..... Po Zmierzchu.... Przed Świtem....

* Dziennik Snów *

niedziela, 22 stycznia 2017

Niedźwiedź i Ryba



Ostatnio mam problem z zasypianiem. Podejrzewam, że to przez drzemki w dzień - z Polą. 
Przy karmieniu piersią, zdarza mi się przysnąć razem z nią ;)

Kilka dni temu, przekręcałam się z boku na bok milion razy i nic.. wtedy przypomniał mi się mój pierwszy sen z niedźwiedziem.

Pamiętam strumyk, dosyć szeroki i wartki. Srebrzył się w słońcu. Gdzieniegdzie porozrzucane były kamienie. Na brzegu stał niedźwiedź, który jednym susem skoczył i złowił wierzgającą rybkę, a potem usiadł jak człowiek na kamieniu i jadł. Piałam post tu



Najbardziej pamiętam jego lśniące, brązowe, mokre futro..

W każdym razie, leżę sobie w ciemną noc, liczę barany, myśli mi błądzą, wiercę się i nagle przypomina mi się ten sen.

I wtedy, jakby wskakuję w ten sen. Idę wzdłuż strumyka i trafiam na jaskinię. Wchodzę do środka. Śpi tam, zwinięta w kłębek, olbrzymia niedźwiedzica. Nie czuję strachu. Podchodzę do niej, wtulam się w jej futro...

Tuesday's Bear - Lucy Campbell




Nawet nie pamiętam kiedy zapadłam w sen.
Stosuję ten sposób już kilka nocy i działa!!!

Pisząc ten post, uświadomiłam sobie coś jeszcze. Od jakiegoś czasu kupuję więcej ryb i owoców. Nie ma też dnia, bym nie jadła miodu, a to dodaję do herbaty czy lipy, smaruję nim tosty, piekłam nawet miodowy piernik :) 

Także niedawno, kupiłam książkę "Niedźwiedzie i ludzie", a trafiłam na nią przez "przypadek", szukałam zupełnie innej książki..



Trafił do nas miś ;) Ktoś go zapewne zgubił, leżał pod klatką mokry i brudny. Powiedziałam Asi (starsza córka), że jak przez kilka dni nikt go nie weźmie, to się nim zaopiekujemy
I mamy misia, chyba chciał do nas trafić :)


Czytam teraz książkę „Alchemia. Wprowadzenie do symboliki i psychologii”, autorka wspomina o jakimś bardzo starym tekście w którym Jezus chodził ubrany w skórę niedźwiedzia. Potem tekst o niedźwiedziej skórze „usunięto” bo nijak nie pasował do symboliki  .. no bo jak to Jezus? I skóra niedźwiedzia?

Te dwa symbole z mojego pierwszego snu: niedźwiedź i ryba, teraz kojarzą mi się z pogaństwem i chrześcijaństwem.. czy to znaczy że dawana wiara w bogów wygrywa? Bo niedźwiedź zjada rybę? A może w jakiś dziwny sposób się jednoczą???



czwartek, 22 grudnia 2016

Jackpot Tarot

Ale miałam fajny sen. 
Ostatnio ćwiczę rozkłady tarota na 3 karty, więc to zapewne przez to...

Jestem z J. (mąż) na wakacjach. Dostaliśmy klucz do sypialni (to jedyne miejsce do spania w całym kompleksie przeróżnych budynków). Udało nam się cudem, bo przybywamy do tego miejsca bardzo późnym wieczorem, a owy jedyny pokoik jest wolny. 
Szykujemy się do snu. Sypialnia jest tycia. Mieści się tam łóżko (podwójne, ale ciasne, leżymy megablisko siebie); i niewielkie, bardzo kolorowe komody, upchane bibelotami. 
Kładziemy się, zerkam na sufit i widzę napis: Jeżeli kochasz karty tarota, to tego nie ukryjesz przed ukochanym. Uśmiecham się i patrzę na J. Leży po mojej lewej stronie i też patrzy na sufit, też się uśmiecha.. ale twierdzi że widzi tam inny napis.
Zerkam w prawo, tuż obok mnie stoi coś a'la młynek do kawy.. to tyci jednoręki Jack. Biorę go w dłoń, jest cały z wygładzonego drewna. Kiedy pociągam korbkę, losuję 3 karty tarota ;)
Zastanawiam się skąd tu się wzięło takie cudeńko. Ach, tak bym chciała mieć coś takiego.
Obrazki są w kolorze sepii, są nieco wyblakłe (retro)





