czwartek, 9 grudnia 2010

Sny z 8/9 grudnia 2010

Znów 3 ;)

1. Jestem w domku na wsi, mniej więcej w takim jak na Andrzejkach byliśmy, z podobną ekipą znajomych.. Rozmawiam z Łukaszem. Poruszamy jakiś egzystencjalny temat, życie, cierpienie, miłość.. Reszta ludzi mówi nam, byśmy się pośpieszyli, bo dom powoli się zapada i dodatkowo spadają na niego olbrzymie bele drewna. Już wszyscy wyszli a my wciąż gadamy. Nagle, orientujemy się, że drzwi zablokowane są przez to drewno i niektóre okna też.. Łukasz mówi, że czas się zbierać. Wychodzimy. Kiedy jesteśmy już na zewnątrz, wciąż chcę go o coś zapytać, ale nie potrafię sobie przypomnieć.. czuję niedosyt rozmowy...

2. Jestem na Ziemi, ale wygląda zupełnie inaczej.. ludzie powymierali, mieszkam na stacji badawczej. Stacja ta, jest połączona z druga stacją, w alternatywnym świecie. Połączone są one sznurem, ja go nazywam "pępowina". Prowadzimy badania. Aby dostać się do drugiego świata, należy zachować odpowiednią procedurę, najpierw wejść do przedsionka i zamknąć za sobą drzwi, potem jest komora ciśnień, potem w ścianę należy wbić olbrzymi nóż, należy go "uziemić" i "zjonizować" a potem go przekręcić... Na koniec zakłada się specjalny ustnik. Do drugiego świata mają wstęp tylko nieliczni.


Na pierwszej stacji badawczej żyją normalni ludzie, na drugim - nasze alter ego i tajemnicze zwierzęta. Dokładnie - dzikie koty: lwy, pantery, lamparty, tygrysy..
Mój sobowtór umarł w tamtym świecie, dlatego ja, udaję się tam osobiście... uwielbiam sam moment przejścia, olbrzymia siła jakby nas popychała do drugich drzwi ;) i trzeba się mocno trzymać tej rury - pępowiny.

Moja pierwsza wizyta w drugim świecie: Wrażenia - Świat jest jak nasz, tylko odbity w lustrze. Sam budynek mnie nie interesuje, bo wygląda identycznie, wychodzę na zewnątrz.

Widzę pozabijane zwierzęta, dzikie koty.. każde przebite jest nożem (olbrzymim, prawie jak samo zwierzę).. cierpię na ten widok, wszędzie jest pełno krwi.. Wszystko co umiera w tym świecie, zostaje dokładnie w tej pozycji na zawsze. Scena jest niesamowita, bo zwierzątka są w trakcie walki lub agonii.. idę na tył budynku, widzę swoje ciało zawieszone w powietrzu, jest niebiesko-fioletowe i tez przebite tym gigantycznym nożem. 
Patrzę dalej, na horyzont.. to pustynia i skały gdzieniegdzie.

Jestem przerażona tym co tu się dzieje. Moim zadaniem jest zapobiec temu..nie dopuścić do większych cierpień ludzi i zwierząt. Nie wiem jak się zabrać do tego.. Wracam do środka, część ludzi z drugiego świata mi pomaga a przed częścią z nich się ukrywam. 
Podróżuję więc między światami, ale każda podróż kończy się coraz gorzej dla mojego ciała.. zaczynam krwawić z nosa a potem z innych części ciała.. np raz moja lewa ręka wygląda tak, jakbym ją z wiadra krwi wyjęła.. czuję, że długo nie pociągnę, to ponad moje siły. Aż w końcu odkrywam kto za tym stoi.. jakiś nieznany nam mężczyzna i spycham go do piwnicy, zamykam drzwi by się nie wydostał. Reszta sobie z nim poradzi. 
Czeka mnie ostatnia podróż na moją stację badawczą, robię wszystko po kolei (motyw z przedsionkiem), kiedy jestem już w swoim świecie to mdleję (chyba z utraty krwi).. i się budzę.

