Zauważyłam że dziewczynki nie mają dolnych ząbków, na przedstawienie zakładają sztuczne szczęki. Te dziewczynki były nieme, próbowały mi coś powiedzieć, ale nie mogłam ich zrozumieć. Nawet przymierzyłam jedną szczękę (myślałam że może to o to chodzi), ale nie pasowała. Ktoś z tej trupy "miał na mnie oko", to była dziewczyna, moja równolatka. Udało mi się ją zmylić na rozstajach dróg, ale nie na długo. Znalazła mnie, szybko zaplątałam ją w jakiś sznurki i pobiegłam dalej. Dotarłam do pokoju, miał on tylko jedno okno pod sufitem Okno było niewielkie, kwadratowe, ale dało się przez nie przecisnąć. W pierwszej chwili okna nie zauważyłam, bo zasłaniały je książki leżące na parapecie. Zaczynam je zrzucać. Na początku nie zwracam uwagi co to za dzieła, potem zaczynam czytać tytuły. Był cały cykl ksiąg pt. "Wiedza Osobliwa" oraz cykl czasopism "Kuchnia wiedźmy i Czarostwo". Walczyłam ze sobą by nie zajrzeć do środka, bo wtedy Ona by mnie dorwała. Zrzuciłam więc książki na podłogę za jednym zamachem i wtedy pokój zalała fala światła. To była ostatnia chwila, dziewczyna właśnie weszła do środka i mnie ujrzała. Otworzyłam okno i uciekłam.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą studia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą studia. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 3 lutego 2015
Carnivale
Jestem w pewnym mieście. Spotykam koleżankę z podstawówki, oglądamy album o ptakach, gdyż A. studiuje ornitologię. Do miasta przybywa trupa cyrkowa, wieczorem będzie niesamowite przedstawienie. Nie był to całkiem zwyczajny cyrk, ludzie mieli w sobie coś "dziwnego". Zauważyłam to, gdy szli po ulicach miasta zapraszając na show. Pochód prowadziły konie z pióropuszami, za nimi - muzycy, ale nietypowi. Byli niepełnosprawni, zamiast ręki/dłoni mieli doczepiony na stałe instrument, niektórzy byli na szczudłach, niektórzy jechali na jednokołowych rowerach. Wszyscy byli bardzo szczupli i wysocy, mieli granatowe fraki, granatowe spodnie, białe koszule i mega wysokie kapelusze. Za nimi podążała reszta, ale nie zdążyłam się przyjrzeć, bo wślizgnęłam się za kulisy. Trafiłam do pokoju małych dziewczynek, akrobatek-baletnic.
Zauważyłam że dziewczynki nie mają dolnych ząbków, na przedstawienie zakładają sztuczne szczęki. Te dziewczynki były nieme, próbowały mi coś powiedzieć, ale nie mogłam ich zrozumieć. Nawet przymierzyłam jedną szczękę (myślałam że może to o to chodzi), ale nie pasowała. Ktoś z tej trupy "miał na mnie oko", to była dziewczyna, moja równolatka. Udało mi się ją zmylić na rozstajach dróg, ale nie na długo. Znalazła mnie, szybko zaplątałam ją w jakiś sznurki i pobiegłam dalej. Dotarłam do pokoju, miał on tylko jedno okno pod sufitem Okno było niewielkie, kwadratowe, ale dało się przez nie przecisnąć. W pierwszej chwili okna nie zauważyłam, bo zasłaniały je książki leżące na parapecie. Zaczynam je zrzucać. Na początku nie zwracam uwagi co to za dzieła, potem zaczynam czytać tytuły. Był cały cykl ksiąg pt. "Wiedza Osobliwa" oraz cykl czasopism "Kuchnia wiedźmy i Czarostwo". Walczyłam ze sobą by nie zajrzeć do środka, bo wtedy Ona by mnie dorwała. Zrzuciłam więc książki na podłogę za jednym zamachem i wtedy pokój zalała fala światła. To była ostatnia chwila, dziewczyna właśnie weszła do środka i mnie ujrzała. Otworzyłam okno i uciekłam.
Zauważyłam że dziewczynki nie mają dolnych ząbków, na przedstawienie zakładają sztuczne szczęki. Te dziewczynki były nieme, próbowały mi coś powiedzieć, ale nie mogłam ich zrozumieć. Nawet przymierzyłam jedną szczękę (myślałam że może to o to chodzi), ale nie pasowała. Ktoś z tej trupy "miał na mnie oko", to była dziewczyna, moja równolatka. Udało mi się ją zmylić na rozstajach dróg, ale nie na długo. Znalazła mnie, szybko zaplątałam ją w jakiś sznurki i pobiegłam dalej. Dotarłam do pokoju, miał on tylko jedno okno pod sufitem Okno było niewielkie, kwadratowe, ale dało się przez nie przecisnąć. W pierwszej chwili okna nie zauważyłam, bo zasłaniały je książki leżące na parapecie. Zaczynam je zrzucać. Na początku nie zwracam uwagi co to za dzieła, potem zaczynam czytać tytuły. Był cały cykl ksiąg pt. "Wiedza Osobliwa" oraz cykl czasopism "Kuchnia wiedźmy i Czarostwo". Walczyłam ze sobą by nie zajrzeć do środka, bo wtedy Ona by mnie dorwała. Zrzuciłam więc książki na podłogę za jednym zamachem i wtedy pokój zalała fala światła. To była ostatnia chwila, dziewczyna właśnie weszła do środka i mnie ujrzała. Otworzyłam okno i uciekłam.
czwartek, 15 stycznia 2015
Sen - Odkrywanie wnętrza
Dziś, przy stole, siedziały zgromadzone moje najlepsze przyjaciółki z liceum: Asia, Monia, Ania oraz moja kuzynka Aga. Zaprosiłam je na obiad. Kiedy chciałam go podać, zorientowałam się że mam obiad już gotowy (z poprzedniego dnia) i podałam odgrzany. Kotlety, ziemniaki pocięte w krążki (podsmażyłam na złoto), do tego chrupiąca sałata. Właśnie się dostałyśmy na medycynę (w realu: chodziłyśmy do klasy o profilu biologiczno-chemicznym, żadna z nas nie planowała zdawać na medycynę) i świętowałyśmy.
