czwartek, 11 listopada 2010

3 sny, standard :)


1.-
1.Szukaliśmy z J. (mąż) mieszkania.. ja widziałam duchy i żywioły (ich personifikacje).. w każdym z oglądanych miejsc, początkowo nic mi nie robiły, tylko przyglądały się, potem zaczęły mnie dotykać (ten dotyk to jakbym porażona prądem była, zabierały mi w ten sposób energię).
J.  ich nie wdział.. bym we śnie mój sobowtór, aby nie cierpiał jak ja (ból fizyczny był okrutny).. wskoczyłam do toalety i to pomogło.. zniknęłam im z z oczu.. jak wyskoczyłam rurą, to od razu wzięłam prysznic i się umyłam mydłem..

2.Byłam sztyletem w czyjejś kieszeni, czułam swój ciężar.. i zimny metal.. mega dziwne uczucie..

3.Śniło mi się, że przechodzę przez przejście dla pieszych i widzę kalekiego mężczyznę (nie ma ręki i jednej nogi).. nagle poczułam, że mam moc uzdrawiania, kładę mu ręce na ciało a on zdrowieje..  mówi, że teraz będzie zabijał, bo do tej pory nie miał takiej możliwości.. Ma pistolet w kieszeni i chce zacząć ode mnie.. uciekam, ludzie też, jest nas dużo ukrywam się w tłumie..Wchodzimy na kamienne klocki i siedzimy tam dosyć długo.. ja się wciąż przemieszczam bo on chodzi w kółko.

Nagle mówi: „zapraszam wszystkich na ciastka i mleko.. chcę zabić tylko jedną osobę" (wszyscy wiedzą, że mnie..). Ludzie zeskakują, ja też bo chcę z tłumem  iść.. a nie zostać sama na bloku kamiennym.
Rozpierzchają się we wszystkie strony, widać też, że nie do końca mu ufają..
Skręcam w boczną uliczkę, widzę na ziemi bardzo piękne, wygrawerowane lustro o gładkiej powierzchni (takie do dłoni), przyjemne w dotyku i ciężkie.. wiem, że jest cenne. Dostrzegam drzwi.. takie malutkie dosyć, trzeba się bardzo schylić by wejść (jak 1/3 mnie).. otwieram je, wiem że za drzwiami jest ktoś kto pomoże…



Widzę, że pomieszczenie musi mieć dużo niżej podłogę, jest wypełnione szarą, płynną masą. Jak basen, tylko że zamiast wody jest ta dziwna masa. Podchodzi ktoś do mnie, pokazuję mu lustro i proszę o pomoc. Prowadzi mnie na środek pokoju, jest olbrzymi.. rozglądam się nieco.. ma np. malowidła na ścianach.. sporo ludzi "pracuje".. mają szczotki czy grabie.. i wciąż tę masę mieszają..kiedy czekam, jakaś kobieta wchodzi tymi drzwiami co ja, jest z urną.. najpierw rozmawia z kapłanem a potem wysypuje prochy..




Orientuję się, że ta Masa, to prochy zmarłych wymieszane z wodą.. niemal w tym samym czasie, co widzę kobietę podchodzi do mnie zmarły dziadek, ma uśmiech na ustach mocno mnie przytula i mówi że będzie dobrze (za życia bardzo kochałam..To przytulenie się daje mi ukojenie..  i silę), dziadek bardzo szybko odchodzi, za szybko jak dla mnie. Zaraz potem podchodzi do mnie ktoś Ważny, wygląda zupełnie normalnie.. może ciut grubszy i starszy od reszty, ale wiem że jest silny, inni traktują go z szacunkiem. Podaję mu lustro i słucha mojej historii.. mówi, że ściga mnie ktoś, kto miał się „inaczej urodzić”. i ma „lodowate serce”. Odchodzi na moment, w tym czasie zaczyna się jakiś obrzęd- rytuał.. Zbierają się ludzie i zaczynają tańczyć w specyficzny sposób np. dużo podskakują i trzęsą się.. ja się przyłączam.. chociaż widzę, że komicznie mi wychodzi, to wiem że "tańczący" są zadowolenie że dołączyłam.