wtorek, 15 listopada 2016

Wieści ze świata snu i z życia

Jestem gdzieś w jakimś mieście, z Polą, moją najmłodszą córeczką. Chwilę później jadę pociągiem, orientuję się że to sen. Podaję Polcię jakiejś kobiecie, która tuż wcześniej się nią zachwycała.  Gdy ona do niej "guga", ja wyfruwam przez okno. Wchodzę do sklepu (odzieżowy) i stamtąd jest wejście do domu.

To gigantyczny dom/rezydencja, prawie zamek. Zwiedzam komnaty, zauważam kilka osób, ale spoglądają na mnie nieufnie. W pewnym momencie wchodzę do jakiejś sali, jest tam ksiądz i dzieci. To sypialnia, ksiądz stoi na czele, a za nim dzieci w piżamach (takich białych, sukienkowych). Duchowny jest też ubrany "dziwnie", jak nie z tej epoki. Wszyscy przodem do mnie, dzieci w wieku 1-18. Trochę mnie to "wystrasza" i zaczynam od znaku krzyża (zawsze jak się boję we śnie , to się modlę). Mówię więc Ojcze Nasz ... a dzieci składają rączki i chórkiem "któryś jest w niebie...", i idą prosto na mnie. To ja w nogi.

Nawet się nie oglądam. Spotykam jakąś damę, która na srebrnej tacy niesie nóż, próbuje mnie nim dźgnąć, ale się uchylam. Dźga mnie drutem (takim do robienia na drutach, tyle że o połowę krótszy), wbija mi go w lewy policzek, tuz pod okiem (mam tam bliznę). Nic nie boli, po chwili już go nie mam w policzku, nie ma też krwi ani żadnego śladu.

Uciekam. Trafiam do pokoju, jest tam kilku mężczyzn. Trzech z nich coś ogląda, jakieś książki, figurki. Zaś jeden siedzi na kanapie. Po tych emocjach opadam na tę kanapę, dosyć blisko tego mężczyzny, to taka sofa 2/3 osobowa. On od razu odejmuje mnie ręką i śpiewa "Welcome to the other side" (melodia jak z The Doors ). Ja w szoku, zerkam w bok a to Jim Morrison!!!

Obudziłam się.

Kilka dni temu śniłam o jeziorze i pięknym, olbrzymim, białym łabędziu.

Pola ma już 7 miesięcy ;) Czas pędzi..
To skóra zdarta ze mnie, w końcu mam swoje dziecko


Siostrzyczki razem


Jesiennie


 

środa, 27 kwietnia 2016

Trzecie Szczęście ;D

Jest już nasz Skarb !!!!!!!
Polcia ma 10 dni



wtorek, 8 marca 2016

Dzień kobiet i usg ;)

Wiadomość dnia, bo w końcu na usg było widać płeć ;)


a dziś w nocy śniłam o:





Wszystkie parametry ok  ;) 
 Ułożona jest już główką w dół.

Papiery do banku złożone, czekamy na decyzję w sprawie kredytu.. co do obecnego mieszkania, postanowiliśmy je wynająć (choć jest to uzależnione od decyzji banku, więc jeszcze czekamy na kropkę nad I). Remont nowego mieszkania w toku.. pokoje dzieci już pomalowane, położone są listwy przy suficie, kupione te podłogowe, ale czekamy na pana od parkietów. Zakupiliśmy tez nowe oświetlenie. Jeszcze wiele przed nami.. w planie też wymiana drzwi, okien  i całkowity remont łazienki, kupno mebli, wszelkich dekoracji.

