piątek, 31 grudnia 2010

Duchowi opiekunowie

Wczoraj wieczorem zastanawiam się, jak to jest z duchowymi opiekunami.. bo wiem, że są :) to nie podlega dyskusji, stoją blisko nas i szepczą do ucha podpowiedzi, czasem odpowiadają ustami naszych znajomych czy nawet obcych ludzi.. Tu mi się przypomina sytuacja (zresztą, jedyna jaką zapisałam, bo podejrzewam, że w życiu mamy ich mnóstwo)
Jestem w sklepie i stoję już w kolejce,  przy kasach jest stoisko z gazetami a ja się zastanawiam: kupić czy nie? Stoję już jakiś czas i zlokalizowałam co najmniej 3 (jakieś pisma kolorowe, koło 20zł razem) i już mam je wziąć.. choć ciągle coś mi mówi Po co ci to? a nagle jakaś staruszka mówi do drugiej: wiesz w tych dzisiejszych gazetach to nic nie ma, naprawdę, nie ma co poczytać.. jeszcze w tych czarno-białych gazetach, czasem można coś znaleźć.. ale w tych kolorowych to już zupełnie nic.
Aż mnie olśniło, to był znak... bardzo rzadko kupuję gazety a juk już się zdecyduję, to żałuję, bo dołożyłabym kilka złotych i miałabym nową książkę.. poza tym w tych tych gazet nigdy nic nie ma ciekawego .. To była odpowiedź na moje pytanie w myślach "w utach innych", nie wątpię :) i jestem bardzo wdzięczna, że tych gazet nie kupiłam...



Wracając do opiekunów.. okazuje się, że to najczęściej nasi bliscy zmarli.. Towarzyszyli nam za życia a potem po śmierci wciąż są blisko, pojawiają się  kiedy ich potrzebujemy.
Dzisiaj przed snem zapytałam o opiekuna i przyśnił mi się mój dziadek, przytulałam go mocno we śnie.. strasznie go kochałam za życia :) i teraz mem pewność, że jest gdzieś blisko mnie i wspiera w trudnych chwilach...




Istnieją także przewodnicy duchowi, podobno są na wyższym poziomie duchowym niż opiekunowie.. stoją "wyżej w hierarchii", może kiedyś poznam swojego :)
Ciekawe, bo przed położeniem się spać, nie wiedziałam o podziale na opiekunów i przewodników.. Być może wcześniej, miałam poznać swego opiekuna :)

Poniżej tekst z forum paranormalne.pl
Termin Przewodnik Duchowy odnosi się do jednej lub wielu istot, które obserwują, uczą, leczą i pomagają Tobie w Twojej fizycznej podróży w duchową świadomość. Znajdują się oni na wyższych częstotliwościach, podczas gdy fizyczność jest doświadczana na niższych.

Komunikacja z nimi przebiega generalnie przy użyciu telepatii, jasnosłyszenia z archetypami wizualizowanych symboli, jasnowidzenia podczas medytacji bądź snu, albo po prostu podczas nauki jak się skupić, patrzeć i słuchać w celu otrzymania wiadomości. Niektórzy ludzie nazywają tę formę połączenia channelingiem. Im więcej ćwiczysz, tym łatwiej ona przychodzi.

Liczba przewodników duchowych danej osoby jest różna i zależy od jej doświadczeń. Najsilniejsze połączenie występuje z aspektem Twojej duszy nazywanym „Bliźniaczym Płomieniem”. „Bliźniacze Płomienie” są dualnymi aspektami duszy, górą i dołem, zaprogramowanymi by dążyć do zjednoczenia.

Przewodnicy Duchowi mogą przychodzić pod różnymi imionami. Bardzo często są oni połączeni z więcej niż jedną osobą jednocześnie, używając przy tym tożsamości odpowiednich dla tych, z którymi się komunikują.

Przewodnicy Duchowi mogą być dostrzegani jako różnego rodzaju nie-fizyczne istoty, być może kosmici. W każdym bądź razie są oni dla nas postrzegalni.


Pytania do przewodnika:

- Czy ja Cię znam?
- Czy kiedykolwiek mi pomogłeś? Jeśli tak, to w jaki sposób?
- Jaki jest cel naszego połączenia?
- Czy jesteś moim ‘Bliźniaczym Płomieniem’?
- Jaka jest moja misja?
- Czy jesteś moim jedynym Przewodnikiem Duchowym?
- Ilu mam Przewodników Duchowych?
Czy znaliśmy siebie nawzajem w innych życiach?

itd..
Jak dla mnie każda noc, to może być kolejne pytanie do niego :)
Może poprzez sny dostanę odpowiedzi .. i tego Wam wszystkim życzę.


środa, 29 grudnia 2010

Postanowienie.. ..

Od dziś, moje sny wędrują do prywatnego Dziennika snów, być może kiedyś je ujawnię światu.. i trochę nad nimi pomyślę, bo na razie traktowałam je "po macoszemu".. a w zamian, będę spisywać "wizje" przed snem.. bo są ciekawe i od czasu do czasu sny dzieci (tez zapisuję), kto wie, może kiedyś im w czymś pomogą.. no i będę zamieszczać co mi ślina na język przyniesie :P - czyli będzie to forma uzewnętrzniania

Co zobaczyłam przed zapadnięciem przed sen..

- Młoda kobieta a w zasadzie jej głowa w paszczy lwa.. po czasie orientuję się, że to nie lew połknął jej głowę a to Ona nosi jakby "czapkę z lwa", ciasno przylega jej do głowy.. skojarzyło mi się z Sekhmet (u Junga Szamat), pewnie jakaś sugestia, bo czytałam o niej kilka dni wcześniej..
Na polskich stronach ciężko o jakąkolwiek informację.. pierwotnie wojowniczka z Górnego Egiptu, obdarzona nadludzkimi zdolnościami.. równie piękna co niebezpieczna, bóstwo solarne, niekiedy nazywana Nesert (Płomien). Była patronem lekarzy i bioenergoterapeutów... to chyba kwintesencja ;)

Wertowałam internet w poszukiwaniu "obrazu z głowy", ale nie znalazłam.. :(((





- Wilk, duży, srebrno-szary, obok niego dwa mniejsze, nagle coś "poczuł" albo wypatrzył bo zjeżył sierść ..  zauważyłam, że jak ją zjeżał, to zamieniła się w długie, ostre  kolce..

- Anioł, niebiesko-szaro-fioletowy.. ręce i nogi w kajdanach, głowa patrzy wysoko w górę.. na twarzy smutek i cierpienie.. włosy czarne jak smoła i długie, za pas.. nagi


- kobieta w płaszczu z olbrzymim kapturem na głowie, też wszystko w odcieniu niebieskim.. także długie, czarne włosy.. nienaturalnie wysoka i szczuplutka, potem orientuję się,że stoi na szczudłach..


Sen Synka (lat 5) zamieszczam jak on opisywał, bez zmian.

Idę ulicą innym miastem, widzę zieloną dziurę, wpadam do niej.. jestem w innym mieszkaniu, pod ścianami stoją ludzie i coś jedzą.. widzę drzwi i chcę wyjść, ale pod drzwiami stoi aligator i chce mnie zjeść, boję się, stoję i czekam a on zasypia.. potem wychodzę..