3. Idę skrajem lasu, jestem nim zachwycona. Piękne stare drzewa, na nich liście - wszystkie żółte, pod stopami też jest pełno liści, pięknie świeci słońce, jest spokojnie i cicho, zaraz obok lasu płynie sobie leniwie rzeczka.. obok siedzą ludzie. Im bardziej zbliżam się do bramy ( z mojej prawej), tym bardziej bacznie mi się przyglądają. Wchodzę do bramy, mam odebrać swoje dzieci, w tym celu wchodzę do bloku jakiegoś i wspinam się wysoko po schodach. Dzieci wychodzą mi naprzeciw, zaczynamy schodzić, najpierw dzieci, potem ja, po drodze dołącza się mój brat i mama.. Na schodach pojawiają się przeszkody, dzieci przechodzą bez problemu a ja je usuwam, tak by przeszedł brat i mama..

Wychodzimy z budynku, idziemy na targ. Widzę tam dużo jabłek i kwiaty.
Podchodzę do kwiatów. Widzę flakon a w nim mnóstwo różowych serduszek kwitnie i jest jedna zwiędła róża. Wybieram kilka tych kwiatuszków serduszek.. mój brat wyciąga rękę, nagle widzę, że to nie jest flakon, tylko wąż trzyma w pyszczku te kwiaty, syczy na brata i nie chce ich mu dać... budzę się

środa, 8 grudnia 2010

Jak dziennik snów :)


Ten blog  jak Dziennik Snów się zrobił ;P
ale nie chcę nowego zakładać.. przecież Po zmierzchu przed świtem idealnie pasuje do snów ;) Może coś przeczuwałam pod skórą, że inne światy w snach będę odkrywać ;) i że w ogóle zacznę śnić.


1
Śniło mi się, że mam sny (coś jak sen we śnie) i te sny są bardzo wyraźne.. jak druga rzeczywistość. Mogę je kontrolować a potem stają się moim życiem.. a życie prawdziwe schodzi na drugi plan. W trakcie poznawania tego świata, okazywało się, że jak np się uderzyłam się, to budziłam się z siniakiem itp.. można było nawet umrzeć we śnie.. Każdy następny sen we śnie, to kontynuacja przygody, na końcu był czarny pokój.. mięciutkie ściany, jakby jakimś materiałem wyłożony.. lekko falowały te ściany.

2. Śniło mi się, że jestem na strychu ( w swoim starym domu) i są dzieci z naszej rodziny poukładane na ławce.. Asia, Aluś i Kubuś.. są takie senne, że słaniają się, oczy im się zamykają.. muszę koniecznie gdzieś iść, ale boję się mamę zostawić z tym, bo co raz, któreś z dzieci się osuwa.. W końcu mama mówi, że sobie poradzi i wylatuję oknem. Latam sobie nad miastem, widzę ponury krajobraz, dużo "szklanych domów" (okna od podłogi aż po sufit), ale ja szukałam mojego. Wyglądał jak chatka baby Jagi, tylko powiększona z 5x i nazywał się Dom 1000 Kości



3. Jestem razem z J. w jakimś budynku, wygląda zupełnie normalnie, ma dużo schodów, pokoi, obrazy na ścianach.. chcemy się wydostać i szukamy wyjścia, jedyne co robimy to przechodzimy z pokoju do pokoju.. drzwiami, oknami, tunelami.. a one stają się coraz mniejsze i coraz bardziej ciasne.. Jesteśmy w jakimś super malutkim pokoju,  widzę franie pralkę.. i patrze na J.  jest jakiś inny bo dużo grubszy i orientuję się, że to sen. Pytam go gdzie chce iść, wskazał schody na dól a ja chciałam na górę, rozdzieliliśmy się.. a ja wtedy sobie mówię, że jak przekroczę następne okno, to trafię w super miejsce.. i okazuje się, że trafiłam do miasta na wodze. Był tam olbrzymi zamek i weszłam do środka... a tam mnóstwo ludzi i sal, zwiedzałam sobie to miejsce, słyszałam głosy, muzykę..każdy pokój był świetnie zaopatrzony, miał bardzo bogate wnętrze: przedmioty, kolory, tkaniny.. wszystko bogato zdobione sofy, szkatułki itp.... z tego snu zostałam gwałtownie wyrwana, bo mama zadzwoniła...

wtorek, 7 grudnia 2010

Grudniowe czytanie ;)

Czyli to, co lubię najbardziej.. byłam tylko w jednej bibliotece a wróciłam obładowana książkami... ;P

Oto Co upolowałam:

Terakowska "W krainie kota", czytałam jej "Poczwarkę" i mi średnio przypadła do gustu.. natomiast mąż się zachwycił..