Jestem pozytywnie nastawiona ;)

 Trzymajcie kciuki za nowy start!

wtorek, 12 stycznia 2016

Styczniowe wieści



Nie wiem jaka jest płeć malucha, a to już 7 miesiąc.

Jakiś czas temu miałam sen z dziadkiem, który mówił że będzie opiekunem dziecka, żeby się o nic nie martwić, a nawet jak coś "się zadzieje", to będzie to tylko przejściowy problem. Widziałam liczby 4 i 2. Wtedy pomyślałam że to 4 luty lub 2 kwietnia a może 24?

W przeciągu tych miesięcy, 3x przed snem pytałam jakie zwierzę towarzyszy dziecku ;)

Pierwszy sen - przyszedł piękny, duży, szary wilk. Wilk, nie wilczyca, ale pomyślałam, że będzie dziewczynka, bo wilk kojarzy się z nocą, z energią Księżyca.

Drugi sen, śnił mi się potężny lew, ale przy mnie był jak kotek, we śnie rzucił mi się na szyję i mocno przytulił stojąc na dwóch łapach. Pomyślałam, że będzie to chłopiec, wszak lew kojarzy się z energią Słońca.

Trzeci, z dzisiejszej nocy. Świadomy, kiedy "ocknęłam się" we śnie, od razu zerknęłam na brzuch
(identyczny jak mam obecnie).

Sen zaczął się w budynku, w jakimś pokoju. Nie pamiętam żadnych sprzętów, tylko szaro-białe ściany i gigantyczne okno bez firanek. Kiedy je otworzyłam, zorientowałam się że, jestem na 2-3 piętrze. Wtedy pojawiła się świadomość. Natychmiast "zapytałam" w myślach kogo Tan Mam w brzuszku. Nie pojawiło się żadne zwierzę i nic się nie zmieniło, tylko olbrzymie drzewo, które rosło tuz obok schyliło się do mnie i pogłaskało mnie gałązką. Miałam wrażenie, że drzewo "się pokłoniło". Co ciekawe, to drzewo, było zrośnięte z innym drzewem, podfrunęłam wyżej by dotknąć to drugie drzewko. Na zewnątrz było cudownie ciepło, jak w lecie.

Z takich przyziemnych spraw, w telegraficznym skrócie:
- czuję się dobrze
- doskwiera mi jedynie zgaga, zwykle wieczorami
- jutro mam mieć badanie glukozy na czczo, po 1h i po 2h
- znaleźliśmy mieszkanie, ma ponad 90 metrów
- dodatkowo, ma dwie antresole, jedna z oknem-dodatkowy pokój, druga służy jako składzik
- wpłaciliśmy zadatek na mieszkanie
- najpóźniej 1 lutego dostaniemy klucze
- od lutego bawimy się w detektywów i oglądamy co oni tam zostawili, bo zostawili bardzo dużo rzeczy ;)
- remont planujemy zacząć w połowie lutego
- przeprowadzka marzec-kwiecień, okolice Wielkanocy
- co z naszym mieszkaniem? nie wiem, albo sprzedamy, albo wynajmiemy..

Z takich jeszcze bardziej przyziemnych wydarzeń, Olek z Asią mają bardzo intensywny miesiąc. Jest końcówka semestru i wystawianie ocen, mają zabawę karnawałową: jedną szkolną, jedną z pracy J. Wyjścia do kina i teatru, warsztaty Młodego Naukowca. Co dzień chodzimy na łyży na 1h, na basen 1x w tygodniu .. Poza tym, są bardzo podekscytowane przeprowadzką i odliczają dni do 1 lutego ;)

A my z J. już 31 stycznia będziemy mieć urodziny!!!
Solariusz na 33 urodziny zwykle jest szczególny, a co najważniejsze moje 12 domowe Słoneczko, we wrześniu 2017 roku przekroczy ASC i wejdzie do 1 domu (progresja) i wierzcie lub nie, ale ja już czuję budzącą się słoneczną energię .. takie pierwsze promyczki.