Koniec...

wtorek, 28 grudnia 2010

Moja prawdziwa natura

Pytanie w temacie -  zadane przed snem ;P  
Moja prawdziwa natura

1. Jestem superbohaterką i ratuję świat, akurat lecę nad miastem i lokalizuję gdzie dzieje się coś "złego"

2. Jestem wiedźmą (znów nie czarownicą!) i mieszkam w domku nad jeziorem, następna scena jadę wozem takim drewnianym super szybko, wóz jest bez koni, napędzam go umysłem. Ostatnia scena, jestem nad jeziorem, koło swojego domu, widzę zbiegowisko ludzi, ktoś mnie mocno trzyma a potem topi pod wodą :/

3. Jestem na jakimś pustkowiu, zima bo wszędzie śnieg, gdzieniegdzie drzewa (bez liści oczywiście), docieram do jakiegoś duchownego i błagam go o coś, co mi pomoże mi odkryć "siebie", daje mi klucz. Wspinam się na górę i docieram do muru, są tam 3 bramy. Moim zadaniem jest je otworzyć kluczem, klucz zrobił się olbrzymi, ma z metr długości (wrota są z 5x większe niż ja).. ale nie udaje mi się żadnych otworzyć..
Schodzę jeszcze raz do duchownego, nie chce mi dać klucza po raz drugi, ale widzi że jestem w ciąży i po namyśle daje mi klucz..

Powtarzam to co wcześniej.. udaje mi się otworzyć trzecie drzwi, wchodzę w bardzo ciasny korytarz.. jest długi jak tunel, ciemny i ciasny, przeciskam się ..


Koniec.

czwartek, 23 grudnia 2010

Sny z 22/23 grudnia 2010

Bogowie stworzyli leki, by zwalczały choroby; wino, by uśmierzało troski; sny zaś, by wskazywały drogę ślepcom - jeśli tylko potrafią ono ocenić to dobrodziejstwo.
(przysłowie staroegipskie)


¦.•**•.¦¦•**•.¦¦.•**•.¦¦•**•.¦¦.•**•.¦¦•**•.¦¦.•**•.¦¦•**•.¦¦.•**•.¦¦•**•.¦¦.•**•.¦¦•**•.¦


Gdzie szukać odpowiedzi? Pytanie zadana przed snem.. ;)

1. Usłyszałam nazwisko - Karl Jaspers. Od razu sprawdziłam kto to: psychiatra, filozof, przedstawiciel egzystencjalizmu.. nie bardzo rozumiem, czemu mam coś jego czytać, no ale.. coś przeczytam ;P


2. Sesja terapeutyczna, siedzę koło Marty (koleżanka z liceum) i słucham o czym mówi. Jesteśmy w grupie "trudnych dzieci", mamy problemy... z drugiej strony mnie, siedzi Monika (też koleżanka) a obok jej siostrzeniec (niedawno zobaczyłam jego zdjęcie na facebooku, urósł bardzo..:) ale we śnie są to bliźnięta ;) ciekawe, często śnią mi się bliźnięta albo moje alter ego ;P
Ci siostrzeńcy przeszkadzają Monice.. ja się do nich przysuwam a oni odsuwają.. taka zabawa.. potem udaję, że płaczę .. oni wychodzą..

Marta w tym czasie robi doświadczenie z jajkiem i prosi nas byśmy wyszli na moment, za drzwiami podchodzi do mnie Indianin (Wódz Orle Pióro ;) stary, szczupły) i pyta czy wiem co to za symbol i w ogóle co to oznacza.. nie wiedziałam, okazało się, że jestem w ciąży, tylko jeszcze o tym nie wiem, ponoć kobietka w ciąży ma stłuc ugotowane na twardo jajko, symbolicznie oznacza to nabranie siły przez płód, skorupka może popękać a jajeczko w środku jest bezpieczne.. ugotowanie wymaga czasu, potrzeba czasu by się zabezpieczyć i zmądrzeć, nabrać siły.. mówił że jajko to dzidziuś w brzuszku, coś nowego, co się dopiero rozwija i należy o to dbać, ale też wierzyć w jego siłę...



Wracamy na salę, Marta ma już ugotowane jajko, chyba trwa to trochę bo na sali jestem w zaawansowanej ciąży (jakiś 8, 9 miesiąc). Znów się pojawiają siostrzeńcy M. ona ich wyprowadza i ściga, sypiąc proch.. chce ich wysadzić w powietrze (?).. ja jej pomagam, ale mówi mi żebym uciekała, bo to ryzyko dla mnie i dziecka..

3. Wielkie okna, prawie na całą ścianę, dużo ludzi, dalsza i bliższa rodzina, w zasadzie to wielki zjazd rodzinny.. każdy coś mówił od siebie.. o swoich zdolnościach parapsychologicznych.. duże pomieszczenia i w każdym jest inaczej np w jednym scena i widownia, w drugim stoły uginające się od jedzenia, w trzecim las i przeprawa (bo atakuje nas ktoś..), w następnych mamy przepłynąć jezioro.. itp..

A przed snem znów obrazki: bardzo poskręcana laska, jak w asie buław tyle że mocno skręcona (jak wąż), grzebień, profil kobiety (miała cudne rzęsy), upieczony chlebek, puchar jak z asa kielichów ale za skrzydłami wyrastającymi z boku..

wtorek, 21 grudnia 2010

Jung, sny i nowe książki z biblioteki ;)

Co dziś upolowałam ;))))

O psychologii i patologii tzw. zjawisk tajemnych, Jung - książka arcyciekawa bo łączy psychiatrię, mediumizm i spirytyzm, w dodatku napisana przez Junga, co więcej zawiera przypadki przez niego obserwowane i dokładnie opisane.. i mnóstwo "ciekawostek" jak dla mnie np. to, że Jung pisał prace doktorską o spirytyzmie ;P albo miał przezwisko "Beczułka" i wiódł hulaszczy tryb życia na studiach ;)
Interesował się okultyzmem i parapsychologią, bardzo bardzo ciekawa.. np są w niej opisane objawy hipnagogiczne: "zjawisko fizjologiczne pojawiające się podczas zasypiania charakteryzujące się występowaniem wyrazistych wyobrażeń. Wyobrażenia te mogą być wzrokowe lub słuchowe; często dotyczą sytuacji z minionego dnia i mogą przejść w zwykłe marzenia senne. Mimo podobieństwa w nazwie z omamami, hipnagogia jest zjawiskiem całkowicie normalnym - nie będący stanem psychopatologicznym.
Bardzo możliwe że ja to mam przed snem, nawet na pewno ;P

Psychologia Junga - J. Jacobi
Świetna ksiażka wprowadzająca ogólnie w psychologię Junga. Zawiera najważniejsze informacje dla laika, hasła takie jak: anima, animus, cień, persona, jaźń.... Bardzo szybko i łatwo się czyta ;)

Marzenia senne dzieci - też Jung, wielkie tomiszcze.. nie wiem czy przebrnę przez całość. Nieco przeczytałam w drodze powrotnej dzisiaj, Jung rozpisywał się nad Hekate (moja ulubiona bogini!) .. myślę, że mi się spodoba ;)

Jungowska psychologie marzeń sennych - Dudek, po spisie treści coś czuję, że muszę kupić .. sporo o snach, wizjach, symbolice, archetypach i wiele innych równie ciekawych..

Psychopatologie życia codziennego i marzenia senne to Freud z kolei.. czytałam mają lat 17, ale już prawie nic nie pamiętam, poza tym, że F. wielką wagę przywiązywał do przejęzyczeń, zapomnianych wyrazów, pomyłek w czytaniu czy działaniu.. jest też o jego metodzie wolnych skojarzeń ;) Warto odświeżyć.

