'Zaliczyłam dziś' drzemkę. Maluchy chore, więc dzień był bardziej leniwy.
Żeby trochę pospały, to położyłam się z nimi 'po obiedzie'. Oczywiście ja zasnęłam natychmiast i miałam sen.
Krótki, ale niezwykle wyraźny. "Przebudzam się" w bardzo ciemnym i zimnym pomieszczeniu. Jeszcze przed sekundą, leżałam z dziećmi w łóżku, więc natychmiast orientuję się, że to sen. Zauważam, że jestem u babci, na wsi. Jestem w sieni, za sobą słyszę hałasy, nie chcę by ktoś mnie "nakrył". Chcę jak najszybciej wymknąć się z domu. Podchodzę do drzwi, otwieram je, za nimi są następne drzwi (z mojego starego domu), zaś za nimi jeszcze jedne (białe, balkonowe). Wychodzę. Chłonę wszystko. Jestem na maleńkiej działce pełnej kwiatów, wąska ścieżka prowadzi do otwartej furtki (jest zupełnie inaczej niż u babci). Idę przed siebie, na skórze czuję ciepło słońca, to takie 'majowe słońce'. Jeszcze nie grzeje bardzo mocno, tylko tak przyjemnie. Wieje delikatny, ciepły wiatr. Czuję, że jest mi coraz cieplej. Jestem ubrana w czerwoną, polarową bluzę (ulubiona, intensywnie nosiłam ją w okolicy matury i pierwszego roku studiów). Na plecach mam srebrny plecak Nike (też z tamtego okresu), nawet fryzurę mam taką jak wtedy. Wychodzę za furtkę, mogę skręcić w prawo lub w lewo (prosto jest inna działka). Skręcam w lewo. Jestem na wąskiej ścieżce, widzę dokładnie jak jest "wydeptana", jej brzegi porośnięte są piękną, soczystą, zieloną trawą. Nie uszłam daleko, przede mną znów decyzja, mogę skręcić w prawo lub lewo. Po prawej zauważam mały plac zabaw, zaś nieco dalej kort tenisowy i studnię. Skręcam w prawo, gdy mijam placyk, zauważam tam małego chłopca, na oko ma jakieś 2,5 roku. Ma pucołowate, zaczerwienione policzki, intensywnie 'pracuje' nad budowlą z piasku. Jest tak zaaferowany, że myślę, że mnie nie zauważy, ale kiedy go mijam, patrzy prosto na mnie. Ma duże, niebieskie oczy, takie dziecięce, niewinne spojrzenie. Patrzy zaledwie chwilę, potem wraca do budowy. Idę w stronę kortu. Zastanawiam się czy nie poszybować gdzieś, zobaczyć gdzie jestem "z lotu ptaka", co jest nieco dalej, może jakieś ciekawe miejsce? Już niemal podskakuję, by szybciej oderwać się od ziemi, ale zauważam mały stolik (zaraz przy wejściu na kort), zaś na nim książki. Zerkam na tytuły, może podświadomość chce mi coś przekazać? Widzę 4 książki, 3 z nich są cieniutkie, zaś jedna jest gruba. Biorę tę grubą do ręki, patrzę na okładkę. Jest na niej pajacyk zbudowany z drewnianych klocków, ma czerwoną, trójkątną czapkę, okrągłą buzię, długi nos, niebieskie szorty. Zerkam na tytuł, jest na samym dole strony, z lewej strony i brzmi: "PLANETY S E X U A L N E". Zastanawiam się: dlaczego sexualne przez X i dlaczego takie przerwy pomiędzy literami i dlaczego rysunek pajacyka? Takie połączenie mi nie bardzo pasuje. Otwieram ją na chybił-trafił, bo chcę wiedzieć co jest w środku i budzę się.. Małe wiercipięty nie mogły uleżeć dłużej. Nie wiem jak szybko zasnęłam, raczej dosyć szybko. Położyliśmy się o 15.20, kiedy się obudziłam była 15.40.
Oczywiście dzieci nie zmrużyły oka.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatkowe drzwi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatkowe drzwi. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 1 marca 2015
Sen świadomy
Etykiety:
bluza,
chłopiec,
czerwień,
dodatkowe drzwi,
dom,
drzwi,
książki,
ogród,
plac zabaw,
plecak,
sen,
sen świadomy,
srebro,
studnia,
trawa
sobota, 20 lipca 2013
Sen z 19/20 lipca
Miałam go nie opisywać, ale we śnie, pojawił się motyw dodatkowych drzwi
(jak u Seji), choć u mnie miały zupełnie inne znaczenie..