Już nie mogę się doczekać, aż astrologicznie "wyjdę z cienia" :)

poniedziałek, 7 września 2015

Co u mnie za oknem + sen


U mnie takie widoki:)

Tęcz było aż 3, ta 3 szybko zniknęła

Do tego wszędzie ptaki - kocham ;)

Widok z kuchni

Pyza



Tytus

Julka

Kilka zdjęć z poprzednich wakacji, były zupełnie inne niż tegoroczne .. ;)
Ale równie piękne...







No i w końcu, mój sen.


Śnił mi się zmarły dziadek. Jego mocny uścisk dający ukojenie. Mówił by nic się nie martwić o ciążę i maleństwo. Powtarzał, że wszystko będzie dobrze. Powiedział też, że będzie dodatkowym "opiekunem" tego dziecka,
bo tego głęboko pragnie, jest mu szczególnie bliskie. 
Był bardzo szczęśliwy, mówił że już może przychodzić po dusze zmarłych. Dodał, że dlatego babcia (jego żona), żyje tak długo (ma już 90 lat), bo on "uprosił", ze chce przyjść po nią. Widziałam też datę na kartce 4.02
czwarty luty, drugi kwietnia?

piątek, 4 września 2015

Idą zmiany....


U nas dziś deszczowo ;)
Kocham deszcz, późne lato i jesień to moja ulubiona pora roku.
We wrześniu zaczyna się wszystko to, co kocham najbardziej: rutyna, obowiązki, powrót do szkoły.. ciekawe czy mój Księżyc w Pannie macza w tym palce?

Galeria

Poniżej kilka zdjęć z wakacji.. Dzieci, to mój największy skarb i duma 
a już niedługo przybędzie nam trzecie szczęście

Olek i Asia









Przed naszą rodziną wiele zmian!
Trzymajcie kciuki.
Kocham ten stan :)
Asia urodziła się późnym latem ;)

Termin na kwiecień :)

środa, 8 lipca 2015

Jezus moim przyjacielem

Miałam sen jak w tytule posta. Kupowaliśmy nowe mieszkanie, tego dnia wybrałam się by obejrzeć postępy budowy (dopiero zaczęli budować osiedle). Był przy mnie mój najlepszy przyjaciel - Jezus, zaś jemu jego towarzyszył wiemy pies. W ogóle, zapoznaliśmy się przez jego psa (kręcił mi się koło nogi na tyle długo, że On-właściciel podszedł).
Impulsywnie porównałam nasze horoskopy i ta dam:


W drugiej części snu prowadziłam autobus (jechałam do Warszawy).

czwartek, 19 marca 2015

Upadłe anioły tracą skrzydła

Sen:

Szybuję nad miastem. W zasadzie to ruiny i zgliszcza, nie ma co oglądać. Miasto jest zrównane z ziemią. Wszystko jest zniszczone i przysypane popiołem. Wszystko tonie w odcieniach szarości i niebieskiego/granatu. Miasto jest wyludnione, zionie pustką. Wiem, że to Miasto Jęku i Rozpaczy. Po jakimś czasie, dostrzegam postać, leży skulona na ziemi, jest w pozycji embrionalnej. Zastanawiam się Kto to? Słyszę głos w myślach: to upadły anioł. Za karę, odebrano mu skrzydła i stał się człowiekiem (to jednocześnie zaszczyt i kara). Takie inkarnowanie jest niezwykle rzadkie, ale możliwe, bo każda istota, może się zmienić w dowolnym momencie swego życia, musi tylko tego mocno pragnąć. Tylko Te 'anioły', które trafiły na ziemię jako 'człowiek' mają szansę na zmianę swojego losu, bo tylko w 'ludzkim ciele' można odkupić swoje winy.

Skrzydła 'zostały odebrane' większości z aniołów upadłych; cześć z nich, straciła je, przy przekraczaniu ziemskiej atmosfery. (spaliły się). Każdy upadły anioł jest Inny, tak jak ludzie są różni (są anioły piękne i brzydkie, ponętne i odrażające, wyglądają jak człowiek lub są hybrydami, przybierają wygląd zwierząt znanych i nieznanych, mają wygląd poczwar lub wygląd niepodobny do niczego).
Nie wszystkie są 'złe' i nie wszystkie pragną złego.