Czarownice i dakinie - tu sporo o wicca i powiązaniu z buddyzmem.. generalnie czarownictwo na przestrzeni wieków..

Od Madzi:
- Feng Shui w domu, taka mała czerwona książeczka
- Psychologia umysłu, do przekartkowania
- Poznaj siebie, 60 testów osobowości

Poniżej jeden z testów ;) W nowym oknie otwiera się cały.


niedziela, 19 grudnia 2010

Wyśnione zdolności :)

Wczoraj przed snem zapytałam jakie mam zdolności, ewentualnie jakie mogę w sobie rozwijać.. Nie sprecyzowałam o jakie zdolności mi chodzi.. choć w domyśle chodziło mi o szeroko pojętą ezoterykę ;)
co mi się śniło:

Mag, dwie maski teatralne (tragiczna i komiczna) i Cesarzowa (z kart tarota) ;P

Co o tym myślę.. czyli pierwsze skojarzenie, starałam się coś "dobrego" z nich wyciągnąć, no bo w końcu to zdolności ;)

Mag, hm.. najpierw wygląd - młody człowiek, wielki i czarny cylinder na głowie, ciemne jak noc oczy, niewielka mimika twarzy.. jakby bał się zdradzić cokolwiek, czarno-biały strój (elegancki), pałeczka w dłoni... jak różdżka ;)
ogólnie mag z magią mi się kojarzy, jakiś ołtarzyk obok niego i akcesoria, inny strój niż zazwyczaj.. 
Zdolności, no magiczne jakieś, być może mam potencjał, magia ceremonialna, raczej działanie niż bierny odbiór, aktywność, skupianie uwagi, słowa - mag to władanie słowem a słowa mają moc sprawczą ;)

Dwie maski, pierwsze co mi się kojarzy to że one są "przesadzone" w wymowie, albo tragiczna, smutek i ból na twarzy, albo śmiech od ucha do ucha.. Z jaką zdolnością mi się kojarzy? może zdolność do głębokiego przeżywania? czasem mi się wydaje, że wszystko czego doświadczam "spływa po mnie" nie dopuszczam do siebie, że to możliwe.. 



Cesarzowa, we śnie wyglądała jak normalna dziewczyna ;) miała różowy sweterek i jeansy..
zdolności: świadomie kierowanie swoim życiem, realizowanie tego co siedzi w głowie, wiara w siebie, jedność ze światem natury, może właśnie magia natury, ziółka.. korzystanie z energii w drzewach, kwiatach, minerałach ;)

piątek, 17 grudnia 2010

Sny z 16/17 grudna 2010

1. Jestem w pokoju, na łóżku leży człowiek, ma do głowy i klatki piersiowej podłączone kabelki..badam jego sny ;).. Albo ja nazywam się William James, albo on, tego nie pamiętam.. ale samo nazwisko wyraźnie słyszałam: William James.

2. Zwiedzam dom.. wszędzie pełno książek, część leży na pólkach. ale większość jest porozrzucana na podłodze, odkładam je w odpowiednie miejsca. We śnie wiedziałam, że ten dom, to mój umysł.. dużo było dziwnych połączeń pomiędzy pomieszczeniami i drabin np.. i książki książki, wszędzie..

3. Drewniane molo, idę nim z młodymi ludźmi. Mijamy rannego mężczyznę a potem śpiące niemowlę nienaturalnej wielkości.. Schodzimy z mola i idziemy autostradą, jest zakręt a na nim znak (nie mogłam odczytać te literki pamiętam Z A R SZ CZ) obok znaku stoi pies i wilk.. koniec snu...

Bardzo dziwne, krótkie i "nie poukładane"

aaa. William James żył kiedyś, tu znalazłam książkę zeskanowaną:
Zeskanowana książka

i tu wykłady:
Wykłady - William James
Może moja podświadomość, nakazuje mi zajrzeć do jego książek..


Nietoperz jako zwierzę mocy

Ostatnio kiedy leżę już w łóżku i się relaksuję napływają wizje.. Ja to tak nazywam, zapewne na wyrost, to po prostu pojawiają się obrazki ni stąd ni zowąd .. czasem jest jakiś przebłysk w dzień, np. kiedy mocno się zraniłam w rękę, to jak zamknęłam oczy zobaczyła strusia.. pędem pobiegłam do książki, okazało się że struś oznacza jakieś bolesne doświadczenie.

Wczoraj powtórzyłam eksperyment ze zwierzątkiem mocy, ciekawa byłam czy będzie to niedźwiedź.. no i nie było niedźwiedzia, pojawił się nietoperz ;P
Zaskoczyło mnie to trochę, od razu sprawdziłam co symbolizuje..

To z netu, przetłumaczone przeze mnie na pl.

Nietoperz

"Patronuje osobom wrażliwym na otoczenie, symbolizuje wyostrzoną intuicję, sny i wizje..
Potężny symbol szamanów i ludzi medycyny. Nietoperz "widzi" świetnie w nocy, ma zdolność "czytania między wierszami". To istota społeczna (żyje w stadzie), ma bardzo silne więzi rodzinne, patronuje ludziom czułym i delikatnym.

Nietoperz jest symbolem odrodzenia i głębi, ponieważ jest to istota, która mieszka w brzuchu matki (Ziemi). Z jaskiń "macicy" jak wydostaje się co wieczór, po zmierzchu. I tak - z łona to odradza co noc.

Jeśli masz nietoperza jako totem, jesteś bardzo świadomy swojego "otoczenia". Czasami nawet zbyt wrażliwy na uczucia innych. Dodatkowo, jesteś bardzo spostrzegawczy na poziomie psychicznym, jesteś podatny na prorocze sny.

Nietoperz rzuca wyzwania:
    * Poznaj swoje prawdziwe "ja"
    * Pokochaj naszych wrogów jak samego siebie
    * Odkryj "swoje demony"
    * Odkryj "podziemne rzeczywistości" (co może być przerażające)/to nie wiem o co chodzi?

   
Wizja niedźwiedzia znacznie bardzie mi się podoba niż wizja nietoperza ;P
Ciekawa jestem jakie zwierzątko będzie za 3x
a na razie będę się wsłuchiwać w siebie, swoje emocje, odczucia, będę zapisywać sny..
i wciąż szukać..

czwartek, 16 grudnia 2010

Pokrzywka

Ciekawe, synek zachorował, córeczkę to ominęło.. coś czuję, że moja podświadomość "wiedziała" że tak będzie, stąd sen kilka dni przed..  Opis snu

Córeczce powiedziałam we śnie "formułkę"  coś mi się wydaje, że już się nie zarazi..
:) jak to powiedział Szekspir "Są rzeczy na niebie i ziemi, o których się nie śniło filozofom"




Czarownice - Erica Jong i jej maść na latanie :P


Natknęłam się przez przypadek..

Współczesna amerykańska maść na latanie:
1 słoiczek kremu do rąk
1 łyżeczka tłuszczu roślinnego
1/2 łyżeczki belladony
3 krople płynu do naczyń
1/2 łyżeczki soku z tojadu mocnego
Dobrze zmieszać z wybranymi perfumami

Belladona i tojad do kupienia na allegro (nasionka) ;P

i następna książka do listy: Czarownice

Osłona - srebrzysta mgła

Wczoraj zastosowałam, inspiracja na blogu Anny: Osłony


"Srebrzysta mgła – luźna osłona, stworzona z wolno unoszącej się z podłoża świetlistej mgły. Pozwala się szybko zrelaksować i odciąć od szarej rzeczywistości. Jest portalem do świata marzeń i snów. Zawiera w sobie duże pokłady energii którą możemy doładować się w ciągu dnia."