Śniło mi się, że jestem w domu i przygotowujemy się do kolacji. Słyszę bardzo ciche pukanie do drzwi, potem ponowne - otwieram. Za drzwiami stoi trzech mężczyzn, czarne garnitury, czarne okulary. Wygadają bardzo poważnie i groźnie, pytają o J. Widzę że to jakieś śliskie i niebezpieczne typy, jeden mówi do J. "pan pójdzie z nami", z tego strachu o niego aż się "budzę we śnie" i od razu mi się przypomina wszystko.
Jesteśmy z mężem parą agentów, mamy w domu dwie dodatkowe pary drzwi, jedne do drugiej łazienki (która jest bardzo nowoczesna i jednocześnie jest naszym centrum dowodzenia), druga para prowadzi do mojego gabinetu (we śnie opiekuję się dziećmi i jednocześnie utrzymuję pozory, że jestem pisarką). Słyszę że mąż mówi, że przed wyjściem musi koniecznie skorzystać z toalety, od razu przypomina mi się że to nasz plan awaryjny, on zawsze idzie do toalety i szybem ucieka, ja wędruję do gabinetu (mamy przycisk pod biurkiem, który otwiera szczelinę koło okna i się przeciskam, dzieci zaś mają olbrzymi dom dla lalek, za nim jest malutkie wejście tunelem aż do ulicy.. Od razu kieruję się do pracowni.. i tak już straciłam na to "przypominanie sobie" wiele czasu. Jeden z tych mężczyzn stoi pod łazienką i czeka na J, drugi idzie za dziećmi, trzeci zaś za mną. Działam bardzo szybko, choć wiem że to sen, trochę się boję, on się szybko orientuje że ja coś kombinuje i strzela prosto w głowę, robię na sekundę przed wystrzałem unik ;) On jest tak zaskoczony, że aż na kilka sekund zastyga w bezruchu .. te cenne sekundy wahania ratują mi życie i uciekam.. a uciekam przez ciąg pokoi zwykłych ludzi, kuchni, łazienek, pracowni, biur, klatek schodowych (wszędzie jest pusto) .. jak dotarłam do wyjścia na zewnątrz, to się obudziłam...
(jak u Seji), choć u mnie miały zupełnie inne znaczenie..
Śniło mi się, że jestem w domu i przygotowujemy się do kolacji. Słyszę bardzo ciche pukanie do drzwi, potem ponowne - otwieram. Za drzwiami stoi trzech mężczyzn, czarne garnitury, czarne okulary. Wygadają bardzo poważnie i groźnie, pytają o J. Widzę że to jakieś śliskie i niebezpieczne typy, jeden mówi do J. "pan pójdzie z nami", z tego strachu o niego aż się "budzę we śnie" i od razu mi się przypomina wszystko.
Jesteśmy z mężem parą agentów, mamy w domu dwie dodatkowe pary drzwi, jedne do drugiej łazienki (która jest bardzo nowoczesna i jednocześnie jest naszym centrum dowodzenia), druga para prowadzi do mojego gabinetu (we śnie opiekuję się dziećmi i jednocześnie utrzymuję pozory, że jestem pisarką). Słyszę że mąż mówi, że przed wyjściem musi koniecznie skorzystać z toalety, od razu przypomina mi się że to nasz plan awaryjny, on zawsze idzie do toalety i szybem ucieka, ja wędruję do gabinetu (mamy przycisk pod biurkiem, który otwiera szczelinę koło okna i się przeciskam, dzieci zaś mają olbrzymi dom dla lalek, za nim jest malutkie wejście tunelem aż do ulicy.. Od razu kieruję się do pracowni.. i tak już straciłam na to "przypominanie sobie" wiele czasu. Jeden z tych mężczyzn stoi pod łazienką i czeka na J, drugi idzie za dziećmi, trzeci zaś za mną. Działam bardzo szybko, choć wiem że to sen, trochę się boję, on się szybko orientuje że ja coś kombinuje i strzela prosto w głowę, robię na sekundę przed wystrzałem unik ;) On jest tak zaskoczony, że aż na kilka sekund zastyga w bezruchu .. te cenne sekundy wahania ratują mi życie i uciekam.. a uciekam przez ciąg pokoi zwykłych ludzi, kuchni, łazienek, pracowni, biur, klatek schodowych (wszędzie jest pusto) .. jak dotarłam do wyjścia na zewnątrz, to się obudziłam...
Etykiety:
agentka,
dodatkowe drzwi,
dzieci,
J.,
sen,
sen świadomy,
ucieczka
Subskrybuj:
Posty (Atom)