wtorek, 30 listopada 2010

Sublustrum

Ciągnie swój do swego, dzisiaj zdobyłam grę.. bardzo rzadko gram w cokolwiek, trochę strata czasu jak dla mnie, ale czasem daję się skusić ;)

Ostatnio grałam w  The Path, oparta na baśni o Czerwonym Kapturku, ciekawa bardzo.. a wejście do chatki babci powala.. każda z sióstr ma inną wizję... (tam było ich 7 bodajże)

... no ale do rzeczy, dzisiaj uruchomiłam grę Sublustrum, okazało się, że główny bohater to naukowiec, który bada dolmeny,  mówi że istnieją pogłoski, że to miejsca obrzędów i inicjacji szamańskich..(!)...

Rzeczywiście w internecie jest informacja o powiązaniu megalitów (do których należą dolmeny) i szamanizmu.. ponoć odbywały się w nich praktyki szamańskie (włącznie z eskarnacją- rozczłonkowanie ciała czy descendus ad inferos - zejście do świata podziemia - w celu pobierania nauk od zmarłych szamanów czy duchów)

Bohater  gry konstruuje dziwną maszynę, bada rolę ultradźwięków na umysł, jak i pozyskuje ekstrakt z kwiatów (jakieś magiczne roślinki) czy żuje jakieś liście.. i co się dzieje -  pierwsze rezultaty nie przynoszą żadnego efektu, kolejne przynoszą wizje.. inny świat, niby taki jak nasz, ale w nieco "krzywym zwierciadle".. widzi tam np bliskich zmarłych .. 
brzmi znajomo jak dla mnie :)

Screeny z gry ;)





Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej..
no i ciekawe czemu tę grę wybrałam :/ Przypadek?

Doświadczenia około szamańskie ;)

Tak to nazywam, bo jeszcze prawie nic nie wiem, poznaję dopiero.. zebrałam w miarę chronologicznie.. to pewnie i tak kropla w morzu..

1. Pierwszy był piorun (w sumie 3x strzelił w nasz dom), ale jeden raz w mój pokój. Ponoć siedziałam tam i oglądałam coś, była burza, piorun spalił telewizor, wideo, zapaliła się zasłonka i kawałek ściany poczerniał.. ponoć jak mama wpadła do pokoju, to ja stałam na środku i nic nie robiłam, jakbym w szoku była, patrzyłam tylko.. nawet nie próbowałam uciekać, pokój był cały "Oświetlony".. tak mama mówi, że jak weszła, to już ognia nie widziała, tylko "jasność", ja nic nie pamiętam.... :/



2. Wypadek samochodowy, mam bliznę na czole, na samym czubku, malutkie kółeczko, nie rosną mi tam włosy.. (ponoć blizny na ciele są ważne, bo w tamtym świecie zamiast oczu "zjadane" są te blizny właśnie)

3. Pogryzł mnie pies, rana na policzku ( w zasadzie aż 3) i na nadgarstku.

4. Liczne omdlenia - coś na kształt choroby szamańskiej ;)

5. Sny świadome, podróże w snach.. nic a nic z tego nie rozumiałam wtedy, bo nikt mi nic nie mówił.. raczej "doświadczałam" i czerpałam przyjemność..

6. Duchy w snach i uzdrawianie.. jeden z najczęstszych motywów moich snów

7. Śmierć w snach, dosłownie rozczłonkowanie ciała na drobne kawałki.. a potem scalenie. Po tej śmierci pojawił się basen jak brodzik, taki do kolan może.. i mnóstwo ludzi naokoło, miałam ich uzdrawiać...

Teraz czytam o szamanizmie i czuję, że jest mi bliski bardzo.. ale nie wiem nic tak naprawdę :/ Pani Aldona pisała, że przydał by mi się ceremonia picia ayahuascy...


W życiu rzeczywistym nigdy niczego ponadnaturalnego nie doświadczyłam, dlatego ciężko mi jest uwierzyć w cokolwiek :/

poniedziałek, 29 listopada 2010

Jak przyjenmnie - zdjęcia

:)

Dzisiaj jest jeden z tych dni, uśmiech od ucha do ucha, w domku ciepło, koty mruczą, dzieci grzeczne.. za oknem Zima, sypie śnieg i jest pięknie..

Z tego wszystkiego wrzucam parę zdjęć:

Z Pyzą na kolankach ;)

Kisiel Żurawinowy


Wzory na Szybce ;P



Pozdrawiam wszystkich co zaglądają :)

Sen sprzed chwili ;)


Wstałam koło 5.00 (ten kto ma dzieci, zna ten przywilej ;P) ... ale przysnęłam koło 8.30 (razem z córcią).

Sen:
Budzę się, jestem w swoim pokoju, na kanapie.. dokładnie tak, jak zasnęłam. Nie mogę się poruszyć, ale jakoś się tym specjalnie nie przejmuję, bo czasem się tak zdarza jak się budzę.. słyszę Asię, że gdzieś tam sobie biega i Alusia (dzieci :).. ale zaczynam się niepokoić, bo mija czas a ja nawet oczu nie mogę otworzyć, nic już nie mówiąc o poruszeniu się.. udaje mi się delikatnie otworzyć jedno oko.. widzę pokój jak nasz (ta sama kanapa, okno w tym samym miejscu, te same meble), ale jest nieco mniejszy - jakby o połowę i inny bo np. okno jest inaczej otwierane (jak w szkołach kiedyś.. ), jednym słowem niby to samo ale w krzywym zwierciadle..

Dzieci co jakiś czas podbiegają do mnie i coś mówią, ale ja nie bardzo ich rozumiem.. Z wielkim trudem udaje mi się wstać.. orientuję się że to sen :))))))))

Szok, jestem we śnie. Ale nijak nie mogę się poruszyć, robię to ledwo co ledwo.. jak ślimak podchodzę do okna (inny widok, jakaś szkoła i plac przed szkolą..) Mówię sobie w myślach, chcę żeby się coś zmieniło w pokoju bym wiedziała, że to sen.. ale nic się nie dzieje i znów mną targają wątpliwości, czy to sen naprawdę? i znów oczy mi się zmykają, robię się słaba, siadam na kanapie, bo boję się że upadnę i dzieci się przestraszą.. Kiedy siedzę, staram się myśleć, przypomnieć sobie coś z rzeczywistości, jestem pewna, że to sen.. bo synek rano poszedł do przedszkola a została tylko córeczka (jest chorutka, też spała).. a teraz jest ich dwoje, to musi być sen .. ale każda próba zmiany czegokolwiek.. typu chcę widzieć na oczy, chcę się poruszyć,  kończy się klęską. Mówię więc sobie: chcę się obudzić i budzę się.. leżałam zdrętwiała jak kłoda :/

Ania mi kartę na dziś wyciągnęła SKUPIENIE - aniołka :*

skupienie - idealna karta dotycząca mojego snu :) bo nijak nie potrafiłam się skupić a właśnie tego potrzebowałam, wciąż coś mnie rozpraszało a myśli nie była "czysta"..

Kawałeczek z opisu "Możesz ćwiczyć i nauczyć się monitorować własne myśli. To coś w rodzaju uchwycenia steru własnego życia." .. ja bym ostatnie słowo zamieniła na własnego snu :P


Dziękuję ci  Aniu :*

sobota, 27 listopada 2010

Incepcja - rzeczywistość kotra sen

 Nie mam tu zamiaru rozpisywać się o samym filmie, czy pisać recenzji.. raczej chcę zwrócić uwagę, na sam temat filmu czyli Sen..