Ja swoją osłonę nieco zmodyfikowałam, była srebrzysto-różowa. Pierwsze pytanie jakie mi się nasunęło, to jak "duża" ona ma być? Stwierdziłam, że wyprostowana ręka w łokciu- wyciągnięta przed siebie, ma się w niej spokojne zmieścić.. Odczucia, początkowo nic, potem lekkie wirowanie ciepło.. czułam jak otula mnie mięciutka kołderka która wytłumia hałasy.. czułam się bezpiecznie.. i bardzo dobrze :)


Sen:
Był jeden, miałam urodziny i przybyły na nie same kobietki: moja babcia (wstała i z szacunkiem złożył mi życzenia.. głupio mi pisać z szacunkiem, ale to głównie czułam, że mnie szanuje .. moja ciocia (siostra babci) już nie żyje.. ona również chciała wstać, ale jej nie pozwoliłam, była chora a ja nie chciałam by się przemęczała, 3 najlepsze przyjaciółki z liceum.. tyle pamiętam. Obudziłam się rano dopiero, super wyspana :)

Aaa, dzięki Annie, do mojej listy książkowej dołączyły kolejne pozycje książkowe. Kolejny autor do listy życzeń- Cunningham Scott, ponoć bardzo rzetelny i warto przeczytać jego książki.

Chcę kupić ;)

Magiczna aromaterapia



Encyklopedia leczniczych aromatów




Encyklopedie magicznych roślin
 (na tej najbardziej mi zależy)



+ jak funduszy wystarczy: SZTUKA WRÓŻBIARSTWA DLA POCZĄTKUJĄCYCH i MOC ŻYWIOŁÓW, też jego ;)



wtorek, 14 grudnia 2010

Książka, Szamanizm - prastara mądrość natury

Zamówiłam sobie tę książkę i doszła wczoraj późnym wieczorem. Właśnie zaczęłam czytać i o dziwo, podoba mi się ;) chyba pierwsza książka na temat szamanizmu, która mnie zainteresowała od pierwszej strony.. chyba przez to, że mam podobne doświadczenia i podobnie odczuwam szamanizm..

W każdym razie, słowa z pierwszych stron zainspirowały mnie do odszukania jakim jestem drzewem, w horoskopie celtyckim..

Oto co się wyświetliło:

"Horoskop Celtycki został stworzony przez Druidów celtyckich około 2000 lat temu.
Te postacie, uromantycznione w późniejszych czasach, były po prostu typową klasą szamanów w społeczeństwie Celtów. Specjalizowali się w uprawianiu magii, ofiar i wróżbiarstwa. Kojarzeni są szczególnie z dębem i jemiołą; tej drugiej być może używali do wytwarzania lekarstw lub środków halucynogennych. Uważa się, że słowo druid pochodzi od rdzenia słowotwórczego oznaczającego dąb, choć rdzeń ten, ogólnie oznaczał solidność."



Moje drzewko - jałowiec/cyprys ... chyba znów trzeba będzie się zapatrzeć w książkę ;) W każdym razie, ważne jest by poczuć siłę ze "swojego" drzewka..

Wierność — Inteligencja, dowcip, zdolność do analizowania i dedukowania — skłonność do refleksji.

"Cyprys bywa symbolem żałoby i smutku. Już w starożytnym Rzymie sadzony był na grobach, a jego gałęzi używano na pogrzebach. Poświęcony był Plutonowi – bogu podziemi. U niektórych ludów ze względu na swoją długowieczność był uważany za symbol nieśmiertelności, zaś w wierzeniach Greków (jeszcze do XX wieku) istniało przekonanie, że kto będzie spał pod nim, temu korzenie cyprysa odbiorą zdrowe zmysły. Według tradycji arka Noego zbudowana była z drzewa cyprysowego."


Teraz nowy temat na liście do przeczytania, magia celtycka ;)


Sny z 13/14 grudnia 2010

Ostatnio moje sny to odbicie rzeczywistości, czyli ja, J, dzieci, koty, moja rodzina.. przyjaciele, sytuacje z życia przeplatane z sytuacją nierealną..

np dzisiaj jeden ze snów był dosyć zabawny.. śniło mi się, że jestem wiedźmą (tak sama siebie nazywałam). Mieszkamy z mężem i dziećmi na odludziu, w jakiejś wiejskiej chatce..
Jest ok, tyle że wieczory i noce są tam niebezpieczne, bo jakieś postacie pod okna podchodzą, więc ja "ochraniam czarami" dom i podwórko.. choć na podwórko mam bardzo mały wpływ, bo one są silne.. 
W każdym razie zapadł już zmrok i Asia zaczęła jęczeć, że musi siusiu.. zastanawiałam się co robić, bo o tej porze to było niebezpieczne, no ale cóż było robić.... Ubieram ją i wychodźmy.. jest szaro, na dworze.. widać niewiele, Asia robiąc siusiu poparzyła sobie pupę o pokrzywy (!) .. a ja wtedy nie wiem skąd (z głowy chyba) zaczęłam wypowiadać formułkę:

"ani człowiek ani ziele
nie zrobią ci krzywdy w tym ciele"

i wróciłyśmy do domku. Siedzieliśmy roześmiani przy stole, jakoś czułam że tego wieczoru jesteśmy bezpieczni. Koniec snu.

Drugi:

Jestem w długim korytarzu.. jak szkolny. Z grupką młodych ludzi, pól na pół jeżeli chodzi o płeć. Wiem, że mam tam chłopaka w tej grupie, bo mnie przytula często, ale w ogóle nie czuję żebym go znała.. W każdym razie, to są zawody w tańcu, każdy z nas losuje kartę a potem tańczy w tym stylu co postać na karcie.. ja wylosowałam skrzata , taki mały zielony, ubrany w bluszcz...

"bluszcz to symbol kobiecości. Roślina ta nie jest samodzielna, musi się na czymś wspierać. W ten sposób obrazuje słabość człowieka, który powinien polegać na Bogu. Bluszcz pnący się po murze domu miał trzymać z daleka wiedźmy"

Poszperałam w internecie, skrzacik nazywa się Leprechaun. Ponoć lubi płatać figle, mój taniec był śmieszny.. ;) czyli tańczyłam jak trzeba.. bo wywijałam ciało na wszystkie strony i podskakiwałam dużo..

piątek, 10 grudnia 2010

Little Game - The Doors - tłumaczenie


Sklecone przeze mnie i J, albo raczej odwrotnie ;P bo to w końcu z niego jest poliglota..

Mam na wieczór 6 Kielichów, czyli powrót do wspomnień, do tego co było.. nie wiem jakim cudem przypomniały mi się teksty The Doors

Za czasów licealnych ich słuchałam namiętnie....teraz zerknęłam na teksty w necie i mnie olśniło.. a co jak Jim pisał  o czymś w stylu szamanizmu? Wszak był zafascynowany kulturą Indian, nie jeden raz brał pejotl.. Trzeba jeszcze raz zerknąć w jego teksty, może coś mi zaświta w głowie..