Po obiedzie Agnieszka powiedziała, że przyda nam się odrobina praktyki. Zaprowadziła nas do pokoju gdzie stał komputer, manekin z narządami wewnętrznymi i było ciasne, wąskie przejście. Dziewczyny od razu się skierowały do przejścia. Okazało się, że była to podróż wzdłuż układu pokarmowego człowieka, od jamy ustnej po odbyt. Wchodziło się w mięciutki korytarz z jakiejś folii i przeciskało niczym kawałek pokarmu przez ludzkie ciało. Wszystko było podświetlone na czerwono. Strasznie nie chciałam tam wchodzić, ale Aga powiedziała że jak chcę studiować medycynę to muszę. Weszłam, ale jak poczułam że wszystko tak na mnie napiera, to się szybko wycofałam. Szczególnie bałam się dotrzeć do jelita.
Tymczasem do pokoju wpadł jakiś nauczyciel i powiedział, że Aga, to tak naprawdę nie ona. Ktoś się pod nią "podszywa". Jak najszybciej mamy zastawić na nią pułapkę i ją złapać. Natykam się na A. zupełnie przypadkiem, ona zaprasza mnie na koncert do Bydgoszczy. W tym czasie wchodzi owy nauczyciel i A. ucieka.
Kolejny sen, świadomy ;( chlip, nic nie pamiętam, tylko że był prze-fajny..
Po obiedzie Agnieszka powiedziała, że przyda nam się odrobina praktyki. Zaprowadziła nas do pokoju gdzie stał komputer, manekin z narządami wewnętrznymi i było ciasne, wąskie przejście. Dziewczyny od razu się skierowały do przejścia. Okazało się, że była to podróż wzdłuż układu pokarmowego człowieka, od jamy ustnej po odbyt. Wchodziło się w mięciutki korytarz z jakiejś folii i przeciskało niczym kawałek pokarmu przez ludzkie ciało. Wszystko było podświetlone na czerwono. Strasznie nie chciałam tam wchodzić, ale Aga powiedziała że jak chcę studiować medycynę to muszę. Weszłam, ale jak poczułam że wszystko tak na mnie napiera, to się szybko wycofałam. Szczególnie bałam się dotrzeć do jelita.
Tymczasem do pokoju wpadł jakiś nauczyciel i powiedział, że Aga, to tak naprawdę nie ona. Ktoś się pod nią "podszywa". Jak najszybciej mamy zastawić na nią pułapkę i ją złapać. Natykam się na A. zupełnie przypadkiem, ona zaprasza mnie na koncert do Bydgoszczy. W tym czasie wchodzi owy nauczyciel i A. ucieka.
Kolejny sen, świadomy ;( chlip, nic nie pamiętam, tylko że był prze-fajny..
Etykiety:
koło,
korytarz,
posiłek,
przyjaciółka,
sen,
stół,
studenci,
studia,
układ pokarmowy,
wnętrze
niedziela, 11 stycznia 2015
Sny
Sen 1 Jestem studentką
Zapisałam się do nowej szkoły. Gigantyczny i jakże nowoczesny gmach budynku mnie zaskoczył (to była jakaś szkoła "z tradycjami"). Najpierw trochę pozwiedzałam, potem poszłam na pierwsze zajęcia. Najważniejsze na mojej liście do zaliczenia. Zarówno wykłady, jak i Ćwiczenia miały być z "legendą" uczelni. Pani profesor okazał się być wcale nie taka stara, na oko po 40, szczuplutka z gigantycznymi okularami na nosie. Słuchałam jej uważnie, ale tuz obok mnie siedziało 2óch chłopaków, straszliwe gaduły. Na szczęście ona też to zauważyła i to skomentowała. Zapadła cisza. Potem zajrzała nam wszystkim do naszych notatek, każdemu szepnęła jakieś słowa. Do mnie powiedziała: jest dobrze, ale postaraj się wyraźniej pisać, potem sama siebie nie zrozumiesz.
Kolejne zajęcia, cześć grupy rozeszła się. Ci chłopcy, co siedzieli obok mnie, poszli razem ze mną na kolejne ćwiczenia. Zajęcia równie ważne do zaliczenia: z Myślologii, tak je nazywali starsi studenci ;) Profesorem okazał się być mężczyzna, po 30, czyli niezwykle młody. Powiedział, że aby w ogóle chodzić na jego ćwiczenia, trzeba przebiec 100m i 1000m nie dłużej niż ileś tam..
Na początek kazał nam zrobić parę przewrotów i skoków i był ze mnie zadowolony. Śmiałam nawet pomyśleć, że byłam najlepsza w swojej grupie. Mimo to (a może właśnie dlatego), po zajęciach podszedł do mnie i poprosił bym uczęszczała na dodatkowe lekcje, które prowadzi i od dziś, nakazał biegać. Co dzień. Każdego dnia troszkę dalej.
Po tych dwóch zajęciach znów zaczęłam zwiedzać szkołę.