Nasze życie przeplata się razem ze snem. Co sprawia że ludzie przesypiają około 1/3 swojego życia? Dlaczego mózg potrzebuje snu? Czy za snami kryje się coś więcej??

Kiedyś mi się wydawało, że tyle snu, to trochę marnotrawstwo.. no bo ile można by w tym czasie książek przeczytać, czy filmów obejrzeć.. ;P, ale bardzo szybko zmieniłam zdanie;)

Zawsze fascynowały mnie sny, dużo czytałam o snach, prowadziłam dzienniki.. głównym tematem Incepcji jest właśnie świat snu, nic więc dziwnego, że film mi się spodobał.

Bardzo cieszy mnie taki temat, przez sen przemawia nasza podświadomość, sny to próba przekazana nam czegoś więcej...

Incepcja wychodzi jeszcze dalej, mówi o wchodzeniu w świat snu innych ludzi a nawet "zaszczepianiu" im obcych myśli.. jak dla mnie film warto zobaczyć.. :)

Jedno jest pewne, bez snu wariujemy.. zostały przeprowadzone eksperymenty/badania związane z brakiem snu na ludzki organizm, okazuje się, że skutki dla organizmu są ogromne...
wniosek nasuwa się sam: warto spać i warto śnić.. być może XXI wiek da nam jakieś odpowiedzi na pytania: czym tak naprawdę są sny i czego można można dokonać w snach?

Weekend książkowo :)

Wczoraj zrobiliśmy z mężem rundkę po bibliotekach, oto co wypożyczyliśmy:

Alchemik Coelho - pierwszy raz czytałam w klasie maturalnej, wczoraj odświeżyłam sobie

Czarownica z Portobello, też Coelho - może dziś się uda przeczytać :)

Ukojenie, Ian McEwan - już przeczytane, zaskakujące  przerażające nieco.. :/

Religia -geneza, wiara, tradycja - leksykon z pobieżnymi informacjami na temat religii na świcie, juz przekartkowana

Złota Gałąź, James Frazer - zawsze miałam w planie to przeczytać ;) Już czas najwyższy..

Aneczka, Hania Lemańska - to do poduszki..

Demian, Herman Hesse - czytałam już Wilka Stepowego (cała książka pokreślona i z notatkami obok tekstu.. jeszcze za czasów licealnych, gdy swe przemyślenia pisałam obok tekstu, Gra szklanych paciorków.. o rany, książka trudna i długa - nie doczytałam do końca ;)

Szamanka, Lynn Andrews - tytuł mnie zaciekawił, ostatnio lubię takie klimaty ;)

+ 3 książki o tematyce informatycznej

+ książeczki dla dzieci, razem 8 ;D




Dzisiaj wieczorem nici z czytania, bo wybieramy się na Andrzejki do znajomych.. jak za dawnych czasów :)
Rodzice jakimś cudem zgodzili się zabrać dzieci na noc a dzieci jakimś cudem zgodzimy się ta nocować.. Szok ;P

środa, 24 listopada 2010

Dzisjaj sen o wampirach ;)

Dziś śniło mi się, że jestem w jakimś mieszkaniu (było niby moje, ale wyglądało inaczej.. miało dużo wąskich korytarzy np). 

Jest impreza i wszyscy piją, ja nie, czuję "pod skórą",  że coś się wydarzy.. Potem oni idą spać a ja dostrzegam coś za oknem.. widzę postacie które podlatują do okna i chcą "wejść" czuję, że są "złe"..

Biegam po domu i zamykam szczelnie okna, ale to nie pomaga.. łapię krzyż który stoi na komodzie, okazuje się, że one się boją krzyża, szczególnie kiedy go wyciągam do nich i odmawiam jakąś formułkę..  one "syczą" a potem znikają..


poniedziałek, 22 listopada 2010

Sen z 21 na 22 listopada jak Fatal Frame

Bardzo krótki, ale fajny ;)
Śniło mi się,że chodziłam po domu jakimś i miałam aparat ze sobą. Dom był opuszczony, z nudów zaczęłam robić zdjęcia tym aparatem  i od razu na nie patrzyłam :/ i okazało się, że widać na nich postacie.. spróbowałam znów i znów, za każdym razie widać było na zdjęciach ludzi-duchy... Zmroziło mi to krew w żyłach....

Poszukałam trochę w sieci, okazało się, że jet gra w której wcielamy się w dziewczynkę i robimy duchom zdjęcia, w ten sposób je unicestwiamy..



Trailer:
http://www.youtube.com/watch?v=BTEEsY8lMx0

piątek, 19 listopada 2010

Oblicza Szaleństwa czyli Test Szondiego



Z cyklu fajne i ciekawe, ale już nieaktualne.. :P i w ogóle, czego to ludzie nie wymyślą :)
Szondi Lipold (Leopold) (1893-1986), psychiatra i psychoanalityk szwajcarski pochodzenia węgierskiego, twórca teorii psychoanalitycznej zwanej psychologią losu

"Szondi uważał, że ludzie dobierają się na zasadzie podobieństw. Mówiąc wprost, podobają się nam ludzie podobni do nas. Oczywiście, na poziomie świadomym możemy nie zdawać sobie z tego sprawy, stąd projekcyjna, czyli odwołująca się do podświadomości forma testu.

W ramach testu, każdy badany otrzymywał zestaw 6 serii zdjęć, na których umieszczono po 8 twarzy. Zadaniem badanego było wskazanie w każdej serii dwóch najbardziej zdaniem badanego sympatycznych portretów i dwóch najmniej sympatycznych. Na podstawie analizy wybranych przez badanego twarzy, Szondi sytuował osobę na siatce czterech głównych popędów (i 8 potrzeb popędowych), a usytuowanie badanego miało informować o patologiach i byciu w granicach normy (lub poza nimi). Te cztery wymiary to: homoseksualizm / sadyzm, epilepsja / histeria, katatonia / paranoja, depresja / mania.

Zdjęcia prezentowane podczas badania, to obrazy twarzy osób cierpiących na pewne problemy psychiczne bądź zaburzenia. Szondi uważał, że preferując to co podobne i mając „genetyczny” obraz naszej rodziny, będziemy wybierać jako podobające się nam te osoby, których problemy zbliżone są do naszych problemów (a o których wiedzę mamy ze względu na pamięć generacyjną).

Na podstawie „obrazu genetycznego” który w sobie nosimy i wymienionych wyżej potrzeb popędowych podejmujemy decyzje we wszystkich ważnych aspektach naszego życia – pracy, rodziny, związków – test miał więc pokazywać również to, w jaki sposób badany podejmuje decyzję i w jakim kierunku zmierza."

