czwartek, 12 lutego 2015

Czakry - refleksje

 Post w odpowiedzi na pytanie Dorotabl

"A ja mam takie pytanie przy okazji, bo choć siedzę w tych tematach od lat, nie rozumiem co oznacza pojecie rozwijanie czakr. Wiele ludzi pisze o rozwoju czakr, ale mój logiczny umysł nie rozumie o co w tym chodzi? Domyślam się, ze chodzi o coś co ja bardziej racjonalnie określam. Jak Ty rozumiesz to pojecie i do czego jest rozwój czakr niezbędny? I oczywiście czy można czakry świadomie i w praktyczny sposób rozwijać? ja w moich praktykach lubię się odnosić do konkretnej sytuacji, ale poszczególne czakry mogłabym określić zbiorem rożnych i zależnych od siebie sytuacji? czy dobrze to rozumiem?"

Odpowiedź nie jest prosta, zacznę 'od końca'. Naczytałam się wielu książek o rozwoju duchowym i nasuwa mi się wniosek. Każdy ma inne doświadczenia, każdy inaczej "coś odkrywa", są przeróżne systemy i różne drogi. Co jest dobre dla X, niekoniecznie będzie dobre dla Y. Nie należy "małpować", co najwyżej inspirować się i zawsze robić to, co dyktuje serce. Owszem, zdarza się, że wykorzystamy pomysł z jakiejś książki czy z forum/z bloga, zastosujemy 'na sobie' (niejako stając się królikiem doświadczalnym) i zadziała. Częściej jednak: stosujemy afirmacje, ćwiczenia, medytacje, pościmy, oczyszczamy dom w konkretny sposób, prosimy o pomoc anioły i nic, zero efektów bo .. nie ma jednej drogi. Rozwój duchowy jest czasochłonny i pracochłonny, jedyna dobra metoda, to metoda prób i błędów. Każdy rozwija się w inny sposób i w innym tempie. Z drugiej strony, tylko głupiec zignorowałby to, co już wcześniej odkrył ktoś inny. Pozostaje nam więc "filtrować" informacje.

Co to jest czakra? Niektórzy twierdzą że czakry, to wymysł, fantazja, ciężko im sobie wyobrazić, że w ciele krążą jakieś 'kule'. To jest 'normalne', gdyż czakry to symbole, "narzucono nam" że to koła, że w takich kolorach, że tak umieszczone itp. Nikt tak naprawdę nie wie jak wyglądają "czakry".

Dla mnie, można je porównać do poszczególnych narządów organizmu (mózg, serce, ręka, noga, oko), czy może raczej trybików w  mechanizmie. Pracując nad najmniejszym elementem, wpływamy na pracę "całej machiny"; czasem zaś jeden mały zastój, może spowolnić 'pracę' a nawet zablokować na miesiące czy nawet lata.

Czym jest praca nad czakrami? Dla mnie, to nic innego jak dostrajanie się do wibracji wszechświata (cos a'la moje radio ze snu, poszukiwanie swojej własnej częstotliwości), to "przepływ informacji" pomiędzy wszechświatem a nami.
To praca z energią, nawiązanie dialogu ze wszechświatem.

Otwarcie czakry, to wyzwolenie energii, która jest 'w nas', ale jeszcze jej sobie nie uświadamiamy. Odblokowanie czakry, często jest połączone z odkryciem "czegoś nowego" o nas samych. Można to porównać, do rozsunięcia żaluzji: wpada więcej światła, widzimy wyraźnie co jest w pokoju; dostrzegamy że jest tam dużo więcej, niż nam się na początku wydawało; zaś za oknem też jest świat, o którym wcześniej nie mieliśmy pojęcia itd.

Po co rozwijać czakry? Po to, by odkryć kim tak naprawdę jesteśmy, skąd przychodzimy, dokąd zmierzamy, do czego tęsknimy, czego pragniemy. Pracując z z czakrami można odkryć talent, zdobyć mądrość i zrozumieć pewne rzeczy. Możemy odkryć nasz duchowy dar, możemy 'wcześniej niż lekarz' wykryć chorobę w organizmie. Realizujemy ukryty w nas potencjał, możemy też pomóc innym np. uzdrawiać. Dusza człowieka wyłania się niczym motyl z kokonu.

Jeszcze taka mała uwaga, czakry są najmocniej 'odczuwane' w trakcie "otwierania", gdy zaczynają "pracować"; rzadziej, gdy są nad-aktywne lub nie-aktywne (bo nie jesteśmy dostrojeni, nie zwracamy uwagi). Te 'zharmonizowane' są najczęściej nieodczuwalne, przynajmniej tak jest u mnie. Ludzie, którzy mieli szczęśliwe dzieciństwo, kochających rodziców, zdrowe relacje z rówieśnikami, tworzą zdrowe związki - mają zharmonizowane czakry. Negatywne uczucia: lęk, strach, gniew, wstyd, smutek, żal, uraza, zazdrość, frustracja, czyjaś krytyka - spowalniają czakry, blokują. Mówiąc inaczej, jeżeli żyjemy zgodnie z własną wewnętrzną prawdą, znamy siebie, kochamy; akceptujemy to, co nas spotyka; dobrze nam we własnym ciele, to nie musimy nad nimi "pracować".