(no cóż, to pewnie sen w odpowiedzi na moje nowe zainteresowanie: tarot i kabała,
już co nieco czytam)
Sen 2 Siła przyjaźni
Czasy i krajobraz, klimat niczym z książek Marka Twaina. Ja, X. i J. i jeszcze kilkoro przyjaciół. Jesteśmy dziećmi, tzn. nie jesteśmy zupełnie mali. Na oko mamy po 14 lat, ale jeszcze łazimy po drzewach, zbieramy kamyki, tropimy własne ślady (bawimy się w podchody). Zamiast chodzić do szkoły, włóczymy się po okolicy. Pewnego dnia odkrywamy pieczarę, niemal cała zarośnięta jest trawą. Jesteśmy we trójkę, ale wchodzimy tylko ja i X.
Kolejna scena, ileś tam po tym wydarzeniu. Odkrywamy z X. że czujemy do siebie coś więcej. Przyjaźnimy się mocno i nie chcemy tego stracić, ale mija jakiś czas i jesteśmy parą. Co najważniejsze, nasza przyjaźń na tym nie cierpi, wręcz przeciwnie, zbliżamy się do siebie jeszcze bardziej. Nadal spotykamy się z resztą przyjaciół, akceptują nas i wciąż kochają równie mocno. Wszystko jest takie proste i takie naturalne. Jakby tak miało być.
To mi przypomniało, że zawsze chciałam przeczytać "Pamiętniki Adama i Ewy"
.. coś mi mówi, że może tam znajdę podpowiedź.
.. czyż ten cytat nie jest piękny ;P i jakże aktualny:
On: "Chciałbym, żeby przestało tyle mówić, bo gada bez przerwy"
Ona: "Musiałam więc mówić przez cały czas, gdyż on jest nieśmiały, lecz to mi nie przeszkadza"
Zapisałam się do nowej szkoły. Gigantyczny i jakże nowoczesny gmach budynku mnie zaskoczył (to była jakaś szkoła "z tradycjami"). Najpierw trochę pozwiedzałam, potem poszłam na pierwsze zajęcia. Najważniejsze na mojej liście do zaliczenia. Zarówno wykłady, jak i Ćwiczenia miały być z "legendą" uczelni. Pani profesor okazał się być wcale nie taka stara, na oko po 40, szczuplutka z gigantycznymi okularami na nosie. Słuchałam jej uważnie, ale tuz obok mnie siedziało 2óch chłopaków, straszliwe gaduły. Na szczęście ona też to zauważyła i to skomentowała. Zapadła cisza. Potem zajrzała nam wszystkim do naszych notatek, każdemu szepnęła jakieś słowa. Do mnie powiedziała: jest dobrze, ale postaraj się wyraźniej pisać, potem sama siebie nie zrozumiesz.
Kolejne zajęcia, cześć grupy rozeszła się. Ci chłopcy, co siedzieli obok mnie, poszli razem ze mną na kolejne ćwiczenia. Zajęcia równie ważne do zaliczenia: z Myślologii, tak je nazywali starsi studenci ;) Profesorem okazał się być mężczyzna, po 30, czyli niezwykle młody. Powiedział, że aby w ogóle chodzić na jego ćwiczenia, trzeba przebiec 100m i 1000m nie dłużej niż ileś tam..
Na początek kazał nam zrobić parę przewrotów i skoków i był ze mnie zadowolony. Śmiałam nawet pomyśleć, że byłam najlepsza w swojej grupie. Mimo to (a może właśnie dlatego), po zajęciach podszedł do mnie i poprosił bym uczęszczała na dodatkowe lekcje, które prowadzi i od dziś, nakazał biegać. Co dzień. Każdego dnia troszkę dalej.
Po tych dwóch zajęciach znów zaczęłam zwiedzać szkołę.
(no cóż, to pewnie sen w odpowiedzi na moje nowe zainteresowanie: tarot i kabała,
już co nieco czytam)
Sen 2 Siła przyjaźni
Czasy i krajobraz, klimat niczym z książek Marka Twaina. Ja, X. i J. i jeszcze kilkoro przyjaciół. Jesteśmy dziećmi, tzn. nie jesteśmy zupełnie mali. Na oko mamy po 14 lat, ale jeszcze łazimy po drzewach, zbieramy kamyki, tropimy własne ślady (bawimy się w podchody). Zamiast chodzić do szkoły, włóczymy się po okolicy. Pewnego dnia odkrywamy pieczarę, niemal cała zarośnięta jest trawą. Jesteśmy we trójkę, ale wchodzimy tylko ja i X.
Kolejna scena, ileś tam po tym wydarzeniu. Odkrywamy z X. że czujemy do siebie coś więcej. Przyjaźnimy się mocno i nie chcemy tego stracić, ale mija jakiś czas i jesteśmy parą. Co najważniejsze, nasza przyjaźń na tym nie cierpi, wręcz przeciwnie, zbliżamy się do siebie jeszcze bardziej. Nadal spotykamy się z resztą przyjaciół, akceptują nas i wciąż kochają równie mocno. Wszystko jest takie proste i takie naturalne. Jakby tak miało być.
To mi przypomniało, że zawsze chciałam przeczytać "Pamiętniki Adama i Ewy"
.. coś mi mówi, że może tam znajdę podpowiedź.
.. czyż ten cytat nie jest piękny ;P i jakże aktualny:
On: "Chciałbym, żeby przestało tyle mówić, bo gada bez przerwy"
Ona: "Musiałam więc mówić przez cały czas, gdyż on jest nieśmiały, lecz to mi nie przeszkadza"
Etykiety:
bieganie,
J.,
Mark Twain,
Pamiętniki Adama i Ewy,
pieczara,
profesor,
przyjaciel,
sen,
studenci,
studia,
szkoła,
uczelnia,
X
niedziela, 19 października 2014
Strzępki snów
Ostatnio moje sny to takie urywki, jakbym włączyła film na chybił trafił i scena, za chwilę Stop i znów włączam inny film na chybił trafił i scena itd.