(http://www.psychologowie.info/szondi-test-metoda-projekcyjna-z-lat-60-tych/)


Test był stosowany w latach 60-70, ale szybko przeszedł do historii.. nie mniej miał w sobie Coś


czwartek, 18 listopada 2010

Session 9

Opis:

"Grupka pracowników zajmująca się usuwaniem azbestu, otrzymuje zlecenie oczyszczenia starego szpitala psychiatrycznego. Gdzie niegdyś trzymano największych psycholi ameryki. Początkowo prace idą im bardzo szybko, jednak z biegiem czasu niektórzy z nich  zaczynają bać się, ponieważ  znikają ich towarzysze. Jeden z nich znajduje dziwną salę, gdzie kiedyś były nagrywane wszystkie sesje psychiatryczne. Odkrywa okrutną prawdę o tym zakładzie. Pracownicy zaczynają podejrzewać się nawzajem, lecz to ich błąd, ponieważ nie są tam sami..."

Jeden z pierwszych filmów, które obejrzanym wspólnie z mężem ;)
Mam do niego sentyment.. niedawno obejrzałam po raz kolejny i aż ciarki miałam na ciele... Te głosy z taśmy i postać Simona, zapadają w pamięć ...



Film mroczy i straszny, jak na horror przystało a co najważniejsze, ciekawy i zaskakujący (na końcu), no i co najważniejsze.. krew nie lała się hektolitrami, reżyser postawił na inną grozę, pokazał że zło jest w nas i odpowiednie warunki czy sytuacja, w których stawia nas życie, może je "obudzić".

Sama lokalizacja niesamowita (moje klimaty), stary szpital psychiatryczny, długie korytarze..no i te taśmy znalezione za jedną ze ścian..
Szaleństwo, obłęd, choroba która dotyka tylko "słabych i zranionych".. jak mówi Simon.

Po obejrzeniu, doczytałam, że to film klasy B.. w ogóle bym się nie domyśliła ;) Reżyser Brad Anderson (ten od Mechanika, którego uwielbiam :)

Dla mnie bomba, ale uwaga.. film się powooooli rozkręca.

Tu zwiastun:
http://www.youtube.com/watch?v=cIdsooxHh9I&feature=related

wtorek, 16 listopada 2010

Książki :)

Miałam nie zamawiać nic do 6 grudnia, ale nie udało się.. musiałam. Oto co dotarło wczoraj:

TAJEMNICE WYDARTE ZMARŁYM - już zaczęłam czytać, książka wciąga, czyta się "łatwo".. jakby przeznaczona była dla "żółtodzioba". Krok po kroku jesteśmy zaznajomieni z pracą antropologa sądowego.. Książka fascynująca, bardzo ciekawa, szczególnie przypadnie do gustu fanom serialu Bones  :)
Autorka Tajemnic, bardzo ciekawie opisuje swoje początki w tej pracy, makabryczne sprawy, w których była konsultantką...
Dopiero zaczynam się zagłębiać w lekturę, ale już mogę powiedzieć, że książka rewelacyjnie napisana, wartko, nie ciągnie się i nie pozostawia niedosytu. Opisy są bardzo plastyczne, aż żal było iść spać wczoraj ;) Dla ciekawskich, polecam.. można wejść w świat tkanek, kości, rozczłonkowanych ciał i tajemniczych morderstw ... a najfajniejsze jest to, że autorce przyświeca jeden cel - odkryć tożsamość ofiary, "Dać" jej twarz i odnaleźć mordercę... jak puzzle.. każdy element na swoje miejsce..
Polecam!


JAK NIE UMRZEĆ. OPOWIEŚCI PATOLOGA SĄDOWEGO niżej opis
Wraz z Jan Garavaglią, prowadzącą program Doktor G - lekarz sądowy, wkraczamy do prosektorium - miejsca ponurego, lecz skrywającego wiele fascynujących opowieści. To tutaj autorka rozwiązuje zagadki najbardziej niezwykłych i tajemniczych zgonów. Towarzysząc jej podczas sekcji zwłok, będziemy świadkami wielu zaskakujących i szokujących odkryć, które rzucą światło na sekrety naszego ciała. Dlaczego wysportowana i prowadząca wyjątkowo zdrowy tryb życia kobieta umiera nagle w nocy? Czy opiekunka dziecka rzeczywiście udusiła półtora rocznego chłopca? Czy naga kobieta, znaleziona przed własnym domem, padła ofiarą gwałciciela i mordercy? Najnowsze techniki medycyny sądowej, wieloletnie doświadczenie, wiedza oraz niebywała intuicja doktor Garavaglii pozwalają nam odkryć, dlaczego niektórzy ludzie umierają w tak nagły i nieoczekiwany sposób.

Ta książka jest ponoć nudna, ale cóż muszę się sama przekonać ;)
Zdam relację na pewno ..


LECH FALANDYSZ - WIKTYMOLOGIA
Generalnie to moja lektura z czasów studenckich, ale nie przeczytałam jej ino skrypt jakiś ;) Teraz nadrabiam zaległości. Wiktymologia to najprościej mówiąc, nauka o ofiarach. Otóż podobno, są na świecie ludzie, co mają "predyspozycje" do bycia ofiarą. Na bycie ofiarą składają się pewne cechy osobowości, zachowanie, nawet ubiór (statystycznie, najwięcej ofiar, miało na sobie kolor niebieski, u kobiet były to niebieskie sukienki).

Thomas, Trup. Od biologii do antropologii
Tę książkę już czytałam.. kilka lat temu. Natknęłam się na nią zupełnie przypadkiem i od razu mi przypadła do gustu... i muszę ją odświeżyć :)

poniedziałek, 15 listopada 2010

Sen z 14/15 listopada :)

Śnił mi się olbrzymi dom, w zasadzie sierociniec.. jak  z horrorów, był w nim remont, wiec nas - dzieci przeniesiono do niezamieszkałego skrzydła. Lato, okna aż pod sufit, powiewają długie firanki aż do podłóg... Jest wieczór, biegamy z pokoju do pokoju, bo to świetna zabawa. Jest 8 grup chłopięcych i 8 dziewczęcych.. zajmujemy  w sumie 16 pokoi, w każdym pokoju śpi koło 7-8 osób. Czyli koło 130 dzieci jest w tym sierocińcu. Należę do najstarszych dziewczynek.. jest też, on.. jest w grupie najstarszych chłopców :)
w ogóle nie mój typ .. ale we śnie byłam zakochana na maxa :) Umówiliśmy się, że przyjdę do niego nocą, ale idę wcześniej bo się nie mogę doczekać... Zresztą wszystkie dzieci kursowały w tę i z powrotem.. nikt nas nie pilnował, było mnóstwo śmiechu i zabawy.. :)

Wiem, że w sierocińcu ktoś zamordował staruszkę, ona mi się śni po nocach i prosi bym odkryła jej tajemnicę.. więc w międzyczasie staram się dowiedzieć jak najwięcej o niej.. Powoli odkrywam kto za tym stoi..

Jest wieczór w którym mieliśmy się spotkać.. kiedy doszłam do jego materaca, nie było go, zajrzałam pod poduszkę miał tam z 7-8 czekolad i paluszki.. chwilę potem przyszedł i mówi "przyszłaś za wcześnie głuptasie" i całuje mnie.. ;P
A potem mówi, poczekaj tu, zaraz wracam.. i idzie gdzieś.  Coś jest nie tak po tym pocałunku, orientuję się, że to on zabił tę staruszkę.. i Budzę się..