Sam tytuł książki z kotem w tle, musiałam przeczytać :)
Zresztą już zaczęłam.. i na razie jest ok, ciekawe jest to, że Ewa, główna bohaterka, będąc w ciąży, zajada w nocy jakiś korzeń a potem, po narodzinach dziecka - Jonyka (błąd pijanego urzędnika, miało być Janek), w śnie przenosi się w inny świat ;) Dokładnie, w świat kart tarota..

Piekara "Rycerz Kielichów", to wzięłam również ze względu na tytuł.. bo nawiązuje do kart tarota, jak również ze względu na autora.. Jeszce nawet nie zerknęłam do środka, aby na opis tylko. Tu bohater świata współczesnego przenosi się w świat snów a potem w realnym świecie poznaje Anne, która wprowadza się do niego i "zaczyna śnić jego sny"..  ;)

Daniel Odija "Kronika umarłych", wzięłam ze względu na tytuł i opis z tyłu.. "Odija pokazuje w swojej powieści świat porwanych relacji międzyludzkich i braku porozumienia. Kostyń niczym szpital Królestwo z filmu Larsa von Triera drży w posadach. To, co wyparte ze świadomości mieszkańców, wraca pod postacią koszmaru."
Jak to choć odrobinę podobne do Królestwa, które wywarło na mnie wrażenie, to na pewno mi się spodoba.. Już 3 Książka ze snem w tle.. ciekawe

M.i E. Gradasiewiczowie "Opowieści druida".. mają cudnego koteczka na okładce ;) Zresztą nie tylko, przekartkowałam ją i w środku również są zdjęcia.. Książka, której narratorem jest kot ;) Nie wątpię, że będzie ciekawe, tym bardziej, że kocie wywody dotyczą duchowego świata..

Aż 3 książki Tokarczuk, strasznie ją lubię.. "Anna in w grobowcach świata, "Ostatnie historie" i "Bieguni" Na tę ostatnią mam szczególną chrapkę..


M. Anglada "Skrzypce z Auschwitz" o obozie zagłady, jak sama nazwa wskazuje, w planie mam również biografię Hessa  z tego tematu..

Marta Fox "Coraz mniej milczenia", wstrząsające historie o dramatach dzieciństwa..

No i perełka, niewątpliwie będzie tzn. żywię taką nadzieję.... Nick Cave "Śmierć Bunnego Munro".. jestem ciekawa tej książki, bo w czasach studenckich czytałam "Kiedy oślica ujrzała anioła" i się zakochałam :)))



Pozycja zasypiania a sny


To co zaobserwowałam:

- jak zasypiam na plecach mam często koszmary, ale też sny świadome się pojawiają lub po prostu bardziej wyraźne sny. Mam przeczucie, że to dobra pozycja, gdy ktoś oobe chce doświadczyć ;) Jak zasypiam na plecach, to bardzo często budzę się w swoim domu.. w ten sposób zaczyna się mój sen, że wstaję z łóżka.. ;)
Z tej pozycji też, bardzo szybko się wybudzam.. często już po godzinie..
Nie przespałabym na plecach całą noc.. :/ za niewygodnie. 
I jeszcze jedno, w tej pozycji, przeważnie doświadczam paraliżu sennego i jak się budzę, to jestem sztywna jak kłoda...