Np. dziś, pierwsza scena snu, stoję i patrzę na swoje nadgarstki (poczułam gorąco), są na nich oczy namalowane czarnym markerem. Podnoszę dłonie do góry, kiedy są na wysokości mojej twarzy, wypływają z nich promienie światła, moje nadgarstki świecą jak latarki.
Kolejna scena, mała sala kinowa (taka kameralna), czerwone krzesła wyścielone aksamitem. Siedzę z Moniką (siedziałyśmy w jednej ławce 12 lat ;) ta sama klasa podstawówki i liceum, chodziłyśmy nawet do tej samej grupy w przedszkolu, zaś potem razem studiowałyśmy na KULu-tylko już inne kierunki). Siedzimy i obgadujemy tych co czekają na seans, jest niewiele osób, w zasadzie dwie grupy wiekowe: staruszki w pierwszym rzędzie i grupki studentów (to był "film na zaliczenie"), naszym zadaniem było obejrzeć film i napisać recenzję. Siedzimy na samym końcu z prawej strony. Nagle na salę wchodzi chłopak, od razu wpada mi w oko. Zbliża się do nas i zaczyna gadać z M. Wygląda to dosyć intymnie, więc by im nie przeszkadzać przesiadam się kilka foteli dalej. Kiedy to robię, on kończy z nią rozmowę i przez krzesełka "przeskakuje" do mnie, siada tuz obok i swobodnie zaczyna rozmowę. Tłumaczy że nie chciał być niemiły wobec mojej koleżanki i tylko się z nią przywitał, tak naprawdę obserwował mnie już "od czasu kupna biletu", tylko czekał na dobrą okazję do rozmowy. Światła przygasają, nic nie pamiętam z filmu bo cały seans przegadałam z tym chłopakiem. Też jest studentem, doskonale zna teorię filmu.
Kolejna scena, pływam w basenie. To gigantyczny i bardzo głęboki basen. Jestem doskonała pływaczką. Sen zaczyna się gdy pływam na plecach, ale po jakimś czasie orientuję się, że moje plecy leżą na wodzie, kiedy to sobie uświadamiam moje ciało się obniża na odpowiednią wysokość, zanurzam się i znów pływam. Potem lekcja nurkowania, na dole basenu rozrzucone są złote monety, moim zadaniem jest zanurkować i zebrać je wszystkie.
Kolejna scena, ja i Asia (najlepsza przyjaciółka), dostałyśmy się do grupy pewnego słynnego profesora. Okazuje się że jest nas tylko sześcioro, w tym ten chłopak z sali kinowej. Profesor oddaje nasze eseje, publicznie chwali pracę tego chłopaka a ja aż pęcznieję z dumy że Ten zdolny i mądry chłopak zwrócił na mnie zwrócił uwagę.
Np. dziś, pierwsza scena snu, stoję i patrzę na swoje nadgarstki (poczułam gorąco), są na nich oczy namalowane czarnym markerem. Podnoszę dłonie do góry, kiedy są na wysokości mojej twarzy, wypływają z nich promienie światła, moje nadgarstki świecą jak latarki.
Kolejna scena, mała sala kinowa (taka kameralna), czerwone krzesła wyścielone aksamitem. Siedzę z Moniką (siedziałyśmy w jednej ławce 12 lat ;) ta sama klasa podstawówki i liceum, chodziłyśmy nawet do tej samej grupy w przedszkolu, zaś potem razem studiowałyśmy na KULu-tylko już inne kierunki). Siedzimy i obgadujemy tych co czekają na seans, jest niewiele osób, w zasadzie dwie grupy wiekowe: staruszki w pierwszym rzędzie i grupki studentów (to był "film na zaliczenie"), naszym zadaniem było obejrzeć film i napisać recenzję. Siedzimy na samym końcu z prawej strony. Nagle na salę wchodzi chłopak, od razu wpada mi w oko. Zbliża się do nas i zaczyna gadać z M. Wygląda to dosyć intymnie, więc by im nie przeszkadzać przesiadam się kilka foteli dalej. Kiedy to robię, on kończy z nią rozmowę i przez krzesełka "przeskakuje" do mnie, siada tuz obok i swobodnie zaczyna rozmowę. Tłumaczy że nie chciał być niemiły wobec mojej koleżanki i tylko się z nią przywitał, tak naprawdę obserwował mnie już "od czasu kupna biletu", tylko czekał na dobrą okazję do rozmowy. Światła przygasają, nic nie pamiętam z filmu bo cały seans przegadałam z tym chłopakiem. Też jest studentem, doskonale zna teorię filmu.
Kolejna scena, pływam w basenie. To gigantyczny i bardzo głęboki basen. Jestem doskonała pływaczką. Sen zaczyna się gdy pływam na plecach, ale po jakimś czasie orientuję się, że moje plecy leżą na wodzie, kiedy to sobie uświadamiam moje ciało się obniża na odpowiednią wysokość, zanurzam się i znów pływam. Potem lekcja nurkowania, na dole basenu rozrzucone są złote monety, moim zadaniem jest zanurkować i zebrać je wszystkie.
Kolejna scena, ja i Asia (najlepsza przyjaciółka), dostałyśmy się do grupy pewnego słynnego profesora. Okazuje się że jest nas tylko sześcioro, w tym ten chłopak z sali kinowej. Profesor oddaje nasze eseje, publicznie chwali pracę tego chłopaka a ja aż pęcznieję z dumy że Ten zdolny i mądry chłopak zwrócił na mnie zwrócił uwagę.
Etykiety:
basen,
chłopak,
czerwień,
film,
kino,
nadgarstek,
nurkowanie,
oko,
pływanie,
przyjaciółka,
sen,
studenci,
studia,
sześć,
światło,
woda,
zaliczenie,
żółty
piątek, 12 września 2014
Bliźniaki
Relacja z X. (najlepszy przyjaciel męża, zaś od 12 lat nasz wspólny) tak mnie nurtuje, że czasem aż mnie skręca w środku. Pytanie zadane przed snem: co jest jeszcze możliwe w tym życiu między mną i X. i jak się poznaliśmy w poprzednim wcieleniu?