Oto oryginalny teks "Little game"

Once I had a little game
I liked to crawl back in my brain
I think you know the game I mean
I mean the game called "Go insane"
NOw you should try this little game
Just close your eyes, forget your name
Forget the world, forget the people
And we'll erect a different steeple
This little game is fun to do
Just close your eyes, no way to lose
And I'rn right here, I'rn going too
Release contol, we're breaking through

Tłumaczenie ;)

Kiedyś miałem taką gierkę
Lubiłem wczołgiwać się do swojego mózgu
Myślę, że wiesz o której grze mówię
Mam na myśli grę zwaną "idź na całość / oszalej"

Teraz spróbuj tej gry / zamknij oczy, zapomnij swoje imię
zapomnij o świecie / zapomnij o ludziach / i wzniesiemy świątynię

ta mała zabawa jest całkiem fajna
zamknij oczy / nie masz nic do stracenia
jestem tutaj / wyluzuj się
Strać kontrolę a przełamiemy się



Jak to teraz przeczytałam to jak żywcem z Castanedy
o śniącym.. i snach świadomych albo oobe nawet

Kurcze, zawsze jego teksty wydawały mi się "odjechane", myślałam że na fazie pisał ;).. a teraz kto wie, może odkryję w nich nową nutkę..........

A to jeden z moich ulubionych kawałków:

Jakim jesteś kwiatem?

Właśnie sobie zrobiłam.. z ciekawości ;P

Daisy - Stokrotka



Opis:

"Jesteś po prostu słodką osóbką. Kiedy przyjaciel potrzebuje wypłakać się, jesteś zadowolony  i oferujesz pomoc, wysłuchasz, pocieszysz. Raz na jakiś czas, jesteś "bardziej dramatyczny", ale potem z powrotem stajesz się wrażliwy i Wiesz, że w głębi serca jesteś dobrym człowiekiem. "

Mi nawet pasuje :))))
Test do zrobienia tu:
http://www.thisgardenisillegal.com/flower-quiz

Pierwsze pytanie mnie rozbroiło, ile książek masz w domu :))))))

czwartek, 9 grudnia 2010

Sny z 8/9 grudnia 2010

Znów 3 ;)

1. Jestem w domku na wsi, mniej więcej w takim jak na Andrzejkach byliśmy, z podobną ekipą znajomych.. Rozmawiam z Łukaszem. Poruszamy jakiś egzystencjalny temat, życie, cierpienie, miłość.. Reszta ludzi mówi nam, byśmy się pośpieszyli, bo dom powoli się zapada i dodatkowo spadają na niego olbrzymie bele drewna. Już wszyscy wyszli a my wciąż gadamy. Nagle, orientujemy się, że drzwi zablokowane są przez to drewno i niektóre okna też.. Łukasz mówi, że czas się zbierać. Wychodzimy. Kiedy jesteśmy już na zewnątrz, wciąż chcę go o coś zapytać, ale nie potrafię sobie przypomnieć.. czuję niedosyt rozmowy...

2. Jestem na Ziemi, ale wygląda zupełnie inaczej.. ludzie powymierali, mieszkam na stacji badawczej. Stacja ta, jest połączona z druga stacją, w alternatywnym świecie. Połączone są one sznurem, ja go nazywam "pępowina". Prowadzimy badania. Aby dostać się do drugiego świata, należy zachować odpowiednią procedurę, najpierw wejść do przedsionka i zamknąć za sobą drzwi, potem jest komora ciśnień, potem w ścianę należy wbić olbrzymi nóż, należy go "uziemić" i "zjonizować" a potem go przekręcić... Na koniec zakłada się specjalny ustnik. Do drugiego świata mają wstęp tylko nieliczni.


Na pierwszej stacji badawczej żyją normalni ludzie, na drugim - nasze alter ego i tajemnicze zwierzęta. Dokładnie - dzikie koty: lwy, pantery, lamparty, tygrysy..
Mój sobowtór umarł w tamtym świecie, dlatego ja, udaję się tam osobiście... uwielbiam sam moment przejścia, olbrzymia siła jakby nas popychała do drugich drzwi ;) i trzeba się mocno trzymać tej rury - pępowiny.

Moja pierwsza wizyta w drugim świecie: Wrażenia - Świat jest jak nasz, tylko odbity w lustrze. Sam budynek mnie nie interesuje, bo wygląda identycznie, wychodzę na zewnątrz.

Widzę pozabijane zwierzęta, dzikie koty.. każde przebite jest nożem (olbrzymim, prawie jak samo zwierzę).. cierpię na ten widok, wszędzie jest pełno krwi.. Wszystko co umiera w tym świecie, zostaje dokładnie w tej pozycji na zawsze. Scena jest niesamowita, bo zwierzątka są w trakcie walki lub agonii.. idę na tył budynku, widzę swoje ciało zawieszone w powietrzu, jest niebiesko-fioletowe i tez przebite tym gigantycznym nożem. 
Patrzę dalej, na horyzont.. to pustynia i skały gdzieniegdzie.

Jestem przerażona tym co tu się dzieje. Moim zadaniem jest zapobiec temu..nie dopuścić do większych cierpień ludzi i zwierząt. Nie wiem jak się zabrać do tego.. Wracam do środka, część ludzi z drugiego świata mi pomaga a przed częścią z nich się ukrywam. 
Podróżuję więc między światami, ale każda podróż kończy się coraz gorzej dla mojego ciała.. zaczynam krwawić z nosa a potem z innych części ciała.. np raz moja lewa ręka wygląda tak, jakbym ją z wiadra krwi wyjęła.. czuję, że długo nie pociągnę, to ponad moje siły. Aż w końcu odkrywam kto za tym stoi.. jakiś nieznany nam mężczyzna i spycham go do piwnicy, zamykam drzwi by się nie wydostał. Reszta sobie z nim poradzi. 
Czeka mnie ostatnia podróż na moją stację badawczą, robię wszystko po kolei (motyw z przedsionkiem), kiedy jestem już w swoim świecie to mdleję (chyba z utraty krwi).. i się budzę.

3. Idę skrajem lasu, jestem nim zachwycona. Piękne stare drzewa, na nich liście - wszystkie żółte, pod stopami też jest pełno liści, pięknie świeci słońce, jest spokojnie i cicho, zaraz obok lasu płynie sobie leniwie rzeczka.. obok siedzą ludzie. Im bardziej zbliżam się do bramy ( z mojej prawej), tym bardziej bacznie mi się przyglądają. Wchodzę do bramy, mam odebrać swoje dzieci, w tym celu wchodzę do bloku jakiegoś i wspinam się wysoko po schodach. Dzieci wychodzą mi naprzeciw, zaczynamy schodzić, najpierw dzieci, potem ja, po drodze dołącza się mój brat i mama.. Na schodach pojawiają się przeszkody, dzieci przechodzą bez problemu a ja je usuwam, tak by przeszedł brat i mama..

Wychodzimy z budynku, idziemy na targ. Widzę tam dużo jabłek i kwiaty.
Podchodzę do kwiatów. Widzę flakon a w nim mnóstwo różowych serduszek kwitnie i jest jedna zwiędła róża. Wybieram kilka tych kwiatuszków serduszek.. mój brat wyciąga rękę, nagle widzę, że to nie jest flakon, tylko wąż trzyma w pyszczku te kwiaty, syczy na brata i nie chce ich mu dać... budzę się

środa, 8 grudnia 2010

Jak dziennik snów :)


Ten blog  jak Dziennik Snów się zrobił ;P
ale nie chcę nowego zakładać.. przecież Po zmierzchu przed świtem idealnie pasuje do snów ;) Może coś przeczuwałam pod skórą, że inne światy w snach będę odkrywać ;) i że w ogóle zacznę śnić.