Sesese, co za sen ;P



czwartek, 11 listopada 2010

Prawie sen proroczy :)

Wczoraj doszła w końcu książka z allegro, wiekowa już bo z 1985 roku, ale jest polecana jeżeli chodzi o temat szamanizmu więc kupiłam :)

Właśnie przeczytałam kilka pierwszych kartek, jest to opis wejścia szamana do świata duchów.. szaman robi to swoim ciałem astralnym np siedząc przed ogniskiem z członkami swojego plemienia przy boku, tańczy (u mnie we śnie motyw rytuału tańca i wygibasów - by wejść do Krainy) czy gra na bębnach.. w ogóle znalazłam wspólny mianownik między tym krótkim wstępem jaki przeczytałam a dzisiejszym snem.






Podobieństwa na które zwróciłam uwagę:

1. Motyw lustra, symbolizuje ono tamten świat, jest często niezbędnym narzędziem by dostać się w zaświaty - we śnie znalazłam lustro i dzięki niemy otrzymałam pomoc

2. szaman, wita się z duchami najbliższych - ja witałam się z duchem dziadka, był mi bardzo bliski za życia :)

3. rytualny taniec przy bębnach - w mim śnie też był taniec

4. Im "niżej" się schodzi.. w świat podziemia tym jest "Trudnej" - u mnie to samo, im bardziej zagłębialiśmy się w Tamten Świat, tym było trudniej i straszniej

5. By duchy dały mu przejść, szaman daje im zasuszony biały ser np - ja dałam pierścień z ametystem..


:)

3 sny, standard :)


1.-
1.Szukaliśmy z J. (mąż) mieszkania.. ja widziałam duchy i żywioły (ich personifikacje).. w każdym z oglądanych miejsc, początkowo nic mi nie robiły, tylko przyglądały się, potem zaczęły mnie dotykać (ten dotyk to jakbym porażona prądem była, zabierały mi w ten sposób energię).
J.  ich nie wdział.. bym we śnie mój sobowtór, aby nie cierpiał jak ja (ból fizyczny był okrutny).. wskoczyłam do toalety i to pomogło.. zniknęłam im z z oczu.. jak wyskoczyłam rurą, to od razu wzięłam prysznic i się umyłam mydłem..

2.Byłam sztyletem w czyjejś kieszeni, czułam swój ciężar.. i zimny metal.. mega dziwne uczucie..

3.Śniło mi się, że przechodzę przez przejście dla pieszych i widzę kalekiego mężczyznę (nie ma ręki i jednej nogi).. nagle poczułam, że mam moc uzdrawiania, kładę mu ręce na ciało a on zdrowieje..  mówi, że teraz będzie zabijał, bo do tej pory nie miał takiej możliwości.. Ma pistolet w kieszeni i chce zacząć ode mnie.. uciekam, ludzie też, jest nas dużo ukrywam się w tłumie..Wchodzimy na kamienne klocki i siedzimy tam dosyć długo.. ja się wciąż przemieszczam bo on chodzi w kółko.

Nagle mówi: „zapraszam wszystkich na ciastka i mleko.. chcę zabić tylko jedną osobę" (wszyscy wiedzą, że mnie..). Ludzie zeskakują, ja też bo chcę z tłumem  iść.. a nie zostać sama na bloku kamiennym.
Rozpierzchają się we wszystkie strony, widać też, że nie do końca mu ufają..
Skręcam w boczną uliczkę, widzę na ziemi bardzo piękne, wygrawerowane lustro o gładkiej powierzchni (takie do dłoni), przyjemne w dotyku i ciężkie.. wiem, że jest cenne. Dostrzegam drzwi.. takie malutkie dosyć, trzeba się bardzo schylić by wejść (jak 1/3 mnie).. otwieram je, wiem że za drzwiami jest ktoś kto pomoże…



Widzę, że pomieszczenie musi mieć dużo niżej podłogę, jest wypełnione szarą, płynną masą. Jak basen, tylko że zamiast wody jest ta dziwna masa. Podchodzi ktoś do mnie, pokazuję mu lustro i proszę o pomoc. Prowadzi mnie na środek pokoju, jest olbrzymi.. rozglądam się nieco.. ma np. malowidła na ścianach.. sporo ludzi "pracuje".. mają szczotki czy grabie.. i wciąż tę masę mieszają..kiedy czekam, jakaś kobieta wchodzi tymi drzwiami co ja, jest z urną.. najpierw rozmawia z kapłanem a potem wysypuje prochy..




Orientuję się, że ta Masa, to prochy zmarłych wymieszane z wodą.. niemal w tym samym czasie, co widzę kobietę podchodzi do mnie zmarły dziadek, ma uśmiech na ustach mocno mnie przytula i mówi że będzie dobrze (za życia bardzo kochałam..To przytulenie się daje mi ukojenie..  i silę), dziadek bardzo szybko odchodzi, za szybko jak dla mnie. Zaraz potem podchodzi do mnie ktoś Ważny, wygląda zupełnie normalnie.. może ciut grubszy i starszy od reszty, ale wiem że jest silny, inni traktują go z szacunkiem. Podaję mu lustro i słucha mojej historii.. mówi, że ściga mnie ktoś, kto miał się „inaczej urodzić”. i ma „lodowate serce”. Odchodzi na moment, w tym czasie zaczyna się jakiś obrzęd- rytuał.. Zbierają się ludzie i zaczynają tańczyć w specyficzny sposób np. dużo podskakują i trzęsą się.. ja się przyłączam.. chociaż widzę, że komicznie mi wychodzi, to wiem że "tańczący" są zadowolenie że dołączyłam.

Kiedy taniec się kończy idziemy do dziwnej krainy.. jak za danych czasów, kolory są bardzo wyblakłe, chodzimy po wodzie (ulice są wypełnione wodą jak w Wenecji). W myślach pytam, co to za miejsce.. słyszę czyjąś myśl, że to kraina Zapomnianych Miejsc.. kiedyś istniała, dziś już nikt o nie nie pamięta. Dowiaduję się, że miejsce w którym jesteśmy są wszystkie myśli ludzi.. wspomnienia i wyobrażenia..

Nagle, grupa w której jestem ciaśniej mnie otacza.. wypychają mnie jeszcze bardziej naprzód, ja w środku, po moich obu stronach dwoje ludzi.. czuje wielki strach…

Zmienia się otoczenie i muzyka jest inna, bardziej „agresywna” jakieś bębny słychać.... pojawiają się przed nami czarownicy voodoo, są straszni, czarne twarze (ale białe..nie wiem jak to opisać), białe paski narysowane na ich ciałach.. czuję niepokój swojej grupy i wiem, że to „trudna kraina” do przebycia. W myślach słyszę, że magia voodoo, ma najsilniejszą moc.. musimy ja przekroczyć jeżeli chcę korzystać z ich czarów.. Oni wciąż podchodzą bliżej a my przyśpieszamy.. widać już drzwi do których idziemy.. przed samymi drzwiami jakiś chłopiec podbiega do mnie i coś mówi..czuję, że mam mu coś dać.. sięgam po pierścionek z ametystem (swoją drogą może tydzień temu założyłam.. choć mam go od lat) i podaję go, chłopiec się uśmiecha, wszyscy oddychają z ulgą..