Sen1
Siedzę przy okrągłym stoliku w restauracji (poza naszą trójka nie ma nikogo), po mojej lewej stronie X, po prawej J. (mąż).
X. mówi patrząc mi prosto w oczy "Kiedyś ktoś mi powiedział, że moja Miłość zapuka do drzwi, po prostu wejdzie do mojego domu" (dzień wcześniej ja tak weszłam do niego)
Ja, głęboki oddech, wyglądam przez okno "... ale mamy dziwną pogodę, jest jesień (pełno złoto-pomarańczowo-czerwonych liści na chodniku) i jest zima bo pada śnieg (właśnie zaczęło sypać) a w dodatku jest wiosna (świeciło piękne słońce, było na tyle ciepło że ludzie chodzili w t-shirtach), brakuje tylko lata" i znów patrzą na X.
On wtedy zbliża się do mnie i całuje, ma mega zimne i bardzo wilgotne usta (jakby dopiero co wypił wodę z lodem), odpycham go bo mnie totalnie zaskoczył, J. siedzi obok, widzę jego zaskoczenie, mówię do X. "Nie rób tego nigdy więcej" a on do mnie "Zrobię, choćby nie wiem co"
Kolejny sen
Studiuję teologię, zaprzyjaźniam się z jedną z dziewczyn. Pewnego dnia postanawiamy "zerwać się" z wykładów. Siedzimy na ławce, patrząc na Wóz Cygański i gadamy czy da się przewidzieć przyszłość. Podchodzi do nas dwóch chłopaków, to bliźniaki. Jeden z nich siada koło mnie i od razu mnie obejmuje ramieniem, koło koleżanki siada ten drugi. Nigdy w życiu nie byłyśmy z nikim związane, ale w tych chłopcach jest coś takiego, że od razu "wiem, że to jest To"
Budzę się z przeświadczeniem że te bliźniaki to J i X.
Sen1
Siedzę przy okrągłym stoliku w restauracji (poza naszą trójka nie ma nikogo), po mojej lewej stronie X, po prawej J. (mąż).
X. mówi patrząc mi prosto w oczy "Kiedyś ktoś mi powiedział, że moja Miłość zapuka do drzwi, po prostu wejdzie do mojego domu" (dzień wcześniej ja tak weszłam do niego)
Ja, głęboki oddech, wyglądam przez okno "... ale mamy dziwną pogodę, jest jesień (pełno złoto-pomarańczowo-czerwonych liści na chodniku) i jest zima bo pada śnieg (właśnie zaczęło sypać) a w dodatku jest wiosna (świeciło piękne słońce, było na tyle ciepło że ludzie chodzili w t-shirtach), brakuje tylko lata" i znów patrzą na X.
On wtedy zbliża się do mnie i całuje, ma mega zimne i bardzo wilgotne usta (jakby dopiero co wypił wodę z lodem), odpycham go bo mnie totalnie zaskoczył, J. siedzi obok, widzę jego zaskoczenie, mówię do X. "Nie rób tego nigdy więcej" a on do mnie "Zrobię, choćby nie wiem co"
Kolejny sen
Studiuję teologię, zaprzyjaźniam się z jedną z dziewczyn. Pewnego dnia postanawiamy "zerwać się" z wykładów. Siedzimy na ławce, patrząc na Wóz Cygański i gadamy czy da się przewidzieć przyszłość. Podchodzi do nas dwóch chłopaków, to bliźniaki. Jeden z nich siada koło mnie i od razu mnie obejmuje ramieniem, koło koleżanki siada ten drugi. Nigdy w życiu nie byłyśmy z nikim związane, ale w tych chłopcach jest coś takiego, że od razu "wiem, że to jest To"
Budzę się z przeświadczeniem że te bliźniaki to J i X.
Etykiety:
bliźnięta,
J.,
liść,
okno,
pocałunek,
pory roku,
przyjaciel,
przytulanie,
sen,
studia,
śnieg,
wóz cygański,
X
piątek, 30 maja 2014
Sen o Harvardzie
Właśnie dostałam się na Harvard. Przed budynkiem poznaję dwóch chłopaków, obydwaj szeroko uśmiechnięci, mają torby "przez ramię" wypchane książkami. Jeden z nich to J. (mąż), drugi zaś, to jego najlepszy przyjaciel - Bartosz (normalnie jest szefem J. i po prostu się lubią). Od razu sobie wpadamy w oko z J. Nagle pojawia się moja koleżanka z grupy, porywa mnie ze sobą, właśnie dostała plan zajęć. Idziemy do xero. Pani w okienku mówi do mnie: jak masz 19 lat to płacisz 19 groszy ;) Zwiedzam szkołę, wpadam na J. który szuka B, potem zaś na B. który szuka J. i tak ze 3x W końcu zmęczona zwiedzaniem siadam na murek i zerkam na plan zajęć, studiuję literaturę angielską i mam niewiele wolnego czasu. Poza zajęciami podstawowymi wybrałam sobie sporo zajęć monograficznych. Zajęcia wybrane przeze mnie wydają mi się znacznie ciekawsze niż "podstawa programowa".
czwartek, 29 maja 2014
kolejny sen ;)
Właśnie się przeprowadziłam, zaczęłam studia, nowe miasto, nowe znajomości.
Moje mieszkanie jest typowe (pokoje, kuchnia, łazienka, przedpokój),
ale ma wyjście na "wspólny salon" (nie na klatkę schodową).