- prawy bok, lubię zasypiać bo nie uciska serca (czasem na lewym boku czuję ucisk), oczywiście potem mam sny, no i jak leżę na prawym boku to mi coś zazwyczaj "tańczy" przed oczami.. ale tylko na prawym boku... ;) w żadnej innej pozycji mi się to nie zdarza..
Często mam sny akcji, coś się dzieje, trzeba działać, uciekać, robić, myśleć, szukać, rozwiązywać..

- lewy bok, tu zazwyczaj mam mnóstwo bardzo emocjonalnych snów, zapadających w pamięć, chwytające za serce i symbolicznych

- na brzuchu, rzadko sypiam.. i zazwyczaj nie pamiętam potem snów, albo niewiele pamiętam..często zaraz jak się kładę, to na brzuchu, ale dosłownie na 2 min, potem na plecki ;) i dopiero wtedy zaczynam się odprężać... i zasypiam

Ach, dzisiaj się wyspałam :) pomimo wstania o godz. 6.00. Obudziłam się  w nocy tylko raz a potem dopiero rano. Sny bardzo fajne, ten pierwszy sen to byłam z przewodnikiem "ważnym", Testował moją wiedzę i orientację w teranie, lataliśmy nad miastem i on "rzucał" łacińskie nazwy.. a moim zadaniem, było szybkie zlokalizowanie miejsc, budynków, osób.. czułam, że ten "ktoś" jest bardzo zadowolony, bo błyskawicznie wszystko odgadywałam ;)
Drugi, udzielałam pomocy w jakimś mieście, wskazywałam drogę, albo miejsce do spania..
Dawałam ludziom latarki itp..

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Kłamstwo - Lie to me

Obejrzeliśmy dzisiaj pilot serialu Lie to me.

Jestem pod wrażeniem ;) nie wątpię, że obejrzymy wszystkie odcinki. Główny wątek filmu dotyczy kłamstwa, dokładnie: jak gesty czy mimika twarzy ujawniają kłamstwo.. Ciekawy pomysł na serial.. już się zapaliłam na przeczytanie książek o psychologii kłamstwa ;) W serialu, główny bohater wypowiada dość niepokojące zdanie, twierdzi bowiem, że przeciętny człowiek w ciągu 10 minutowej rozmowy, kłamie co najmniej 3x.. Szok!!!!

Chętnie poczytam jakieś książki naukowe dotyczące kłamstwa, jak i ekspresji, mimiki twarzy, naszych gestów i zachowań.. czyli mówiąc ogólnie dotyczące mowy ciała...

Bohaterowie serialu są bardzo różnorodni i już czuję do nich sympatię, sceny bardzo fajne, nie nudziłam się nic a nic, wręcz przeciwnie .. serial wzbudza emocje.. ja się popłakałam, bo historia tego chłopca jak i kongresmena chwyta za serce..


Tima Rotha kojarzę filmu 4 pokoje, bardzo go lubię.. a sam serial, polecam :)


Buu, znów koszmary :(

Nie bardzo będę się rozpisywać, bo nie chce ich pamiętać..

1. Odkrywałam jakąś zbrodnię, szukałam mordercy.. kiedy już wiedziałam kto nim jest, on mnie zauważyła i też wiedział, że ja wiem.. wbiegłam do domku bo myślałam, że w środku jest klucz, ale nie było.. schowałam się pod łóżkiem.. i zobaczyłam jak on wchodzi i się rozgląda..miał wielkie ciężkie buciory i długi płaszcz..na głowie kapelusz z rondem.. nie widziałam twarzy... obudziłam się..

2. To świadomy sen.. tyle, że koszmar. Budzę się w swoim pokoju, wiem, że coś jest nie tak.. w łóżku leżymy ja, maż i dzieci (przyszły się przytulić).. ale czuję, że coś jest nie tak, patrzę na pokój, na środku stoi niski stół z rozłożonymi gazetami.. nie mamy stołu i w ogóle gazet nie kupujemy. Wiem,  że to sen.. patrzę na męża i dzieci, wyglądają jak w rzeczywistości.. Zamykam mocno oczy, dociskam powieki, ale i tak wszystko widzę.. jestem na 100% pewna, że to sen..