Wchodzimy przez drzwi.. ciasnymi schodami na piętro.. leży tam olbrzymia księga, ma pożółkłe kartki .. widzę piękne rysunki i opisy obok.. nasz czar, okazuje się być prosty.. pewną substancję (ajłaska? .. chyba, wygląda jak oliwa, kolor rumianku zaparzanego) należy wlać w odpowiedniej proporcji do małego blaszanego naczynka w kształcie prostokąta o opływowym kształcie.. pięknie to pachnie jak zioła i kwiaty.. Przelewają to a substancja szybko zastyga (choć wiem że wciąż jest plastyczna i mięciutka), mówią mi że mam się już nie martwić, moja rola się skończyła..teraz będzie walka.... Koniec snu.

Fajnie jest to, że wszystkie sny były bardzo wyraźne, widać afirmacja pomaga :)

środa, 10 listopada 2010

Koszmary senne z 9/10 listopada

Chciałam pamiętać sny.. no i pamiętam, tyle że dzisiaj miałam same koszmary.. :/

Wypowiadając życzenie, trzeba mieć na uwadze to, że kiedyś może się ono spełnić..

Sen, składał się z 3 części

1. Jestem w swoim pokoju, jest noc, mąż siedzi przed komputerem.. ja leżę na kanapie, posiadam dar przewidywania przyszłości, odczytywania myśli, robię to w specyficzny sposób. Mam przed sobą hologram (tablica 60/50cm) a na niej pojawiają się podświetlone informacje (tablica czarna, informacje złote, pięknie wykaligrafowane), palcem (coś na kształt touchpada) zmieniam i przesuwam by dowiedzieć się tego co chcę.. akurat we śnie sprawdzałam co kto na forum napisze następnego dnia ;) Wchodziłam też w umysły innych, wyświetlała się każda informacja jaką chciałam..

Nagle, coś się zaczęło zmieniać w otoczeniu, takie subtelne zmiany np. w ustawieniach przedmiotów na meblach, ściana się wybrzuszyła, ale na ułamek sekundy dosłownie, potem mąż przyszedł do łóżka ;) normalnie jak w życiu, bo kładzie się przeważnie koło 3.00 w nocy i zauważyłam w nim coś dziwnego np. oko mu nagle "poleciało" mocno do góry i widać była same białko, albo język się wydłużył i był ostro zakończony i czasem spojrzenie mu się zmieniało, jakby miał nie swoje oczy., nie sposób tego opisać.. wzrok szaleńca z Lśnienia np.

Zorientowałam się, że coś zamiast do mnie przyczepiło się do męża. Pamiętam strach, bardzo silny strach i niemoc, wiedziałam jak siebie ochronić a jego nie, nie wiedziałam co robić.. pierwsze co mi przyszło do głowy to modlitwa (swoją drogą zawsze pomaga), zrobiłam znak krzyża i zaczęłam odmawiać "Ojcze nasz", obudziłam się.

2. krótki, jest las, jestem z grupą młodych ludzi, bawimy się w podchody.. nagle oni wszyscy podchodzą do mnie i mówią że mam się złożyć w ofierze.. zapytałam Jak mam to zrobić? Kazali mi położyć się pod tirem który mnie przejedzie, to miała być moja inicjacja.. położyłam się pod tirem i nie wiem, bo w tym momencie się obudziłam..

3. też krótki, piłam mleko z piersi koleżanki, odebrałam to jako koszmar.. łaziła za mną tak długo aż się zgodziłam..

Wszystkie sny bardzo wyraźne, pamiętam mimikę twarzy, kolory, sytuacje.. swoje emocje..

wtorek, 9 listopada 2010

Sny świadome

Kiedyś miałam na co dzień.. a raczej co noc świadome sny :) teraz, jak mam raz na miesiąc krótki przebłysk.. to jest dobrze.. :/

Postanowiłam zmienić taktykę, do tej pory przed snem mówiłam sobie.. "chcę się obudzić we śnie, chcę mieć świadome sny".. i d..pa blada.. Raz na jakiś czas coś było i na krótko.. mało. za mało.

Wczoraj, wypadła mi pewna karta - jako rada: Co robić?.. 
8 Buław (moja jest dosyć charakterystyczna - babka wchodzi po schodach.. ale nie od razu na ostatni schodek.. tylko po kolei, jak trzeba, od pierwszego do ostatniego.. nie pomija żadnego schodka.. ale pnie się do celu i do celu dojdzie).

i mnie olśniło.. ja mam właśnie tak robić, nie rzucać się od razu na głęboką wodę.. tylko zacząć od podstaw..więc, zaczęłam sobie przypominać jak to był wtedy, gdy bylam małą dziewczynką.. bo początki były zupełnie inne.. przecież wtedy, nawet mi się w głowie nie mieściło, że jest coś takiego jak świadomy sen,  nikt mi nigdy o tym nie mówił.. jedyne co wiedziałam, to że są sny..więc powtarzałam wtedy przed snem
"po przebudzeniu, będę pamiętać swoje sny, dokładnie i ze szczegółami.."


Tyle.. Wczoraj wcieliłam to w życie.. Powtarzałam zdanie, aż do zapadnięcia w sen..





A rano, szok.. pamiętałam sny.. pomimo tego że skakały z tematu na temat i były nieco chaotyczne.. ale wciąż mam je w głowie..i je pamiętam..od razu je zapisałam do dziennika.. i to mój cel nr1, doskonale zapamiętywać sny i przelewać je na papier..


niedziela, 7 listopada 2010

Medytacja - moje ostatnie poprzednie wcielenie


Kilka dni temu postanowiłam pomedytować.. kiedy cały dom poszedł spać, włącznie z kotami :) .. położyłam się na łóżku .. z nagraną medytacją na uszach.. i postanowiłam spróbować..

Zawsze jak sprawdzam coś nowego, to podchodzę do tego z dużą dozą rozsądku..tym razem było podobnie, szczerze mówiąc.. nie wiedziałam czego się spodziewać, choć miałam pewne oczekiwania..
.. założyłam, że "Coś" zobaczę.. i wydawało mi się, że będę kimś "ważnym".. albo np mocno rozwiniętym ezoterycznie..albo np jakąś wróżką będę ;P.. a tu klops..



Relacja:

Zobaczyłam scenę: noc.. cisza, stoję w ciemnym lesie, przede mną jest obóz otoczony siatką z drutem kolczastym.. obóz jest delikatnie oświetlony (jakieś pojedyncze lampki) a ja stoję dosyć blisko.. Czuję, że jestem mężczyzną (swoją droga megadziwne wrażenie) zerkam na swoje nogi, mam duże wojskowe buty.. jak oficerki, (takie wysokie, ale z dosyć cienką podeszwą).. i spodnie takie ciemnozielono.. jakieś, są mocno przybrudzone..widzę swoje dłonie (wyciągnęłam je przed siebie), męskie, białe.. czerwone bo czuję zimno.. jakby był przymrozek..kurtka też jakaś oliwkowo ciemna.. ciężko kolor zobaczyć.. Patrzę na ten obóz.. widzę  2 duże namioty.. i dwóch ludzi przed nimi (jak wartownicy?).. jeden w długim zielonym płaszczu - oficer, ktoś wysoki rangą na pewno.. drugi obok żołnierz jak ja..Ten "ważniejszy" wciąż coś mu mówi do ucha, drugi słucha i bacznie obserwuje teren cały czas..