1
Śniło mi się, że mam sny (coś jak sen we śnie) i te sny są bardzo wyraźne.. jak druga rzeczywistość. Mogę je kontrolować a potem stają się moim życiem.. a życie prawdziwe schodzi na drugi plan. W trakcie poznawania tego świata, okazywało się, że jak np się uderzyłam się, to budziłam się z siniakiem itp.. można było nawet umrzeć we śnie.. Każdy następny sen we śnie, to kontynuacja przygody, na końcu był czarny pokój.. mięciutkie ściany, jakby jakimś materiałem wyłożony.. lekko falowały te ściany.

2. Śniło mi się, że jestem na strychu ( w swoim starym domu) i są dzieci z naszej rodziny poukładane na ławce.. Asia, Aluś i Kubuś.. są takie senne, że słaniają się, oczy im się zamykają.. muszę koniecznie gdzieś iść, ale boję się mamę zostawić z tym, bo co raz, któreś z dzieci się osuwa.. W końcu mama mówi, że sobie poradzi i wylatuję oknem. Latam sobie nad miastem, widzę ponury krajobraz, dużo "szklanych domów" (okna od podłogi aż po sufit), ale ja szukałam mojego. Wyglądał jak chatka baby Jagi, tylko powiększona z 5x i nazywał się Dom 1000 Kości



3. Jestem razem z J. w jakimś budynku, wygląda zupełnie normalnie, ma dużo schodów, pokoi, obrazy na ścianach.. chcemy się wydostać i szukamy wyjścia, jedyne co robimy to przechodzimy z pokoju do pokoju.. drzwiami, oknami, tunelami.. a one stają się coraz mniejsze i coraz bardziej ciasne.. Jesteśmy w jakimś super malutkim pokoju,  widzę franie pralkę.. i patrze na J.  jest jakiś inny bo dużo grubszy i orientuję się, że to sen. Pytam go gdzie chce iść, wskazał schody na dól a ja chciałam na górę, rozdzieliliśmy się.. a ja wtedy sobie mówię, że jak przekroczę następne okno, to trafię w super miejsce.. i okazuje się, że trafiłam do miasta na wodze. Był tam olbrzymi zamek i weszłam do środka... a tam mnóstwo ludzi i sal, zwiedzałam sobie to miejsce, słyszałam głosy, muzykę..każdy pokój był świetnie zaopatrzony, miał bardzo bogate wnętrze: przedmioty, kolory, tkaniny.. wszystko bogato zdobione sofy, szkatułki itp.... z tego snu zostałam gwałtownie wyrwana, bo mama zadzwoniła...

wtorek, 7 grudnia 2010

Grudniowe czytanie ;)

Czyli to, co lubię najbardziej.. byłam tylko w jednej bibliotece a wróciłam obładowana książkami... ;P

Oto Co upolowałam:

Terakowska "W krainie kota", czytałam jej "Poczwarkę" i mi średnio przypadła do gustu.. natomiast mąż się zachwycił..

Sam tytuł książki z kotem w tle, musiałam przeczytać :)
Zresztą już zaczęłam.. i na razie jest ok, ciekawe jest to, że Ewa, główna bohaterka, będąc w ciąży, zajada w nocy jakiś korzeń a potem, po narodzinach dziecka - Jonyka (błąd pijanego urzędnika, miało być Janek), w śnie przenosi się w inny świat ;) Dokładnie, w świat kart tarota..

Piekara "Rycerz Kielichów", to wzięłam również ze względu na tytuł.. bo nawiązuje do kart tarota, jak również ze względu na autora.. Jeszce nawet nie zerknęłam do środka, aby na opis tylko. Tu bohater świata współczesnego przenosi się w świat snów a potem w realnym świecie poznaje Anne, która wprowadza się do niego i "zaczyna śnić jego sny"..  ;)

Daniel Odija "Kronika umarłych", wzięłam ze względu na tytuł i opis z tyłu.. "Odija pokazuje w swojej powieści świat porwanych relacji międzyludzkich i braku porozumienia. Kostyń niczym szpital Królestwo z filmu Larsa von Triera drży w posadach. To, co wyparte ze świadomości mieszkańców, wraca pod postacią koszmaru."
Jak to choć odrobinę podobne do Królestwa, które wywarło na mnie wrażenie, to na pewno mi się spodoba.. Już 3 Książka ze snem w tle.. ciekawe

M.i E. Gradasiewiczowie "Opowieści druida".. mają cudnego koteczka na okładce ;) Zresztą nie tylko, przekartkowałam ją i w środku również są zdjęcia.. Książka, której narratorem jest kot ;) Nie wątpię, że będzie ciekawe, tym bardziej, że kocie wywody dotyczą duchowego świata..

Aż 3 książki Tokarczuk, strasznie ją lubię.. "Anna in w grobowcach świata, "Ostatnie historie" i "Bieguni" Na tę ostatnią mam szczególną chrapkę..


M. Anglada "Skrzypce z Auschwitz" o obozie zagłady, jak sama nazwa wskazuje, w planie mam również biografię Hessa  z tego tematu..

Marta Fox "Coraz mniej milczenia", wstrząsające historie o dramatach dzieciństwa..

No i perełka, niewątpliwie będzie tzn. żywię taką nadzieję.... Nick Cave "Śmierć Bunnego Munro".. jestem ciekawa tej książki, bo w czasach studenckich czytałam "Kiedy oślica ujrzała anioła" i się zakochałam :)))



Pozycja zasypiania a sny


To co zaobserwowałam:

- jak zasypiam na plecach mam często koszmary, ale też sny świadome się pojawiają lub po prostu bardziej wyraźne sny. Mam przeczucie, że to dobra pozycja, gdy ktoś oobe chce doświadczyć ;) Jak zasypiam na plecach, to bardzo często budzę się w swoim domu.. w ten sposób zaczyna się mój sen, że wstaję z łóżka.. ;)
Z tej pozycji też, bardzo szybko się wybudzam.. często już po godzinie..
Nie przespałabym na plecach całą noc.. :/ za niewygodnie. 
I jeszcze jedno, w tej pozycji, przeważnie doświadczam paraliżu sennego i jak się budzę, to jestem sztywna jak kłoda...

- prawy bok, lubię zasypiać bo nie uciska serca (czasem na lewym boku czuję ucisk), oczywiście potem mam sny, no i jak leżę na prawym boku to mi coś zazwyczaj "tańczy" przed oczami.. ale tylko na prawym boku... ;) w żadnej innej pozycji mi się to nie zdarza..
Często mam sny akcji, coś się dzieje, trzeba działać, uciekać, robić, myśleć, szukać, rozwiązywać..

- lewy bok, tu zazwyczaj mam mnóstwo bardzo emocjonalnych snów, zapadających w pamięć, chwytające za serce i symbolicznych

- na brzuchu, rzadko sypiam.. i zazwyczaj nie pamiętam potem snów, albo niewiele pamiętam..często zaraz jak się kładę, to na brzuchu, ale dosłownie na 2 min, potem na plecki ;) i dopiero wtedy zaczynam się odprężać... i zasypiam

Ach, dzisiaj się wyspałam :) pomimo wstania o godz. 6.00. Obudziłam się  w nocy tylko raz a potem dopiero rano. Sny bardzo fajne, ten pierwszy sen to byłam z przewodnikiem "ważnym", Testował moją wiedzę i orientację w teranie, lataliśmy nad miastem i on "rzucał" łacińskie nazwy.. a moim zadaniem, było szybkie zlokalizowanie miejsc, budynków, osób.. czułam, że ten "ktoś" jest bardzo zadowolony, bo błyskawicznie wszystko odgadywałam ;)
Drugi, udzielałam pomocy w jakimś mieście, wskazywałam drogę, albo miejsce do spania..
Dawałam ludziom latarki itp..

