielkim domu "noce pełne przygód". Najśmieszniejsze jest to, że tylko My byliśmy w to wtajemniczeni, goście już nie. Było sporo zabawy i śmiechu, po zabawie i zakończeniu "przygody" wszystko się wyjaśniało.



Kilka dni temu miałam dziwny sen z J.


Śniło mi się, że chciałam się zapisać do jakiegoś klubu i nawet złożyłam odpowiedni wniosek i poszłam na umówioną godzinę. Jako że to pierwszy raz, to wzięłam ze sobą J, ot, żeby mi towarzyszył, czułam się wtedy raźniej. Poszliśmy razem do poczekalni, trzymając się mocno za ręce. Kiedy już było "za minutę" wejście, powiedziałam do J "nie chcę tam wchodzić, rozmyśliłam się" a on "Ola, przecież tu nie ma przymusu, nie musisz tam wchodzić" Ja na to, "ale byłam umówiona, nie mogę tak po prostu odejść, tam ktoś na mnie czeka" a J. na to "Ola, możesz wszystko, naprawdę" i pociągnął mnie mocno, zaczęliśmy uciekać.

Kiedy przechodziliśmy przez drzwi, kątem oka zauważyłam, że z pokoju ktoś po mnie wychodzi, dostrzega nas w drzwiach i zaczyna gonić.

Uciekamy, po jakimś czasie zauważyłam, że zaczepiłam nitką (wyglądała jak kolorowa wstążka) i ona się ciągnie za nami i jednocześnie wskazuje temu komus drogę, próbuje ją oderwać, ale jest taka szeroka i z materiału... w końcu zaczepiam ją o cos ostrego i rozrywam, od razu zaczęłam ją zwijac, ale to mnie opóźnia i biegnę wolniej. W końcu udaje mi się i w dłoniach trzymam zwiniętą kulę, niestety w tym momencie wchodzi ten ktoś. Okazuje się, że to młody chłopak, na oko jakieś 20-22 lata.

Nagle J. mówi do niego "Jak możesz tak gonić moją żonę?" Tamten nic.

"Nie masz prawa, ona nie musiała przychodzić" On nic.

"Widzę że nawet się uczesałeś i ogoliłeś. Jak długo planowałeś to spotkanie?"

Ja szok i patrzę na J. mówię "Jarek, no co ty.." (myślę, o co mu chodzi? co on za głupoty wygaduje")

Z ciekawości zerkam na tego chłopaka i oczy mi się rozszerzają ze zdziwienia, przede mną stoi J. (też mąż), tylko sprzed 12 lat, wygląda dokładnie jak w dniu, w którym go poznałam. Bierze mnie za rękę (ten młody J.) i mówi „Ola, musimy bardzo poważnie porozmawiać”. Niestety, w tym dokładnie momencie, zostałam wybudzona ze snu.



Wczoraj też dziwny sen, ja i J. mieszkamy razem. Mamy duży dom, basen i nianię dla Asi. 
Ta niania, to jeden z najlepszych przyjaciół J. - x. 
{X często się „przewija” przez nasze życie, w tych najważniejszy momentach - zawsze jest blisko}

Jarek mówi mi, że mam sprawdzić czy on mnie pocałuje i jednocześnie "przetestować ich przyjaźń".

{tu muszę napisać, że z X. to dziwna i skomplikowana relacja, poznałam go w tym samym dniu co J. dosłownie, tylko kilka godzin później, zauroczył mnie równie mocno co mąż, co więcej X. wciąż powtarza że „tylko ze mną mógłby się ożenić, bo nie ma drugiej takiej dziewczyny", od 12 lat z nikim się nie związał i wciąż go bardzo lubię, zainteresowanie jest obopólne, ale z wiadomych względów - trzymamy się na dystans}



W każdym razie, nadarza się okazja do pocałunku, zbliżamy się do siebie i on nic, tylko na mnie patrzy z taką czułością, intensywnie, aż mnie skręca od środka i to ja go pierwsza całuję, bo już nie mogę się doczekać co będzie dalej i co zrobi, zbliżam się do niego, ale równie szybko się odrywam (w głowie zapala mi się światełko: Olka, co ty robisz, to miał być test dla X.), odsuwam się od niego, zauważam że coś się zmieniło-jakbym przekroczyła jakąś cienką granicę, on wciąż patrzy na mnie, jest na wyciągnięcie ręki, nasze oczy niemal stapiają się w oko cyklopa i wtedy on mnie całuje, długooo .. 


Potem przeskok, siedzimy z J. pod kasztanami i zdaję mu relację, opisuje wszystko dokładnie, J. słucha i nie komentuje, siedzi spokojnie i o nic nie pyta, tylko słucha z uwagą i mocno mnie tuli. Nagle zaczynają na nas spadać te kasztany, ale okazuje się, że to nie kasztany tylko jajka na twardo.. potem chodziliśmy po pięknym parku, takimi wąskimi ścieżkami z kamyczków i przytulamy się mocno, całujemy .. kiedy jestem z J.w ogóle nie myślę o X. i jestem bezgranicznie szczęśliwa ;)


W trakcie spaceru mijamy moją dawną panią z biblioteki, niosła w dłoniach pojemnik  z gorącą zupą, jak się chwilkę później okazało – pomidorową ;)