Co czuję.. strach, wiem że muszę zabijać, mam broń na ramieniu.. chyba karabin..czuję jak mi ciąży i fizycznie i psychicznie.. chcę zdezerterować, ale boję się konsekwencji..chcę uciekać, ale wciąż się waham.. koniec wizji..

Ciągle jestem pod wrażeniem i chyba niedługo powtórzę tę medytację..
ot by sprawdzić co tym razem się pojawi..



piątek, 5 listopada 2010

Wendigo i Werbena


Kilka tygodni temu przeczytałam książkę Masterotna pt Wendigo.
Lubię jego książki (hehe, no może nie wszystkie), bo sprytnie wplata fakt i dopisuje do niego opowieść.. przez co opowiedziana historia staje się bardzo wiarygodna, pomimo tego, że to fikcja literacka…
A dlaczego mi się przypomniała.... ano dlatego, że w owej książce wspomniane jest pewne zioło.. Werbenę.  Masterton pisze tam, że picie werbeny daje nam piękne sny, które łatwiej zapamiętać…

A oto co znalazłam w internecie na temat werbeny:
„Werbena była szeroko używana w rytuałach Indian amerykańskich w celu wzmocnienia ich snów. Uważa się, że Werbana stymuluję kreatywność poetów i pisarzy. Ponadto posiada właściwośći relaksujące. Werbena jest rośliną związaną z Cerridwen i świętą dla druidów. Wieńce z niej, noszone na głowie, są elementem rytuałów inicjacyjnych. Bywa też używana do rytualnego "zamiatania" i oczyszczania ołtarzy, a także - jak kropidło - zanurzana w wodzie używanej do błogosławieństw. Może też wspomagać oneiromancję i zwiększać kreatywność. Daje możliwość stania się wyrozumiałym i odnoszenia się z szacunkiem do poglądów innych ludzi. Kąpiele z werbeną są zalecane przeciwko urokom i dla spełnienia marzeń. Umycie rąk w wyciągu z tej rośliny miało powodować wzbudzenie miłości przez jedno dotknięcie wybranka/wybranki. Spryskanie wszystkich kątów domostwa ma chronić jego mieszkańców i przynosić pokój. Wiązka suszonej werbeny zaszyta w poduszce przynosi spokojny sen, a picie świeżego soku ucisza pożądanie. Jej palenie (wdychanie dymu) łagodzi ból nieodwzajemnionej miłości. Umieszczona w kołysce dziecka ma wzmacniać jego rozwój intelektualny. Słowa kluczowe to kreatywność, energia i moc.”
(http://www.magicznyogrod.pl/index.php)

Jak widać ma sporo właściwości magicznych, zamierzam sobie kupić :)

Co do Wendigo…

Z postacią Wendigo po raz pierwszy zetknęłam się w książce Blacwooda, która zresztą bardzo polecam.. ma tytuł „Wendigo i inne upiory”, to zbiór opowiadań – chyba rapem z 5 albo 6 jest w książce, ale pierwsza opowieść  o Wendigo zwala z nóg, można by rzec  - arcydzieło.. potem był film Drapieżcy (Ravaneous z 1999).. to co w filmie zaskakuje to muzyka :) jeszcze takiej „dziwnej” nie słyszałam.. obydwoje z mężem zwróciliśmy na nią uwagę.. tam też jest Wendigo.. ale raczej jako przejaw choroby umysłowej.
Na wikipedii jest informacja, że to może być specyficzna choroba ….
Do zespołów zaburzeń psychicznych z dominującą symptomatologią depresyjną należy przede wszystkim windigo spotykane u koczujących kanadyjskich Indian Ojibwa (rzadko u Eskimosów Cree), głodujących w okresie zimy. Zaburzenia zaczynają się depresją, tendencja do odosobnienia, silnym lękiem, brakiem łaknienia, nudnościami, wymiotami i biegunką. Później chory nabiera przekonania urojeniowego, że pod wpływem czarów został zamieniony w Windugo.  Przez niektórych badaczy windigo jest traktowane jako zespół histeryczny, jednak większość wyraża opinię, że stanowi uwarunkowaną kulturowo formę schizofrenii paranoidalnej.
(wikipedia)
No i na koniec Masterton, ze swoją wizją Wedndigo..
Na mitologii Indian znam się co kot napłakał.. to znalazłam na jednej ze stron:
„Według wierzeń stworzenie to jest częścią mitologii Indian z plemion Algonkinów. Samo słowo Wendigo oznacza zło, które się wykształciło. Przybiera ono postać ponadnaturalnego kanibalistycznego stworzenia, które spotkać można na terenach Quebeku (Kanada) i północnej części Stanów Zjednoczonych. Jednak to Kenora w Kanadzie słynie z największej liczby pojawień się tej istoty, dlatego też nazywana jest Światową Stolicą Wendigo. Jego byt związany jest właśnie z chłodem, zimą i samą północą.

Według legend może osiągać do 4 metrów wysokości. Jego broń stanowią nie tylko ostre pazury i kły, ale i niewiarygodna szybkość i siła, którą dysponuje. Potwór ten jest opisywany jako potwornie chudy człowiek, w zasadzie same kości pokryte pomarszczoną skórą w szarym kolorze. Pojawia się też wersja, że stwór ten ma łysą głowę lecz resztę ciała owłosioną jak zwierzę.

Kiedyś byli to ludzie - Indianie poszukujący przygód, górnicy, myśliwi. W potwora przemienili się po spożyciu ludzkiego mięsa. Im więcej go zjadali, tym bardziej tracili własne człowieczeństwo. W końcu jedynym pożywieniem jakiego pragnęli, było właśnie ludzkie mięso.
Najczęściej jednak ludzie ci stawali się kanibalami w wyniku walki o przetrwanie. Zostawali oni odcięci od świata przez srogą zimę, a jedynym źródło pokarmu stanowili ich towarzysze. Wśród niektórych kultur panuje przekonanie, że spożywanie ludzkiego mięsa daje wiele umiejętności - siłę, szybkość oraz nieśmiertelność.
Wendigo przez wiele lat nie muszą polować. Hibernując w ciemnych i opuszczonych miejscach np. starych kopalniach. Kiedy jednak się budzą są bardzo głodne i rozpoczynają polowanie na ludzi. W ich naturze jest również robienie "zapasów" z ludzi, dlatego często porywają swoje ofiary i przetrzymują je w pewnego rodzaju spiżarniach.
Według wierzeń Wendigo mają serce z lodu. Jedynym sposobem na ich zabicie jest spalenie, bądź zabicie ich przy użyciu srebrnego noża lub pocisków.
Przed atakiem Wendigo chronią symbole anasazi, które narysowane np. na ziemi nie pozwalają potworowi przez nie przejść.”
(http://supernatural.com.pl/beasts/18.html)

Kto przebrną przez cały tekst, wielkie brawa :)
Reasumując.. kto chce mieć wyraźne sny .. niech pije Werbenę..