Naglę jakaś pielęgniarka podchodzi do synka i chce mu zrobić zastrzyk.. ja próbuję jej przeszkodzić, ale się nie udaje, robi zastrzyk mi i synkowi i znika..


Zwiedzam dom we śnie, jest niby podobny, ale inny.. np ma inne meble i piec kaflowy.. widzę drzwi,  których normalnie w domu nie ma, ale bałam się tam zajrzeć..

Budzą się dzieci i są dziwne, tzn. zachowują się jak nie one.. np rzucają patykami we mnie, budzą się koty i są zachowują się jeszcze dziwniej.. :/

Czuję wielki strach.. podchodzę do męża i potrząsam nim mówiąc jego imię: Jarek Jarek.... nie reaguje. Mówię wiec do niego.. Andrzej Andrzej (z nadzieją, że na inne imię zareaguje, nie mam pojęcia skąd ten pomysł i w ogóle dlaczego Andrzej - nie znam żadnego) ..nagle czuję szarpnięcie i się budzę..

J. mnie obudził, mówi, że jęczałam przez sen i wciąż  powtarzałam: Zobacz Andrzej Andrzej czary-mary, boję się...

;P To czary mary mnie rozbawiło, ale sam sen koszmar totalny..

3. Jakiś Indianin zabił mnie sierpem 2x

Paskudna noc :(

niedziela, 5 grudnia 2010

Nowe książki - tematyka szamanizm - w zimie zawsze dużo książek kupuję... zmora stulecia

Zamówione w piątek, mam nadzieję, że dojdą przed świętami ;)




Psychologia i szamanizm Kiedy pokonasz demona.....
Arnold Mindell

Antropologia wstęp do badania człowieka i cywilizacji
Edward B. Tylor
Stare ;) ale podobno sporo o szmaniźmie i totemiźmie..


Kapłani Czarownicy Wiedźmy
Chodak, to za ino 2,99

Wielka magia szamańska
Gabriel Grant


Szamanizm prastara mądrość natury 
Margit Bohdalek 


Może tu się doszukam jakichś odpowiedzi..........

Sny z 4/5 grudnia

Zazwyczaj jak leżę już w łóżku i zasypiam, to staram się nie dopuszczać żadnych myśli do siebie. Uspokajam ciało, mówię sobie, że jest już rozluźnione i staram się skupić na jednej myśli - że chcę pamiętać sny.. wczoraj zrobiłam inaczej, chyba głównie dlatego, że zamiast myśli pojawiały się przed moimi zamkniętymi oczami wizje.. bardzo wyraźne do tego :/ Pisząc wizje, mam na myśli obrazy, które napływały nie wiadomo skąd i były bardzo wyraźne, jakbym oglądała film ..

Nie wiem, czy zdarzyło mi się to po raz pierwszy, ale zwróciłam na to uwagę i zamiast blokować te obrazy, postanowiłam odczuwać.. ;)

Co widziałam:
- piękna, młoda kobieta, skąpo ubrana, włosy za pas powiewały na wietrze.. miała w swoim stroju pióra na ramionach i koło nadgarstków i koło łokci.. stała na bardzo wysokiej górze, przed nią przepaść a na horyzoncie inne szczyty.. nagle podskoczyła i jednocześnie rozstawiał ręce i pofrunęła
 Isis

- dużo pagórków, goła i ubita ziemia, zero trawy.. krzyż a na nim jakaś niebieska istota.. mała główka, małe oczka, dużo ostrych ząbków, mocno wklęsły brzuch i wystające żebra.. cierpiało to coś na krzyżu..

- gryf



- koń, z mocno zakrzywionym dziobem ptaka.. zadziwiająco "spójnie" to wyglądało ;)

Za każdy razem, jak coś widziałam, wstawałam, zapalałam światło i zapisywałam.. a potem znów powrót pod kołdrę.. po tej hybrydzie konia zrezygnowałam bo czułam się śpiąca..