Puka do mnie sąsiadka i zaprasza na wspólny wieczór (organizują taki co dzień, co kilka dni, jak kto ma czas i ochotę, właśnie dziś wypada spotkanie). Mamy się spotkać o "zachodzie słońca". Oczywiście potwierdzam że będę.
Zbliża się godzina spotkania. Wchodzę do salonu. Jest dosyć duży a mimo wszystko bardzo przytulny. Jest tam stół, kominek, podręczna biblioteczka, telewizor, miękkie kanapy, fotele. Okna są duże, ale wiszą ciężkie kwiatowe zasłony które nie wpuszczają całego światła.
Gadam sobie z kobietą która mnie zaprosiła i z jej trzema córkami. Wydają się być bardzo sympatyczne, dziewczyny szybko chcą się wymknąć, każda ma jakiś plan na wieczór. Matka też wychodzi.
Podchodzę do kominka, zaraz obok stoi długi i wąski stół, są też 4 krzesła o bardzo wysokich oparciach. Wchodzi 3 braci, siadają do stołu. Dosiadam się do nich, swobodnie gadamy. Zauważam że stół jest już normalnych rozmiarów, zaś krzesła to zwyczajne taborety. Na stole leżą moje 4 pamiętniki z czasów licealnych. Każdy leży w innym rogu stołu, chcę je pozbierać (robię to nie wstając z krzesła), mam już dwa, wychylam się po następny, oni się orientują że tam jest coś ważnego "o mnie" i łapią pozostałe dwa. Teraz zaczyna się zabawa, gonię ich, próbuję odebrać te pozostałe dwa, jest sporo śmiechów, wpadania na siebie, pamiętniki "latają w powietrzu". Wszystko dzieje się naokoło tego stołu. W końcu mówię: dobra, dajcie mi je to przeczytam Wam coś.
Siadamy przy stole, każdy z nas ma mój kalendarz rozłożony przed sobą i po kolei czytamy fragmenty. Robimy to w zabawny sposób, każdy otwiera "na chybił trafił" i czyta coś. Śmiejemy się bo wychodzą z tego dziwaczne zdania. Przyszła kolej na chłopaka po mojej lewej stronie, mówi że nie może mnie rozczytać. Wstaję i nachylam się nad nim obejmując go ramionami, mój policzek dotyka jego policzka, moje długie, rozpuszczone włosy łaskoczą go po twarzy. Czytam, kiedy kończę robi się cichutko, moje ręce wędrują na jego klatkę piersiową i brzuch. Przytulam go mocno. Potem siadam ma na kolanach i kontynuujemy czytanie.
Teraz, w trakcie opisywania snu, na naszym balkonie odbyły się chyba jakieś zaloty ;P
Trwały dłuugo, więc zdążyłam To uwiecznić
Zaś przedwczoraj, tuż przed zaśnięciem, zobaczyłam czarną panterę (hipnagog zapewne), jednym susem znalazła się przy mnie, zwinęła się w kłębek i zasnęła tuż przy mojej głowie :)
Moje mieszkanie jest typowe (pokoje, kuchnia, łazienka, przedpokój),
ale ma wyjście na "wspólny salon" (nie na klatkę schodową).
Puka do mnie sąsiadka i zaprasza na wspólny wieczór (organizują taki co dzień, co kilka dni, jak kto ma czas i ochotę, właśnie dziś wypada spotkanie). Mamy się spotkać o "zachodzie słońca". Oczywiście potwierdzam że będę.
Zbliża się godzina spotkania. Wchodzę do salonu. Jest dosyć duży a mimo wszystko bardzo przytulny. Jest tam stół, kominek, podręczna biblioteczka, telewizor, miękkie kanapy, fotele. Okna są duże, ale wiszą ciężkie kwiatowe zasłony które nie wpuszczają całego światła.
Gadam sobie z kobietą która mnie zaprosiła i z jej trzema córkami. Wydają się być bardzo sympatyczne, dziewczyny szybko chcą się wymknąć, każda ma jakiś plan na wieczór. Matka też wychodzi.
Podchodzę do kominka, zaraz obok stoi długi i wąski stół, są też 4 krzesła o bardzo wysokich oparciach. Wchodzi 3 braci, siadają do stołu. Dosiadam się do nich, swobodnie gadamy. Zauważam że stół jest już normalnych rozmiarów, zaś krzesła to zwyczajne taborety. Na stole leżą moje 4 pamiętniki z czasów licealnych. Każdy leży w innym rogu stołu, chcę je pozbierać (robię to nie wstając z krzesła), mam już dwa, wychylam się po następny, oni się orientują że tam jest coś ważnego "o mnie" i łapią pozostałe dwa. Teraz zaczyna się zabawa, gonię ich, próbuję odebrać te pozostałe dwa, jest sporo śmiechów, wpadania na siebie, pamiętniki "latają w powietrzu". Wszystko dzieje się naokoło tego stołu. W końcu mówię: dobra, dajcie mi je to przeczytam Wam coś.
![]() |
| To Te pamiętniki - wczoraj przeglądane z córą ;) |
Siadamy przy stole, każdy z nas ma mój kalendarz rozłożony przed sobą i po kolei czytamy fragmenty. Robimy to w zabawny sposób, każdy otwiera "na chybił trafił" i czyta coś. Śmiejemy się bo wychodzą z tego dziwaczne zdania. Przyszła kolej na chłopaka po mojej lewej stronie, mówi że nie może mnie rozczytać. Wstaję i nachylam się nad nim obejmując go ramionami, mój policzek dotyka jego policzka, moje długie, rozpuszczone włosy łaskoczą go po twarzy. Czytam, kiedy kończę robi się cichutko, moje ręce wędrują na jego klatkę piersiową i brzuch. Przytulam go mocno. Potem siadam ma na kolanach i kontynuujemy czytanie.