Wszystkie 'upadłe anioły', musiały dokonać wyboru "zgodzić się ze słowami Boga lub nie". Te, które stanęły w opozycji lub zdradziły, zostały zdetronizowane, stało się to 'na równi' z tymi, którzy nie zgadzali się tylko z 'jedną myślą Boga'. Nie wszystkie upadłe anioły, to diabły czy demony. Cześć z nich, towarzyszy człowiekowi,  bo chce Jego "wzrostu ducha": podsyłają one mądre myśli, są przejawem geniuszu, inspirują do działania, pomagają w razie potrzeby. Niekiedy objawiają  się w postaci drugiego człowieka - bliźniego. Tak najszybciej wypełniają swą pokutę.

Ogólnie, decyzja Boga, niektórym Aniołom wydawała się 'krzywdząca', bo Bóg zadziałał na zasadzie: "jeżeli nie jesteś ze mną, to jesteś przeciwko mnie". Te, które się nie zgodziły się z jego słowami, zostały strącone.

 Niektóre z upadłych aniołów, są złośliwe, inne psotne, jeszcze inne przerażające, niektóre są bardzo groźne, niektóre pomocne. Cześć z nich zna tajemnice świata, cześć z nich zna przeszłość i przyszłość, niektóre kłamią, niektóre mówią tylko prawdę. Są takie, które pożądają ziemskich kobiet i takie, które pożądają ziemskich mężczyzn; są takie, których to w ogóle nie interesuje. Mogą  mieć władzę nad żywiołami: przynoszą ulewne deszcze, sprowadzają burze, tsunami, lawiny, wywołują pożary, powodują susze, sprowadzają choroby. Cokolwiek robią, "pragną mieć władzę", choć nie wszystkie są nieprzychylne ludziom. Najczęściej 'chcą rządzić' i pokazać, że człowiek jest "słabą istotą" czy też "'istotą niedoskonałą". 

Większość z upadłych aniołów, jest "głodna nieprzyjemnych emocji". Zamieszkują każde środowisko. Miejsca odludne jak: głębiny morskie, wulkany, pustynie, góry, lasy, źródła rzek, jeziora. Pojawiają się w ludzkich siedzibach: w domach, na podwórkach, na placach, w sklepach, w szkołach, w barach, w miejscach pracy, na cmentarzach. W zależności od tego - gdzie zostały 'zrzucone'/gdzie spadły - tam już zostały, są przywiązane do miejsc. Choć nie wszystkie, te "bardziej potężne", przyciągane są przez 'określone emocje' np. gniew, zazdrość, lęk, strach, smutek, przerażenie, urazę, zemstę, pożądanie itp. Cześć z nich,  zamieszkuje tereny, gdzie wydarzyła się jakaś tragedia np. nieszczęśliwy wypadek, gwałtowna śmierć, morderstwo. Cześć pojawia się  tam, gdzie człowiek 'ma kłopoty' lub nie wie jak postąpić, staje w obliczu "wyboru".

Ich wygląd różni się, w zależności od terenu, na jakim przebywają lub w zależności od emocji/czy działań, jakich łakną (obżarstwo, pożądanie, śmierć). Niezwykle rzadko się ukazują i kiedy już to robię, mogą przyjąć zupełnie inne oblicze. Najczęściej pojawiają się w wizjach i snach, rzadko widoczne są 'na jawie'.

Niektóre, nie posiadają mocy, niektóre zaś mają wielką moc. Każdy ma swoje imię i pewne cechy charakterystyczne, każdy ma jakąś słabość/czy ograniczenie i 'coś', w czym "jest dobry". Na ziemi pozostaną tak długo, jak długo istnieć będzie człowiek.

Chcesz wiedzieć czy upadły anioł jest blisko Ciebie?:
...  będziesz doświadczał licznych wątpliwości,  oraz omdleń.. 

To wszystko 'słyszę' w ułamku sekundy.