Sny:

1.Mieszkaliśmy z J. w dużym piętrowym domu na innej planecie, dopiero się tam wprowadziliśmy. Pamiętam olbrzymie okna i noc za nimi.. dostaliśmy kasety VHS z instrukcją, jak należy się tam zachowywać. Jedną z zasad, było zakładanie maski w kształcie dzioba po wyjściu z domu .. to była wyspa bogów, wyglądali zupełnie jak ludzie, naszym zadaniem było odprawiać rytuały. Jednym z nich było siedzenie w kręgu na drewnianych krzesłach i medytacja. Wiem, że w trakcie oglądania tego filmu, pierwsi sąsiedzi przyszli do nas by się przywitać i pomedytować wspólnie.



2. Byłam w centrum miasta, na ulicach tłumy, ludzie ustawiali się w kolejce.. ja też, potem na peryferiach miasta przerzedziło się a na łące była garstka osób. Doszliśmy do maszyny.. jak młyn.. koło obracało się wciąż  wciąż, trzeba było uchwycić moment i tamtędy przejść, wielu ludzi rezygnowało ze strachu, cześć próbowała przejść, ale nie wyszło.. zaś cześć przechodziła. Bałam się, że umrę w tym kole, ale chciałam zobaczyć co jest dalej. Udało mi się, przeniosło mnie do wiejskiej chaty, przy piecu stała kobieta i się zapytała jak się czuję po narodzinach? i czy mam zawroty głowy..
Potem, przez krótką chwilę, miałam świadomy sen ;) 
Pofrunęłam na podwórko, za bramą była ścieżka i las..


3. Śniło mi się, że jestem w budynku jakimś, na ścianie są poprzyklejane kolorowe plakaty z informacjami. Okazało się, że to uczelnia, zapisałam się na studia, kierunek: Szamanizm i techniki ekstazy. Zauważyłam też dwa inne kierunki: detektyw-jasnowidz i runy ;)

Muszę dopisać, Jarek twierdzi, że przez sen kazałam mu zapisać,  
że widzę duże otwarte oko.









sobota, 4 grudnia 2010

Sny z 3/4 grudnia 2010

1. "Wszyscy udamy się kiedyś do swojej mekki" słyszę jak mi to w uszach dźwięczy kiedy się budzę. 

Jestem w domu wielkim jak miasto, albo nawet świat.. jest tam mnóstwo tajemniczych drzwi, przejść, zapadni, zakamarków. Zakochałam się w synu Pani tego domu, była to potężna Królowa Czasu. Wciąż jej się wymykałam, gdyż jej syn i wszyscy poddani mi pomagali..  Było tam mnóstwo pokoi i przedmiotów, na jednej ze ścian zauważyłam rysunek gąsienicy i usłyszałam "uważaj na przemianę"..  W międzyczasie, jej lud pomagał mi w ten sposób, że zamieniał mnie w coś.. na pewno byłam dużą miską z parującym jedzeniem (jakieś nie z tego świata ;) i zasłonką, która powiewa na wietrze (było otwarte okno) .. Za każdym razem mówili mi,  że "mam siłę" i pytali "czego z niej nie korzystasz"? .. nagle poczułam, że Ona jest tuż tuż, ktoś mi powiedział, bym wskoczyła w tunel czasu.. słyszę w głowie "wyślemy cię na ziemię, tylko tam, w innym ciele będziesz bezpieczna.."  Kiedy ląduję, jestem w ciele małej dziewczynki, w Arabii i słyszę ten głos wyraźnie: "Wszyscy udamy się kiedyś do swojej mekki"




2. Byłam zakonnicą w jakimś zakonie, nazywałam się Endywia :P

3. Piękny słoneczny dzień, ciepło, mnóstwo ludzi na ulicach, fontann i policji. Jak Rzym albo inne włoskie miasto, jestem ze swoim chłopakiem, oboje mamy dar - potrafimy latać i okrywamy tajemnice przedmiotów poprzez dotyk, należymy do większej grupy, inni ludzie mają inne moce. Ściga nas policja, prawie cały sen to brawurowa ucieczka i potem ukrywanie się, zawsze w tym samym miejscu... We śnie, chcę odkryć kim jestem, na ścianie (w tym miejscu gdzie się ukrywamy) zapisuję informacje które odkryłam (ściana jest bardzo mięciutka, ja to robię jakimś dłutkiem) Zapisuję informacje zaszyfrowanym kodem liczbowym ;)


KONIEC

piątek, 3 grudnia 2010

Sny z 2/3 grudnia + Pamiętniki Eliade

Najpierw sny, bardzo normalne ;) jak na mnie...