Teraz, w trakcie opisywania snu, na naszym balkonie odbyły się chyba jakieś zaloty ;P
Trwały dłuugo, więc zdążyłam To uwiecznić
Zaś przedwczoraj, tuż przed zaśnięciem, zobaczyłam czarną panterę (hipnagog zapewne), jednym susem znalazła się przy mnie, zwinęła się w kłębek i zasnęła tuż przy mojej głowie :)
Etykiety:
kominek,
mężczyźni,
pamiętnik,
przeprowadzka,
przytulanie,
sen,
siedzenie na kolanach,
stół,
studia,
trzy,
zachód słońca
sobota, 22 marca 2014
Sen z 21/22 marca
Mieszkałam w akademiku (ASP). W "skrzydle" są ludzie tylko z naszego rocznika. Wchodziło się drzwiami głównymi za którymi był długi holl i wejścia do 14 pokoi. Połowa z nich należała do dziewcząt (lawa strona), zaś połowa do chłopców (prawa). Jako grupa jesteśmy bardzo zżyci. Jeden z chłopców zakochuje się we mnie "od pierwszego wejrzenia", ale jest totalnie nie w moim guście. Przez pierwszy rok chodzi za mną krok w krok, towarzyszy, ale nie jest zanadto natarczywy. Tłumaczę mu, że nic z tego nie będzie, on słucha, kiwa głową i robi to, co robił do tej pory-jest zawsze blisko mnie.
Sen zaczyna się na naszym ostatnim roku, robimy rzeźbę na zaliczenie semestralne. Moim "materiałem" jest drewno. Chłopak który się we mnie zakochał, jest teraz moim najlepszym przyjacielem, wciąż mi się nie podoba "wizualnie", ale ma piękną duszę. We śnie najbardziej cenię jego wierność (minęło w końcu tyle lat), ja zaś mam wrażenie, że jego uczucie jest jeszcze silniejsze niż na początku. Wystarcza mu tylko że jestem.

Praca nad rzeźbą mnie pochłania (robię niedźwiedzia stojącego na dwóch łapach). Późnym wieczorem idziemy z dziewczynami pod prysznic. Orientuję się, że to sen. Jestem strasznie ciekawa tego chłopaka i szukam go wzrokiem (obok są szatnie i prysznice dla mężczyzn). W końcu pojawia się on, razem z resztą grupy, ale wszyscy chłopcy wyglądają jak Jego lustrzane odbicia. Nie potrafię rozpoznać który to, więc gadam ze wszystkimi oddzielnie z nadzieją że coś mi zaświta i sobie przypomnę coś charakterystycznego.
W trakcie rozmów z chłopakami wychodzimy na zewnątrz, spaceruję z każdym z nich i rozmawiam. Nagle zaczyna padać deszcz jest bardzo intensywny, bo kilku sekundach woda sięga nam po kostki. Wiem że to sen i mówię, że nie chcę deszczu (woda wzbiera a ja nie umiem pływać), przestaje padać.
Po chwili myślę: przecież to sen, nie utonę: niech pada deszcz i natychmiast zaczyna padać. Woda rozdziela mnie i chłopaków. Budzę się.
Sen zaczyna się na naszym ostatnim roku, robimy rzeźbę na zaliczenie semestralne. Moim "materiałem" jest drewno. Chłopak który się we mnie zakochał, jest teraz moim najlepszym przyjacielem, wciąż mi się nie podoba "wizualnie", ale ma piękną duszę. We śnie najbardziej cenię jego wierność (minęło w końcu tyle lat), ja zaś mam wrażenie, że jego uczucie jest jeszcze silniejsze niż na początku. Wystarcza mu tylko że jestem.

Praca nad rzeźbą mnie pochłania (robię niedźwiedzia stojącego na dwóch łapach). Późnym wieczorem idziemy z dziewczynami pod prysznic. Orientuję się, że to sen. Jestem strasznie ciekawa tego chłopaka i szukam go wzrokiem (obok są szatnie i prysznice dla mężczyzn). W końcu pojawia się on, razem z resztą grupy, ale wszyscy chłopcy wyglądają jak Jego lustrzane odbicia. Nie potrafię rozpoznać który to, więc gadam ze wszystkimi oddzielnie z nadzieją że coś mi zaświta i sobie przypomnę coś charakterystycznego.
W trakcie rozmów z chłopakami wychodzimy na zewnątrz, spaceruję z każdym z nich i rozmawiam. Nagle zaczyna padać deszcz jest bardzo intensywny, bo kilku sekundach woda sięga nam po kostki. Wiem że to sen i mówię, że nie chcę deszczu (woda wzbiera a ja nie umiem pływać), przestaje padać.
Po chwili myślę: przecież to sen, nie utonę: niech pada deszcz i natychmiast zaczyna padać. Woda rozdziela mnie i chłopaków. Budzę się.
niedziela, 5 grudnia 2010
Sny z 4/5 grudnia
Zazwyczaj jak leżę już w łóżku i zasypiam, to staram się nie dopuszczać żadnych myśli do siebie. Uspokajam ciało, mówię sobie, że jest już rozluźnione i staram się skupić na jednej myśli - że chcę pamiętać sny.. wczoraj zrobiłam inaczej, chyba głównie dlatego, że zamiast myśli pojawiały się przed moimi zamkniętymi oczami wizje.. bardzo wyraźne do tego :/ Pisząc wizje, mam na myśli obrazy, które napływały nie wiadomo skąd i były bardzo wyraźne, jakbym oglądała film ..