Chcę zobaczyć tego anioła z bliska, próbuję wylądować koło niego, choć jest mi trudno. Coś mnie wciąż 'hamuje',
jakiś 'pęd powietrza' wciąż unosi mnie do góry. Dostrzegam, że inna postać, próbuje robić to samo co ja - i robi to efektywnie.
Kiedy ten ktoś, dociera do "anioła", obejmuje go czule. Ja zaś rezygnuję i lecę dalej. Chcę znaleźć 'swojego' anioła.

Ostatnie zdanie słyszę tuż po przebudzeniu, słowa brzmi:ą "Wszystkie istoty stworzone przez Boga, są bardzo ograniczone w swojej wolności". Kolejne słowa: najbliższa Panu jest Pokora, jeżeli pragnie się zbawić dusze innych, trzeba cierpieć, lub należy być wydanym "na pokuszenie". Ofiara jest największa.

Dziwny sen, zważywszy na to, że do katolicyzmu podchodzę jak do jeża...




niedziela, 15 marca 2015

Projekt "HEAVEN"

Wybrałam się na koncert. Było tam sporo studentów i profesorów z mojej uczelni. Stałam z grupką  4chlopaków i pokazywałam im jak się chodzi po suficie. Oni mnie podsadzili na paletę, ja zaś podniosłam ręce do góry a obok nich postawiłam nogi (trzymały się sufitu jak magnes) i puściłam ręce. Zaczęłam chodzić po suficie. Zwróciłam uwagę kilku pań z grona profesorskiego. Widziałam że szepczą pomiędzy sobą.

Kolejna scena, wychodzę z imprezy. Już jest po koncercie, teraz miała nastąpić jakaś oficjalna "impreza", ale nie bardzo mnie to interesowało, więc wyszłam. Jest noc, jestem w mieście, latarnie świecą mocno. Słyszę że zbliża się do mnie grupka mężczyzn, coś do mnie krzyczą i idą coraz szybciej. Zaczynam uciekać. Oni się rozdzielają, na mój trop wpadł tylko jeden z nich. Kiedy rzuca we mnie długim nożem, to zaczynam się bać o swoje życie. Wkraczam w mniej oświetlona uliczkę, jest wąska, pełna ciasno umieszczonych mieszkań. Zauważam w ścianie papierowe pudło/karton. Nie ma czasu do namysłu, wyciągam ten kartom i przeciskam się, potem ponownie stawiam pudło na swoje miejsce.

Rozglądam się. Jestem w warsztacie krawieckim. Jest nietypowy, bo wypełniony książkami. Przy maszynie do szycia siedzi Pani z grona profesorskiego. Wita mnie przyjaźnie i nieco dziwi: jak do niej trafiłam? Twierdzi że dobrze się stało, gdyż mój brat potrzebuje pomocy.

Chodzi o tę oficjalną cześć imprezy z której 'się zmylam', dotyczy ona projektu "Heaven".
Mówi, że nie ma czasu na wyjaśnienia i każe iść za sobą.

Jesteśmy w pokoju, jedna ze ścian jest falującą mgiełką. Moim zadaniem jest przekroczyć tę ścianę i "stwarzać świat" swoimi myślami. Kiedy ja przekroczę ścianę, mój brat "dostanie do ręki" coś, co pozwoli mu się wydostać. Za każdym razem jest to 'coś' innego, dana osoba ma "wykombinować" co robić, jak wykorzystać tę rzecz, gdzie się udać, jak się wydostać z tego świata...

Kiedy przekraczam tę dziwną materię, przez ułamek sekundy, 'oczyma umysłu'  widzę swojego brata. Ma kłopoty, pojawiłam się w ostatniej chwili. Brat dostaje dwa srebrne jajeczka, wielkości śliwki węgierki i wkłada je sobie do oczu. Jest bezpieczny.

Znajduję się na leśnej ścieżce. 'Przeradzam' ją w szeroką, piaszczystą drogę prowadzi ona do wioski. Zaczynam od czegoś "prostego". Dodatkowe drzewa, "przeniesienie słońca" dokładnie 'nad siebie'. Dom nieopodal. Zaprojektowałam go dokładnie, to niewielki domek z gankiem, tuz obok ogród pełen pachnących kwiatów. Dom widzę tylko z daleka, nie sprawdzam jak wygląda w środku. Decyduję się "stworzyć" coś trudniejszego.

