sobota, 6 lipca 2013

Sen 5/6 lipca



Wracaliśmy z miasta do domu, po drodze mijaliśmy kiosk. Spojrzeliśmy z mężem na siebie porozumiewawczo i zaczęliśmy zagadywać Asię, która jeszcze kiosku nie dostrzega a kupiłaby chyba wszystko co w nim jest ;) 
Już prawie minęliśmy kiosk, kiedy Asia dostrzega go kątem oka 
i pyta: Mogę pooglądać, mogę? Była taka podekscytowana, że się zgodziliśmy. 
A. zaczęła rozmawiać z panią z kiosku i po chwili dostała od niej gratis piękne różowe serduszko. W środku były dwie szpulki tęczowej nici. Jedna zwykła a jedna na dziwnej płaskiej tekturce, która była wycięta w kształt kości. 


2 komentarze:

  1. Nie wiem, czy znasz, ale w notce z 10 lipca bardzo fajne nawiązanie do snów - http://krystal28.wordpress.com/
    Ja już od dawna podejrzewałam, że nasze realne życie to w istocie sen :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się snilo, że buduje kominy... przedziwny sen.

    OdpowiedzUsuń