Nie wiem, czy zdarzyło mi się to po raz pierwszy, ale zwróciłam na to uwagę i zamiast blokować te obrazy, postanowiłam odczuwać.. ;)
Co widziałam:
- piękna, młoda kobieta, skąpo ubrana, włosy za pas powiewały na wietrze.. miała w swoim stroju pióra na ramionach i koło nadgarstków i koło łokci.. stała na bardzo wysokiej górze, przed nią przepaść a na horyzoncie inne szczyty.. nagle podskoczyła i jednocześnie rozstawiał ręce i pofrunęła
Isis
Nie wiem, czy zdarzyło mi się to po raz pierwszy, ale zwróciłam na to uwagę i zamiast blokować te obrazy, postanowiłam odczuwać.. ;)
Co widziałam:
- piękna, młoda kobieta, skąpo ubrana, włosy za pas powiewały na wietrze.. miała w swoim stroju pióra na ramionach i koło nadgarstków i koło łokci.. stała na bardzo wysokiej górze, przed nią przepaść a na horyzoncie inne szczyty.. nagle podskoczyła i jednocześnie rozstawiał ręce i pofrunęła
Isis
- dużo pagórków, goła i ubita ziemia, zero trawy.. krzyż a na nim jakaś niebieska istota.. mała główka, małe oczka, dużo ostrych ząbków, mocno wklęsły brzuch i wystające żebra.. cierpiało to coś na krzyżu..
- gryf
- koń, z mocno zakrzywionym dziobem ptaka.. zadziwiająco "spójnie" to wyglądało ;)
Za każdy razem, jak coś widziałam, wstawałam, zapalałam światło i zapisywałam.. a potem znów powrót pod kołdrę.. po tej hybrydzie konia zrezygnowałam bo czułam się śpiąca..
Sny:
1.Mieszkaliśmy z J. w dużym piętrowym domu na innej planecie, dopiero się tam wprowadziliśmy. Pamiętam olbrzymie okna i noc za nimi.. dostaliśmy kasety VHS z instrukcją, jak należy się tam zachowywać. Jedną z zasad, było zakładanie maski w kształcie dzioba po wyjściu z domu .. to była wyspa bogów, wyglądali zupełnie jak ludzie, naszym zadaniem było odprawiać rytuały. Jednym z nich było siedzenie w kręgu na drewnianych krzesłach i medytacja. Wiem, że w trakcie oglądania tego filmu, pierwsi sąsiedzi przyszli do nas by się przywitać i pomedytować wspólnie.
2. Byłam w centrum miasta, na ulicach tłumy, ludzie ustawiali się w kolejce.. ja też, potem na peryferiach miasta przerzedziło się a na łące była garstka osób. Doszliśmy do maszyny.. jak młyn.. koło obracało się wciąż wciąż, trzeba było uchwycić moment i tamtędy przejść, wielu ludzi rezygnowało ze strachu, cześć próbowała przejść, ale nie wyszło.. zaś cześć przechodziła. Bałam się, że umrę w tym kole, ale chciałam zobaczyć co jest dalej. Udało mi się, przeniosło mnie do wiejskiej chaty, przy piecu stała kobieta i się zapytała jak się czuję po narodzinach? i czy mam zawroty głowy..
Potem, przez krótką chwilę, miałam świadomy sen ;)
Pofrunęłam na podwórko, za bramą była ścieżka i las..
3. Śniło mi się, że jestem w budynku jakimś, na ścianie są poprzyklejane kolorowe plakaty z informacjami. Okazało się, że to uczelnia, zapisałam się na studia, kierunek: Szamanizm i techniki ekstazy. Zauważyłam też dwa inne kierunki: detektyw-jasnowidz i runy ;)
Muszę dopisać, Jarek twierdzi, że przez sen kazałam mu zapisać,
że widzę duże otwarte oko.
Za każdy razem, jak coś widziałam, wstawałam, zapalałam światło i zapisywałam.. a potem znów powrót pod kołdrę.. po tej hybrydzie konia zrezygnowałam bo czułam się śpiąca..
Sny:
1.Mieszkaliśmy z J. w dużym piętrowym domu na innej planecie, dopiero się tam wprowadziliśmy. Pamiętam olbrzymie okna i noc za nimi.. dostaliśmy kasety VHS z instrukcją, jak należy się tam zachowywać. Jedną z zasad, było zakładanie maski w kształcie dzioba po wyjściu z domu .. to była wyspa bogów, wyglądali zupełnie jak ludzie, naszym zadaniem było odprawiać rytuały. Jednym z nich było siedzenie w kręgu na drewnianych krzesłach i medytacja. Wiem, że w trakcie oglądania tego filmu, pierwsi sąsiedzi przyszli do nas by się przywitać i pomedytować wspólnie.
2. Byłam w centrum miasta, na ulicach tłumy, ludzie ustawiali się w kolejce.. ja też, potem na peryferiach miasta przerzedziło się a na łące była garstka osób. Doszliśmy do maszyny.. jak młyn.. koło obracało się wciąż wciąż, trzeba było uchwycić moment i tamtędy przejść, wielu ludzi rezygnowało ze strachu, cześć próbowała przejść, ale nie wyszło.. zaś cześć przechodziła. Bałam się, że umrę w tym kole, ale chciałam zobaczyć co jest dalej. Udało mi się, przeniosło mnie do wiejskiej chaty, przy piecu stała kobieta i się zapytała jak się czuję po narodzinach? i czy mam zawroty głowy..
Potem, przez krótką chwilę, miałam świadomy sen ;)
Pofrunęłam na podwórko, za bramą była ścieżka i las..
3. Śniło mi się, że jestem w budynku jakimś, na ścianie są poprzyklejane kolorowe plakaty z informacjami. Okazało się, że to uczelnia, zapisałam się na studia, kierunek: Szamanizm i techniki ekstazy. Zauważyłam też dwa inne kierunki: detektyw-jasnowidz i runy ;)
Muszę dopisać, Jarek twierdzi, że przez sen kazałam mu zapisać,
że widzę duże otwarte oko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