I teraz, jak "pracować z czakrami". Najtrudniejsze pytanie.
Podstawa, to "bycie świadomym". Należy nauczyć się "słuchać" tego, co mówi nasza dusza,
nasze ciało i wszechświat (znaki, sny itp.). Należy 'monitorować' swoje myśli, emocje i odczucia (samoobserwacja),
bo prawdziwa wiedza jest w nas, a nie w książkach.

Jeszcze wiele można by pisać, temat niczym góra lodowa ..

5 komentarzy:

  1. Powiem tak , ciekawe i inspirujące widzenie tematu. Jak rozumiem pod tym pojęciem coś co się nazywa centrum emocjonalnym . Nauczyłam się tego od pani Mona Lisa Schulz. Ta pani jest lekarzem medycyny, a oprócz tego jest doskonałą intuicjonistką zresztą realistką . łączy intuicjonizm z medycyną stawiając w ten sposób diagnozy pacjentom . Kiedyś wiele lat temu udało mi się zdobyć książkę jedną w j. niemieckim i przeczytać . Cała jej literatura szczególnie ta w samodzielnym wydaniu jest dostępna przeważnie w j. angielskim, także przynajmniej jak dla mnie trudno dostępna Czakry to pojęcie bardzo ezoteryczne , stąd i także bardzo różnorodnie rozumiane . Jedno jest jednak pewne , czakry czy też centra emocjonalne są związane z fizycznym stanem ciała , a to jest naturalnie zależne od naszego rozumu ducha i emocji , dlatego mi osobiście pracowanie nad czakrami, aby pracować wydaje się bezsensowne , sensu nadaje szukanie rozwiązania konkretnej sytuacji bo jest jak napisałaś

    „Mówiąc inaczej, jeżeli żyjemy zgodnie z własną wewnętrzną prawdą, znamy siebie, kochamy; akceptujemy to, co nas spotyka; dobrze nam we własnym ciele, to nie musimy nad nimi "pracować".”

    Otwieranie , zamykanie jakieś czary nie wiem czy to jest dla ogólnego stanu ciała ważne , ale problemy blokujące prawidłową pracę ciała … te owszem mogą się mogą blokować i odzwierciedlać się w stanie emocjonalnych centrów, a uwolnienie następuję poprzez rozwiązanie problemów i od przekierowania swojej uwagi , czyli od pracy głowy, mózgu na szukanie rozwiązania .
    Tak ja to mniej więcej rozumiem .
    Dziękuję za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Praca z czakrami jest dla ludzi świadomych. Większość ludzi ma czakry zablokowane poprzez rytuały (n. sakramenty). Niektórzy ludzie widzą czakry, tak samo aurę ludzi, więc wiedzą, jak one wyglądają - to stąd wiadomo, że mają krągły kształt (coś jak rozwinięty kwiat) i że mają takie a nie inne kolory. Ja kiedyś "widziałam" kolory swoich czakr, ale zdarzyło się to tylko jeden raz. Praca polegająca na oczyszczaniu czakr jest ważna dla ludzi świadomych o tyle, że pozwala utrzymywać wysoki poziom wibracji, co z kolei odpycha ludzi o niskich wibracjach (a niskie mają ludzie np. źli, tzn. czyniący zło, złorzecący innym itp,). Utrzymywanie wysokich wibracji sprzyja utrzymywaniu i doświadczaniu pozytywnych emocji, uzdrawianiu, a tym samym rozwojowi duchowemu. Nie wierzę, że jak ktoś miał szczęśliwe dzieciństwo itd., to już wszystko jest cacy. Tym bardziej, iż świadomość tego, jakie się miało dzieciństwo, zwykle rozwija się z wiekiem. No i tutaj na Ziemi praktycznie każdy ma coś do przepracowania, więc nie ma, że wszystko jest ok, bo jest wysoki poziom "ducha i emocji", więc "nad swym ciałem pracować nie trzeba". Poza tym ciało to jest - póki żyjemy - coś nierozerwalnie związane z duszą. Praca nad ciałem (w tym eterycznym ciałem) to praca nad duszą, i vice versa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi bardzo ciekawie. Dopiszę sobie jej nazwisko do listy "przeczytać".
    Swoją drogą, fajnie się nazywa - Mona Lisa.

    Ps. Co do chorób/lekarzy, już ponad 13 lat leczę się homeopatycznie (heh, i piszę to 13 w piątek).
    Początkowo chodziłam do homeopaty. Obecnie, raz na rok robię badania podstawowe, ciut rzadziej cytologię (gin.), zaś na 'co dzień', leczę się sama. Czuję znaczną poprawę jakości życia, uważam że większość chorób jest pochodzenia psychosamatycznego. W służbie zdrowia, brakuje mi indywidualnego podejścia do pacjenta. Zwykle wygląda to tak: idę i dostaję na "dzień dobry" identyczny antybiotyk jak dla 15 osób przede mną :/
    Brakuje u nas lekarzy, którzy leczą holistycznie: ciało i ducha... ale to znów, temat rzeka ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Większość chorób jest po prostu wyzwalana stresem, a to głównie genetyczne predyspozycje decydują, który narząd zaczyna szwankować. Czyli, ogólnie mówiąc, chorujemy, bo jesteśmy w chronicznym stresie fizjologicznym (tak wynika z badań, taką cywilizację sobie stworzyliśmy). Są oczywiście jeszcze ściślej określone wpływy, np. uleganie gniewowi prowadzi zwykle do chorób wątroby, silne traumy do raka, itd. (tak w dużym uproszczeniu).

    OdpowiedzUsuń