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Kłamstwo - Lie to me

Obejrzeliśmy dzisiaj pilot serialu Lie to me.

Jestem pod wrażeniem ;) nie wątpię, że obejrzymy wszystkie odcinki. Główny wątek filmu dotyczy kłamstwa, dokładnie: jak gesty czy mimika twarzy ujawniają kłamstwo.. Ciekawy pomysł na serial.. już się zapaliłam na przeczytanie książek o psychologii kłamstwa ;) W serialu, główny bohater wypowiada dość niepokojące zdanie, twierdzi bowiem, że przeciętny człowiek w ciągu 10 minutowej rozmowy, kłamie co najmniej 3x.. Szok!!!!

Chętnie poczytam jakieś książki naukowe dotyczące kłamstwa, jak i ekspresji, mimiki twarzy, naszych gestów i zachowań.. czyli mówiąc ogólnie dotyczące mowy ciała...

Bohaterowie serialu są bardzo różnorodni i już czuję do nich sympatię, sceny bardzo fajne, nie nudziłam się nic a nic, wręcz przeciwnie .. serial wzbudza emocje.. ja się popłakałam, bo historia tego chłopca jak i kongresmena chwyta za serce..


Tima Rotha kojarzę filmu 4 pokoje, bardzo go lubię.. a sam serial, polecam :)


Buu, znów koszmary :(

Nie bardzo będę się rozpisywać, bo nie chce ich pamiętać..

1. Odkrywałam jakąś zbrodnię, szukałam mordercy.. kiedy już wiedziałam kto nim jest, on mnie zauważyła i też wiedział, że ja wiem.. wbiegłam do domku bo myślałam, że w środku jest klucz, ale nie było.. schowałam się pod łóżkiem.. i zobaczyłam jak on wchodzi i się rozgląda..miał wielkie ciężkie buciory i długi płaszcz..na głowie kapelusz z rondem.. nie widziałam twarzy... obudziłam się..

2. To świadomy sen.. tyle, że koszmar. Budzę się w swoim pokoju, wiem, że coś jest nie tak.. w łóżku leżymy ja, maż i dzieci (przyszły się przytulić).. ale czuję, że coś jest nie tak, patrzę na pokój, na środku stoi niski stół z rozłożonymi gazetami.. nie mamy stołu i w ogóle gazet nie kupujemy. Wiem,  że to sen.. patrzę na męża i dzieci, wyglądają jak w rzeczywistości.. Zamykam mocno oczy, dociskam powieki, ale i tak wszystko widzę.. jestem na 100% pewna, że to sen..

Naglę jakaś pielęgniarka podchodzi do synka i chce mu zrobić zastrzyk.. ja próbuję jej przeszkodzić, ale się nie udaje, robi zastrzyk mi i synkowi i znika..


Zwiedzam dom we śnie, jest niby podobny, ale inny.. np ma inne meble i piec kaflowy.. widzę drzwi,  których normalnie w domu nie ma, ale bałam się tam zajrzeć..

Budzą się dzieci i są dziwne, tzn. zachowują się jak nie one.. np rzucają patykami we mnie, budzą się koty i są zachowują się jeszcze dziwniej.. :/

Czuję wielki strach.. podchodzę do męża i potrząsam nim mówiąc jego imię: Jarek Jarek.... nie reaguje. Mówię wiec do niego.. Andrzej Andrzej (z nadzieją, że na inne imię zareaguje, nie mam pojęcia skąd ten pomysł i w ogóle dlaczego Andrzej - nie znam żadnego) ..nagle czuję szarpnięcie i się budzę..

J. mnie obudził, mówi, że jęczałam przez sen i wciąż  powtarzałam: Zobacz Andrzej Andrzej czary-mary, boję się...

;P To czary mary mnie rozbawiło, ale sam sen koszmar totalny..

3. Jakiś Indianin zabił mnie sierpem 2x

Paskudna noc :(

niedziela, 5 grudnia 2010

Nowe książki - tematyka szamanizm - w zimie zawsze dużo książek kupuję... zmora stulecia

Zamówione w piątek, mam nadzieję, że dojdą przed świętami ;)




Psychologia i szamanizm Kiedy pokonasz demona.....
Arnold Mindell

Antropologia wstęp do badania człowieka i cywilizacji
Edward B. Tylor
Stare ;) ale podobno sporo o szmaniźmie i totemiźmie..


Kapłani Czarownicy Wiedźmy
Chodak, to za ino 2,99

Wielka magia szamańska
Gabriel Grant


Szamanizm prastara mądrość natury 
Margit Bohdalek 


Może tu się doszukam jakichś odpowiedzi..........

Sny z 4/5 grudnia

Zazwyczaj jak leżę już w łóżku i zasypiam, to staram się nie dopuszczać żadnych myśli do siebie. Uspokajam ciało, mówię sobie, że jest już rozluźnione i staram się skupić na jednej myśli - że chcę pamiętać sny.. wczoraj zrobiłam inaczej, chyba głównie dlatego, że zamiast myśli pojawiały się przed moimi zamkniętymi oczami wizje.. bardzo wyraźne do tego :/ Pisząc wizje, mam na myśli obrazy, które napływały nie wiadomo skąd i były bardzo wyraźne, jakbym oglądała film ..

Nie wiem, czy zdarzyło mi się to po raz pierwszy, ale zwróciłam na to uwagę i zamiast blokować te obrazy, postanowiłam odczuwać.. ;)

Co widziałam:
- piękna, młoda kobieta, skąpo ubrana, włosy za pas powiewały na wietrze.. miała w swoim stroju pióra na ramionach i koło nadgarstków i koło łokci.. stała na bardzo wysokiej górze, przed nią przepaść a na horyzoncie inne szczyty.. nagle podskoczyła i jednocześnie rozstawiał ręce i pofrunęła
 Isis

- dużo pagórków, goła i ubita ziemia, zero trawy.. krzyż a na nim jakaś niebieska istota.. mała główka, małe oczka, dużo ostrych ząbków, mocno wklęsły brzuch i wystające żebra.. cierpiało to coś na krzyżu..

- gryf



- koń, z mocno zakrzywionym dziobem ptaka.. zadziwiająco "spójnie" to wyglądało ;)

Za każdy razem, jak coś widziałam, wstawałam, zapalałam światło i zapisywałam.. a potem znów powrót pod kołdrę.. po tej hybrydzie konia zrezygnowałam bo czułam się śpiąca..

Sny:

1.Mieszkaliśmy z J. w dużym piętrowym domu na innej planecie, dopiero się tam wprowadziliśmy. Pamiętam olbrzymie okna i noc za nimi.. dostaliśmy kasety VHS z instrukcją, jak należy się tam zachowywać. Jedną z zasad, było zakładanie maski w kształcie dzioba po wyjściu z domu .. to była wyspa bogów, wyglądali zupełnie jak ludzie, naszym zadaniem było odprawiać rytuały. Jednym z nich było siedzenie w kręgu na drewnianych krzesłach i medytacja. Wiem, że w trakcie oglądania tego filmu, pierwsi sąsiedzi przyszli do nas by się przywitać i pomedytować wspólnie.