1. Jestem z koleżanką z podstawówki na jakiejś imprezie (była mi bliska kiedyś), większość ludzi tańczy, my siedzimy na ławce i gadamy. Ja chcę się zapisać na siłownię razem  z Ulą a ona mi mówi, dobrze, ale najpierw zatańcz w kręgu.. Zależało mi i poszłam tańczyć razem z nią.. potem ona mówi a teraz powiedz: co jest niewidzialne a jednak to widać? i jaki jest atrybut króla? Nie czekała na odpowiedź tylko od razu kazała mi coś innego zrobić... Miałam  ustawić kamienne koło z symbolami, podzielone na równe części.. to mi najszybciej poszło  ;) Potem mnie przeniosło do jakiegoś magazynu sportowego, mnóstwo materacy i sprzętów, piłek.. położyłam się na materacu i zaraz jakiś ochroniarz przyszedł i mnie przepędził..obudziłam się

2. Sen był długi dosyć, ale nic istotnego nie zauważyłam. Odbył się w naszym domu wielki zjazd rodzinny, na mojej głowie, było przygotowanie wszystkiego..byłam bardzo poruszona, szczególnie że ciocia z wujkiem z Warszawy mieli przyjechać.. zawsze czułam do nich respekt. Były wiec przygotowanie do zjazdu, jak i sama impreza pokazana.. Bardzo sympatyczny sen :)

3. Śniło mi się, że jestem w olbrzymiej restauracji, wielkie pomieszczenie jak sala balowa, okna od podłóg do sufitu a za nimi czarna noc i tylko jeden malutki okrągły stół i 3 krzesła obok. Miałam przeprowadzić wywiad z koleżanką z liceum, obok mnie siedział J.. wiem, że zanim weszłam na sale byłam w poczekalni razem z rodziną.. sam wywiad był szybki, raczej J. pytał niż ja..dla mnie był nudny, postanowiłam pozwiedzać. Trafiłam do pokoju odpoczynku, na ścianach wisiały kokony a na dywanie spała moja córeczka. Obudziłam się.

Naszła mnie refleksja, to moje budzenie się w nocy, to chyba tylko po to by sny zapisać :P

Muszę koniecznie doczytać:
Pamiętniki Eliade, wczoraj zaczęłam tom I "Zapowiedź równonocy", rewelacyjne ;)
Świetnie się czyta..

czwartek, 2 grudnia 2010

Sny z 1/2 grudnia 2010

Miałam 3 sny, pierwszy i trzeci zapisałam od razu po przebudzeniu :) 2giego mi się nie chciało.. powiedziałam sobie, że zapamiętam ale nic a nic nie pamiętam :/

1. Jestem w mieszkaniu, długi korytarz, salon na końcu korytarza... (siedzimy w salonie skąd widać ten korytarz), widzę że są jeszcze 4 pokoje (odchodzą od korytarza), ale wszystkie drzwi są zamknięte..
Jest nas czworo w mieszkaniu, ja, jakaś dziewczyna i 2óch chłopków.. oni znają sztukę przepowiadania przyszłości i wywoływania duchów.. Nagle jeden z nich podchodzi do mnie i pyta: chcesz zobaczyć przyszłość swojej mamy? i podchodzi do pokoju na końcu korytarza.. ale ja się boję, bo Wiem, że coś strasznego tam zobaczę..i mówię do niego - nie, ale mogę zobaczyć twój palec (?) i on idzie powoli tym korytarzem do mnie i dotyka dłonią moich ust.. budzę się, Asia dotykała rączką moich ust przez sen ;)) 
(mały dreptuś gdzieś w 2-3h po zaśnięciu zawsze przychodzi do nas spać)


2. hm, tego nie pamiętam, niestety.. wiem, że był fajny i "prosty" do zapamiętania.. Dlatego nie zapisywałam.. no trudno, nauczka na przyszłość, by nawet bardzo krótkie i proste sny zapisywać..