Dzisiejszy sen


Śniło mi się, że zobaczyłam wysoko na niebie ptaka.. kiedy mnie dostrzegł, poszybował w moim kierunku, był to orzeł, bardzo duży. Objęłam go za szyję a on powiedział mi (raczej myśl mi przesłał), że czasem to, co nam się śni, to nasze nie przebyte ścieżki w życiu.. te z których kiedyś zrezygnowaliśmy, gdyż dokonaliśmy innego wyboru..

i odleciał.. potem był zlepek snów.. które ciężko poskładać w całość.. ;)

Orzeł jest jednym z najstarszych symboli ludzkości. Zarówno Grecy jak i Persowie poświęcali go słońcu. Orzeł stanowił dla nich symbol wzniosłości oraz duszy związanej z najwyższym bogiem niebios, będącym dla nich podstawą duchowości. Dla Greków orzeł był znakiem boga Zeusa. Z kolei Druidzi postrzegali orła jako symbol wszechmocnego boga, który obserwuje świat z wyższych sfer niebieskich.
Orzeł jest ptakiem, którego życie jest związane ze światłem oraz takimi żywiołami jak ogień i woda. To, co go charakteryzuje to nieustraszony lot, szybkość oraz brak strachu przed burzą i piorunami, które zazwyczaj są atrybutami Stwórcy. Orzeł jest również symbolem dziedziczonej przez pokolenia szlachetności, władzy i waleczności. Tak jak lew na ziemi, orzeł jest uważany za króla nieba. Mając skrzydła, przelatuje między jednym światem a drugim, wspierając i prowadząc dusze do celu. Jest naszym przewodnikiem.

(http://www.nowa-akropolis.pl/artykuly/43-symbole/72-orzel)

czwartek, 4 listopada 2010

Secret


Stosowałam sekret nawet o tym nie wiedząc: Co zawsze chciałam mieć (odkąd pamiętam):

- mąż kochający i „dobry”
-dzieci
- koty
- gigantyczna biblioteka (wciąż się powiększa)
- własne mieszkanie 

Muszę tu dodać, że chciałam to mieć, intensywnie myślałam o tym, wizualizowałam czyli mówiąc potocznie, często sobie wyobrażałam.. i  Wiedziałam, że to będę mieć.. i wiedziałam, że będę szczęśliwa :) i to nie kiedyś tam w przyszłości tylko lada moment.. wszechświat tylko czeka na odpowiedni moment :)

To wszystko, co wypisane powyżej już Mam! Wszystko to jest "wielkiego" kalibru, ale jakby się zastanowić.. małe szczęścia też się trafiają.. np telefon od kogoś o kim się myśli, czy trafienie na coś, co się strasznie chciało mieć i to za kwotę którą spokojnie możemy wydać..
Wczoraj np intensywnie myślałam o Annie, napisać czy nie.. po zastanowieniu się pomyślałam "co się będę narzucać".. a za 2h email dostałam, od Anny :)

Co negatywnego mnie spotkało (biorąc pod uwagę prawo przyciągania)
-  zawsze piłka mi na głowę spadała Zawsze! Nie było wf, żebym z guzem nie wyszła, nawet jak grały dziewczyny z innej grupy obok, piłka zawsze leciała prosto na moją głowę..
- studia, zawsze wiedziałam że będą z tym problemy, bo zainteresowań mam mnóstwo, ciężko mi się na coś zdecydować.. w rezultacie aż 4 kierunki studiowałam.. 

Myśli wywojują reakcje.. coś podobnego niedawno przeczytałam w „twoja choroba mówi o Tobie”, to jak myślimy (czy dobrze czy źle) oddziałuje na rzeczywistość..

Czym jest prawo przyciągania ?
Prawo przyciągania, mówi, że nasze myśli materializują się. To o czym myślisz, przyciągasz to do siebie. Twój świat wewnętrzny kreuje Twój świat zewnętrzny.
Obraz w umyśle, przyciąganie – mówiąc najprościej
-myślisz pozytywnie - masz
negatywnie.. nie masz i nie będziesz miał

nie chodzi o monitorowanie myśli 24h na dobę,. chodzi o poczucie szczęścia przy myśleniu.. to nie może być męczące i czasochłonne, ma wypływać z naszego serca, naszych prawdziwych pragnień
wizualizacja pomaga, wypowiedzenie na głos, tablica ze zdjęciami czy wycinkami z gazet

Są dwa rodzaje emocji:
-dobre (nadzieja, miłość, szczęście)
-złe (frustracja, niepokój, smutek, żal, martwienie się na zapas)

3 kroki, by osiągnąć cel
- poprosić, pomyśleć , wypowiedzieć na głos, napisać na kartce
- odpowiedź, zawsze ją dostajemy.., to czas oczekiwania.. nasze własne myśli.. jeżeli utrzymają się pozytywne w tym czasie oczekiwania, to dostaniemy to o co prosimy (należy wciąż powracać myślami, zamieniając fantazję w fakt), jeżeli nie - nie dostaniemy bo boimy się, złościmy że to tak długo trwa..albo w to nie wierzymy.. "bo się i tak nie uda…"
- otrzymywanie, albo tak albo nie..

To jak jest teraz, to stan Obecny, jutro za tydzień może się to zmienić. Naszym zadaniem
jest deklaracja... czego chcemy i trzeba się w tym utwierdzać..
„proście a będzie wam dane"

Jedyna wątpliwość jaka się nasuwa.. a nie było tego w filmie: to co wtedy, gdy nasze pragnienie wchodzi w konflikt  z czyimś pragnieniem.... co wtedy.. kto wygrywa? Np. ja chcę być z kimś a on w tym samym czasie myśli zupełnie o kim innym..co wtedy..
albo co z ludźmi chorymi na na nieuleczalną chorobę? od tak się sam uleczy taki człowiek?
ciężko w to uwierzyć.... choć i takie przypadki są opisane w literaturze..;) 
Więc wiara potrafi czynić cuda, wystarczy tylko mocno chcieć.


Reasumując:
Przesłanie pięknie i wzniosłe, mówi że marzenia się spełniają.. Wystarczy tylko mocno chcieć…
Film warto obejrzeć, bo jest bardzo bardzo pozytywny i daje do myślenia
.. poza tym, co nam szkodzi spróbować ;)

Tak więc od dziś, myślmy pozytywnie, wizualizujmy tylko dobre chwile i szczęśliwe.. i uwierzmy, bo bez tego ani rusz..
Ja już mam swój następny cel :) ciekawe czy się sprawdzi?????????


środa, 3 listopada 2010

Moje rysowanie

Intensywne zajęcie w wieku 11-13 lat, potem przestałam rysować, bo przerzuciłam się na czytanie książek ;)
Oto zaledwie kilka prac, reszta się nie zachowała.. niestety.. głownie z winy pieca (mieszkałam w domku jednorodzinnym i wszystkie zapisane zeszyty był palone :/ )

Za to już widać, że wtedy ten drugi świat mnie pociągał ;)


wtorek, 2 listopada 2010

Sen proroczy, mój własny do tego :)

Dopiero teraz to dostrzegłam i szok przeżyłam.. mam dziennik snów (w zasadzie to kilka zeszytów), do których nie zaglądam bo i po co.. Błąd :) 
Wczoraj z nudów zerknęłam do dziennika prowadzonego w 2009 roku.
Oto sen z 24 na 25 lipca 2009.

Jesteśmy z Jarkiem (mąż) na weselu. Wygląda nieco inaczej (mąż), ma jasnoniebieskie tęczówki i jest bardziej męski. Ja przymierzam kilka par butów na sali, czekamy na wejście młodej pary. Słychać muzykę, ktoś podpala bukiet ślubny..
Wychodzę do pomieszczenia w którym można wybrać prezent, są tam szklane gabloty,  jak w muzeum, leżą w nich przedmioty a obok nich malutkie karteczki z pięknym, wykaligrafowanym pismem. Wybieram kolczyki i garść kamieni o magicznej mocy.
Wracam na salę i tańczę z mężem.. za moment mamy iść na drugie wesele. W drodze na salę, dostajemy informację, że wesela nie będzie, bo panna młoda zostawiła pana młodego..