Kiedy taniec się kończy idziemy do dziwnej krainy.. jak za danych czasów, kolory są bardzo wyblakłe, chodzimy po wodzie (ulice są wypełnione wodą jak w Wenecji). W myślach pytam, co to za miejsce.. słyszę czyjąś myśl, że to kraina Zapomnianych Miejsc.. kiedyś istniała, dziś już nikt o nie nie pamięta. Dowiaduję się, że miejsce w którym jesteśmy są wszystkie myśli ludzi.. wspomnienia i wyobrażenia..

Nagle, grupa w której jestem ciaśniej mnie otacza.. wypychają mnie jeszcze bardziej naprzód, ja w środku, po moich obu stronach dwoje ludzi.. czuje wielki strach…

Zmienia się otoczenie i muzyka jest inna, bardziej „agresywna” jakieś bębny słychać.... pojawiają się przed nami czarownicy voodoo, są straszni, czarne twarze (ale białe..nie wiem jak to opisać), białe paski narysowane na ich ciałach.. czuję niepokój swojej grupy i wiem, że to „trudna kraina” do przebycia. W myślach słyszę, że magia voodoo, ma najsilniejszą moc.. musimy ja przekroczyć jeżeli chcę korzystać z ich czarów.. Oni wciąż podchodzą bliżej a my przyśpieszamy.. widać już drzwi do których idziemy.. przed samymi drzwiami jakiś chłopiec podbiega do mnie i coś mówi..czuję, że mam mu coś dać.. sięgam po pierścionek z ametystem (swoją drogą może tydzień temu założyłam.. choć mam go od lat) i podaję go, chłopiec się uśmiecha, wszyscy oddychają z ulgą..

Wchodzimy przez drzwi.. ciasnymi schodami na piętro.. leży tam olbrzymia księga, ma pożółkłe kartki .. widzę piękne rysunki i opisy obok.. nasz czar, okazuje się być prosty.. pewną substancję (ajłaska? .. chyba, wygląda jak oliwa, kolor rumianku zaparzanego) należy wlać w odpowiedniej proporcji do małego blaszanego naczynka w kształcie prostokąta o opływowym kształcie.. pięknie to pachnie jak zioła i kwiaty.. Przelewają to a substancja szybko zastyga (choć wiem że wciąż jest plastyczna i mięciutka), mówią mi że mam się już nie martwić, moja rola się skończyła..teraz będzie walka.... Koniec snu.

Fajnie jest to, że wszystkie sny były bardzo wyraźne, widać afirmacja pomaga :)

4 komentarze:

  1. Fantastyczne, czytałam z zapartym tchem, pełne symboliki i po prostu magiczne. Niesamowity sen. Świetnie działa ta Twoja afirmacja :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten ostatni sen był bardzo wyraźny.. jak nie sen.. coś niesamowitego a najdziwniejszy tez ze sztyletem ;P .. jak mężowi opowiedziałam, to prawie padł trupem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy wiesz jakim sztyletem byłaś, jakieś szczegóły wyglądu?? Twoje sny są Twoimi drogowskazami - są pełne symboliki i ukrytych przesłań - takie mam odczucie w Twoim przypadku. Trzeba to tylko rozszyfrować. I zapisuj też swoje uczucia w śnie - to może być klucz do tej zagadki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam, że byłam "ważna".. kolor srebro, kształt symetryczny, koniec mocno zwężony, rączka dosyć szeroka. Dosyć krótki (nie więcej jak 25cm) i prosty.
    Miałam wyryte runy na sobie.. byłam "dumna", bo używali mnie do ważnych rytuałów. Wiem,że moim właścicielem był młody mężczyzna.. Tyle pamiętam..

    OdpowiedzUsuń