3. Jadę pociągiem, jakąś klasą "najgorszą".. na samym końcu pociągu, jest tłoczno, mnóstwo bagaży, ludzi, ciasny korytarz.. zaczynam się przeciskać do przodu.... po jakimś czasie czuję różnicę.. korytarz nie jest już ciasny, ludzi prawie nie ma.. poznaję chłopaka (ze 30 lat ma) i strasznie mi się podoba. Ciężko opisać wygląd, jakieś nieco
dłuższe, ciemnoblond włosy, zawijają mi się na końcach..szczupły.. dużo się uśmiecha.

Okazuje się, że ma chłopaka, wygląda identycznie jak On, ale jakimś cudem ich rozróżniam ;).. Dostrzegam subtelne różnice...  on mnie bardzo nie lubi (ten drugi), bo wie, że się zakochałam w tym pierwszym.. spędzamy czas ze sobą  .. coraz bardziej lubię tego drugiego ;) on mnie też lubi coraz mocniej... Jesteśmy w trójkę nierozłączni..

Akcja przenosi się do jakiegoś miasteczka, mają tam swoją rezydencję, zdradzają mi, że są wampirami.. Zapraszają do siebie moją rodzinę (dokładnie ten 2, bo chce temu 1 się oświadczyć i zrobić przyjęcie niespodziankę).. W tym celu przenosimy się do mojego starego domu.. wiem, że mój tata był umierający.. przekonywał mnie, że mam moc uzdrawiania a ja mu mówię "nawet jak masz rację, to i tak nie umiem z niej korzystać" i uciekam.. widzę też mamę i obok niej karty tarota.. W każdym razie zabieram dzieci, męża i mamę na tę imprezę.

Kiedy idziemy do rezydencji (moja rodzina i ten 2), ja nagle czuję impuls by pobiec jako pierwsza.. kiedy wpadłam do środka zobaczyłam że ten 1 jest z dwoma mężczyznami, ma w dłoni pistolet i Wiem, że chce zabić tego 2. Mówi mi: Cicho i kładzie na ustach palec.. ja tak mocno tego drugiego pokochałam (żadnych erotycznych podtekstów, nic.. jak brata), że ryzykuję życie i wybiegam by go ostrzec..Krzyczę żeby uciekali.. Rozpierzchają się a ja uciekam swoją drogą.. 

Próbują mnie złapać wampiry.. tylko oni zabijają w inny sposób, mają skalpele i rozpruwają brzuch.. delikatnie i piją stamtąd cieknącą krew..
uciekam, znów jestem w pociągu, w łaźni, część z tych wampirów mi pomaga (pewnie zasługa nr2, część ściga - pewnie 1).. W każdym razie jakaś wampirzyca mnie dopada, ściąga ze nie ubranie i goli na łyso.. korzystam z momentu jej nieuwagi i uciekam, rzuca we mnie bronią .. jakaś gwiazda, bo się wciąż kręci i odbija w różnych kierunkach od ścian i podłogi.. na szczęście jakimś martwym ciałem się zasłaniam.. udaje mi się właz otworzyć i cała pobijana wyskakuję..jestem wolna.. Jestem znów w tym samym miasteczku, podchodzę do kiosku, bo chcę jakieś chusteczki kupić.. jestem cała we krwi.. cały czas jestem naga.. jakiś mężczyzna stoi obok i mówi ze zapłaci.. Potem mnie obejmuje i wznosimy się wysoko.. na jakiś dach, siadamy na nim a jemu się rysy twarzy zmieniają, okazuje się, że to mój mąż..
 :P



 Ta "gwiazda do rzucania" -  tak to nazwałam, nazywa się SHURIKEN, ta z mojego snu miała 8 ostrzy.. ponoć nie służyły one do zabijania lecz do ranienia podczas ucieczki.


Wyglądała jak ta na górze, pierwsza  z prawej strony..