 
A teraz weryfikacja!

Tydzień później, 1 sierpnia mieliśmy wesele - odbyło się :)
8 sierpnia, wesele dzień przed zostało odwołane.. do tej pory nie znam przyczyny..

Jakbym wczoraj nie zajrzała do dziennika, to nie widziałabym, że miałam proroczy sen..
więc - Zapisujmy swoje sny, bo one do nas przemawiają na wszelkie sposoby..

poniedziałek, 1 listopada 2010

Co choroba mówi o tobie

Kilka dni temu teściowa podrzuciła mi książkę "Co choroba mówi o tobie" Kurta Tepperweinza z komentarzem "musisz koniecznie przeczytać - to rewolucja".

Oczywiście, zaczęłam ją czytać z nieco mniejszym entuzjazmem.. nie mam tak radykalnych poglądów na życie co ona ;)
Pisząc radykalnych, mam na myśli:
- odżywianie, tylko według pięciu przemian
- leczenie, tylko homeopatyczne, ewentualnie terapie naturalne
- dbanie o ciało (2x w tygodniu joga, codzienna gimnastyka)
- zero używek itp.

Książka jest ciekawa.. pokazuje jak stan naszego umysłu, nagromadzone emocje i lęki wpływają na rozwój choroby.. bo według autora, to że choruje nam gardło, głowa czy brzuch, to nie przypadek.

Według niego, ponad 80% chorób, jest związanych z naszą psychiką... warto się czasem zastanowić co nam mówi ciało i np:

anemia - jestem słaby, brak zaangażowania w życie, wycofywanie się, niechęć

moczenie nocne - płakanie pęcherzem, protest przeciwko złemu traktowaniu, przeciążenie i wewnętrzne napięcie

przeziębienie - chęć większego zajęcia się samym sobą, chwilowy odpoczynek od świata, obowiązków, doładowanie akumulatorów

wypadanie włosów - nagromadzenie problemów, obciążenie psychiki

rak - nieuporządkowana sytuacja osobista, wewnętrzna izolacja, niezrozumienie przez otoczenie, poczucie osamotnienia, nagromadzenie negatywnych emocji

bóle menstruacyjne
- niechęć do pełnienia roli małżonki, brak otwartości na nowe, olbrzymie obawy i lęki, wstyd przed obnażaniem

bezsenność- strach i lęki (często nieuświadomione), nieprawdziwy obraz samego siebie (wiemy że jesteśmy inni, ale dla świata pokazujemy inną twarz), złe warunki (np ciasne mieszkanie, nieżyczliwi sąsiedzi)

katar - ktoś ma czegoś po dziurki w nosie, pojawia się gdy życie nabiera tempa, to nasze wewnętrzne oczyszczenie

nudności, wymioty - ktoś chce cofnąć czas, by coś się nie wydarzyło.. by do czegoś nie doszło, wstyd, nierozwiązane konflikty, lęk przed jutrem..

To tylko kropla w oceanie, książka dla każdego, który pragnie dojść do zdrowia, bez ingerencji lekarzy.... pomaga zrozumieć co mówi nasze ciało.
Warto spróbować...

Święto Zmarłych - refleksja

Dzisiaj mamy wyjątkowe święto. Udajemy się na groby najbliższych, by uczcić ich pamięć..Jesteśmy przepełnieni smutkiem i refleksją.. ale czy rzeczywiście po śmierci nie ma nic?

Każda osoba, która przeżyła śmierć kliniczną, czy została wprowadzona w stan hipnozy, twierdzi zupełnie inaczej. To życie nie jest jedyne jakie mamy...
Jestem na świeżo po lekturze książek dr Michaela Newtona. Jest to cykl "Wędrówka dusz" i "Przebudzenie dusz"... niby nic odkrywczego, było już wiele relacji na ten temat, ale jednak książki chwytają za serce, bardzo dokładnie opisują, krok po kroku, co dzieje się z duszą człowieka, jak wygląda ten drugi świat.

Książki magiczne i niesamowite, bardzo wciągające a co najważniejsze, dające nadzieję... :)

Oto opis książek "Wędrówka dusz” i "Przeznaczenie dusz"
Studium życia pomiędzy wcieleniami

Ta wyjątkowa książka - Wędrówka dusz - po raz pierwszy odkrywa tajemnicę życia w świecie dusz po śmierci człowieka na Ziemi. Dr Michael Newton, doktor doradztwa personalnego, dyplomowany hipnoterapeuta prowadzący prywatną praktykę, rozwinął swoją własną technikę hipnozy by dosięgnąć ukrytych wspomnień swoich pacjentów o ich życiu po śmierci. Powstałe zapisy rozmów z pacjentami stanowią „dziennik podróży” po - wybranych spośród setek innych - przykładach dwudziestu dziewięciu osób, które zostały przeniesione w stan nadświadomości.

W stanie głębokiej hipnozy osoby te w poruszający sposób opisują to, co wydarzyło się pomiędzy ich poprzednimi inkarnacjami na Ziemi. Wyjawiają one barwne szczegóły naszych odczuć w chwili śmierci, z kim się spotykamy zaraz po odejściu z ciała, jak wygląda świat dusz, gdzie się udamy i czym będziemy się zajmować jako dusze oraz - dlaczego decydujemy się powrócić w określonych ciałach.

Po przeczytaniu książki Wędrówka dusz lepiej zrozumiesz nieśmiertelność ludzkiej duszy oraz stawisz czoło wyzwaniom codziennego życia z większą świadomością celu, kiedy zaczniesz rozumieć przyczyny zdarzeń z twojego własnego życia. W stanie głębokiej hipnozy dwadzieścia dziewięć osób przypomina sobie swoje przeżycia pomiędzy kolejnymi wcieleniami, kiedy istniały jako duchowe istoty. A oto kilka tematów szczegółowo omówionych w tej książce:

    * co czujemy w chwili śmierci
    * co widzimy i czujemy zaraz po śmieci
    * duchowi przewodnicy (dusze opiekuńcze)
    * dlaczego jesteśmy przypisani do określonych grup dusz w świecie duchowym i czym się tam zajmujemy
    * jak wybieramy następne ciało, by powrócić na Ziemię
    * o różnych poziomach rozwoju dusz: początkujących, średnio-zaawansowanych i zaawansowanych
    * kiedy i gdzie po raz pierwszy uczymy się rozpoznać nasze bratnie dusze na Ziemi
    * cel życia i przejawy istnienia „Stwórcy”

Jeśli czytałeś książki Raymonda Moody´ego, jak np. „Życie po życiu” lub „Życie przed życiem”, to koniecznie musisz zapoznać się z książkami Michael'a Newtona, bo Wędrówka dusz i Przeznaczenie dusz zabiorą cię nieskończenie dalej w ten duchowy świat.


Gorąco polecam do zapoznania się z lekturą, szczególnie tym, którym na ziemi nie jest łatwo czy stracili kogoś bliskiego...