Pragnę mieć pod stopami ocean. Patrzę w dół, mam pod stopami ocean, przez chwilę czuję niepokój (że moje stopy się zanurzą, ja zatonę). Myślę więc, że chcę chodzić po oceanie, jak Jezus chodził po wodzie. Idę, jest to tak fascynujące że idę dosyć długo. Woda jest bardzo czysta, ciemnoniebieska. Chcę bardziej 'spienionej wody' i tak się staje. Po chwili chcę chodzić po plaży, chcę czuć piasek i kamyczki pod stopami. Tak się dzieje. Widzę przed sobą latarnię morką, a w zasadzie 3 latarnie. Dwie mniejsze są poskręcane niczym stare drzewa. Zaś trzecia jest "gruba" i wysoka. Wchodzę do środka. Znam to wnętrze, już tu kiedyś byłam. Na dole jest niewielki przedpokój z piecem ogrzewającym budynek, są dwa wejścia: do kuchni i salonu. Na górze jest łazienka i 3 sypianie. W piekarniku znajduję wiadomość. To szyfr, wkładam kartkę do kieszeni i wychodzę.

Kolejna scena, jestem z mamą i czekamy na autobus. Podjeżdża niemal natychmiast. Kolejna scena - wysiadamy, to ostatni przystanek. Zaczynam rozmawiać z kierowcą, we śnie mam 19 lat (niedawno zaczęłam studiować), kierowca jest po 40tce. Moja mama już tu kiedyś była i oddala się by "coś sprawdzić". Ja za wdaję się w pogawędkę z kierowcą. Jest bardzo sympatyczny. Przyglądam mu się, ma spore zakola, brązowo-siwe włosy, jest niewysoki i ma "brzuszek", choć jest szczupły. Dowiadują się, że jest sam, nie ma żony ani dziewczyny i całe życie był sam - ale nie czuje się samotny. To wyznanie sprawia że go przytulam. Jego łzy moczą mi koszulkę. Kiedy jesteśmy "na zakręcie" widzę przepiękne, dorodne truskawki. Jest ich tak dużo, że to 'fizycznie' niemożliwe jak na taki krzaczek. Niestety nie zdążyłam żadnej zjeść, wraca mama. Ona teraz gada z kierowcą, ja zaś zauważam biblioteczkę. Mebelek stoi niedaleko owych truskawek, ale kiedy dostrzegam książki - owoce mnie już nie interesują. Przeglądam je, większość jest bardzo stara, to podręczniki szkolne, zeszyty ćwiczeń. Kiedy przeglądam jeden z nich, wydaje się być dziwnie znajomy. Po chwili "odkrywam" że to mój zeszyt ćwiczeń z zerówki. Jestem "pod wrażeniem", już wtedy pięknie pisałam, kolorowałam, rysowałam, odpowiadałam pełnym zdaniem itp.

Mama mnie ponagla, musimy iść. Docieramy do miejsca gdzie gromadzi się bardzo dużo ludzi. Rozdzielam się z mamą. Nie lubię tłumów, więc idę w przeciwnym kierunku. Przed sobą widzę świątynię, prowadzi do niej chyba z milion schodków. W zasadzie nawet nie widać tej świątyni, tylko te schodki, które pną się wysoko do góry. Po bokach stoją rzeźby bogów i bogiń, sfinksy, gargulce i inne zwierzęta mityczne. Przypomina mi się, że jestem tu na misji i mam stwarzać świat. Nie zdążyłam nic zrobić, tuż za sobą usłyszałam 'motory', to moi przyjaciele przybyli mi na ratunek. Jest nawet mój brat. Nie chcę ich pomocy, podoba mi się w tym świecie. Każę im odjechać. Oni włączają się do ruchu, ja zaś spaceruję wzdłuż ulicy i myślę: co teraz? co stworzyć? Budzę się.