2. Byłam w centrum miasta, na ulicach tłumy, ludzie ustawiali się w kolejce.. ja też, potem na peryferiach miasta przerzedziło się a na łące była garstka osób. Doszliśmy do maszyny.. jak młyn.. koło obracało się wciąż  wciąż, trzeba było uchwycić moment i tamtędy przejść, wielu ludzi rezygnowało ze strachu, cześć próbowała przejść, ale nie wyszło.. zaś cześć przechodziła. Bałam się, że umrę w tym kole, ale chciałam zobaczyć co jest dalej. Udało mi się, przeniosło mnie do wiejskiej chaty, przy piecu stała kobieta i się zapytała jak się czuję po narodzinach? i czy mam zawroty głowy..
Potem, przez krótką chwilę, miałam świadomy sen ;) 
Pofrunęłam na podwórko, za bramą była ścieżka i las..


3. Śniło mi się, że jestem w budynku jakimś, na ścianie są poprzyklejane kolorowe plakaty z informacjami. Okazało się, że to uczelnia, zapisałam się na studia, kierunek: Szamanizm i techniki ekstazy. Zauważyłam też dwa inne kierunki: detektyw-jasnowidz i runy ;)

Muszę dopisać, Jarek twierdzi, że przez sen kazałam mu zapisać,  
że widzę duże otwarte oko.









sobota, 4 grudnia 2010

Sny z 3/4 grudnia 2010

1. "Wszyscy udamy się kiedyś do swojej mekki" słyszę jak mi to w uszach dźwięczy kiedy się budzę. 

Jestem w domu wielkim jak miasto, albo nawet świat.. jest tam mnóstwo tajemniczych drzwi, przejść, zapadni, zakamarków. Zakochałam się w synu Pani tego domu, była to potężna Królowa Czasu. Wciąż jej się wymykałam, gdyż jej syn i wszyscy poddani mi pomagali..  Było tam mnóstwo pokoi i przedmiotów, na jednej ze ścian zauważyłam rysunek gąsienicy i usłyszałam "uważaj na przemianę"..  W międzyczasie, jej lud pomagał mi w ten sposób, że zamieniał mnie w coś.. na pewno byłam dużą miską z parującym jedzeniem (jakieś nie z tego świata ;) i zasłonką, która powiewa na wietrze (było otwarte okno) .. Za każdym razem mówili mi,  że "mam siłę" i pytali "czego z niej nie korzystasz"? .. nagle poczułam, że Ona jest tuż tuż, ktoś mi powiedział, bym wskoczyła w tunel czasu.. słyszę w głowie "wyślemy cię na ziemię, tylko tam, w innym ciele będziesz bezpieczna.."  Kiedy ląduję, jestem w ciele małej dziewczynki, w Arabii i słyszę ten głos wyraźnie: "Wszyscy udamy się kiedyś do swojej mekki"




2. Byłam zakonnicą w jakimś zakonie, nazywałam się Endywia :P

3. Piękny słoneczny dzień, ciepło, mnóstwo ludzi na ulicach, fontann i policji. Jak Rzym albo inne włoskie miasto, jestem ze swoim chłopakiem, oboje mamy dar - potrafimy latać i okrywamy tajemnice przedmiotów poprzez dotyk, należymy do większej grupy, inni ludzie mają inne moce. Ściga nas policja, prawie cały sen to brawurowa ucieczka i potem ukrywanie się, zawsze w tym samym miejscu... We śnie, chcę odkryć kim jestem, na ścianie (w tym miejscu gdzie się ukrywamy) zapisuję informacje które odkryłam (ściana jest bardzo mięciutka, ja to robię jakimś dłutkiem) Zapisuję informacje zaszyfrowanym kodem liczbowym ;)


KONIEC

piątek, 3 grudnia 2010

Sny z 2/3 grudnia + Pamiętniki Eliade

Najpierw sny, bardzo normalne ;) jak na mnie...

1. Jestem z koleżanką z podstawówki na jakiejś imprezie (była mi bliska kiedyś), większość ludzi tańczy, my siedzimy na ławce i gadamy. Ja chcę się zapisać na siłownię razem  z Ulą a ona mi mówi, dobrze, ale najpierw zatańcz w kręgu.. Zależało mi i poszłam tańczyć razem z nią.. potem ona mówi a teraz powiedz: co jest niewidzialne a jednak to widać? i jaki jest atrybut króla? Nie czekała na odpowiedź tylko od razu kazała mi coś innego zrobić... Miałam  ustawić kamienne koło z symbolami, podzielone na równe części.. to mi najszybciej poszło  ;) Potem mnie przeniosło do jakiegoś magazynu sportowego, mnóstwo materacy i sprzętów, piłek.. położyłam się na materacu i zaraz jakiś ochroniarz przyszedł i mnie przepędził..obudziłam się

2. Sen był długi dosyć, ale nic istotnego nie zauważyłam. Odbył się w naszym domu wielki zjazd rodzinny, na mojej głowie, było przygotowanie wszystkiego..byłam bardzo poruszona, szczególnie że ciocia z wujkiem z Warszawy mieli przyjechać.. zawsze czułam do nich respekt. Były wiec przygotowanie do zjazdu, jak i sama impreza pokazana.. Bardzo sympatyczny sen :)

3. Śniło mi się, że jestem w olbrzymiej restauracji, wielkie pomieszczenie jak sala balowa, okna od podłóg do sufitu a za nimi czarna noc i tylko jeden malutki okrągły stół i 3 krzesła obok. Miałam przeprowadzić wywiad z koleżanką z liceum, obok mnie siedział J.. wiem, że zanim weszłam na sale byłam w poczekalni razem z rodziną.. sam wywiad był szybki, raczej J. pytał niż ja..dla mnie był nudny, postanowiłam pozwiedzać. Trafiłam do pokoju odpoczynku, na ścianach wisiały kokony a na dywanie spała moja córeczka. Obudziłam się.

Naszła mnie refleksja, to moje budzenie się w nocy, to chyba tylko po to by sny zapisać :P

Muszę koniecznie doczytać:
Pamiętniki Eliade, wczoraj zaczęłam tom I "Zapowiedź równonocy", rewelacyjne ;)
Świetnie się czyta..

czwartek, 2 grudnia 2010

Sny z 1/2 grudnia 2010

Miałam 3 sny, pierwszy i trzeci zapisałam od razu po przebudzeniu :) 2giego mi się nie chciało.. powiedziałam sobie, że zapamiętam ale nic a nic nie pamiętam :/

1. Jestem w mieszkaniu, długi korytarz, salon na końcu korytarza... (siedzimy w salonie skąd widać ten korytarz), widzę że są jeszcze 4 pokoje (odchodzą od korytarza), ale wszystkie drzwi są zamknięte..
Jest nas czworo w mieszkaniu, ja, jakaś dziewczyna i 2óch chłopków.. oni znają sztukę przepowiadania przyszłości i wywoływania duchów.. Nagle jeden z nich podchodzi do mnie i pyta: chcesz zobaczyć przyszłość swojej mamy? i podchodzi do pokoju na końcu korytarza.. ale ja się boję, bo Wiem, że coś strasznego tam zobaczę..i mówię do niego - nie, ale mogę zobaczyć twój palec (?) i on idzie powoli tym korytarzem do mnie i dotyka dłonią moich ust.. budzę się, Asia dotykała rączką moich ust przez sen ;)) 
(mały dreptuś gdzieś w 2-3h po zaśnięciu zawsze przychodzi do nas spać)


2. hm, tego nie pamiętam, niestety.. wiem, że był fajny i "prosty" do zapamiętania.. Dlatego nie zapisywałam.. no trudno, nauczka na przyszłość, by nawet bardzo krótkie i proste sny zapisywać..

3. Jadę pociągiem, jakąś klasą "najgorszą".. na samym końcu pociągu, jest tłoczno, mnóstwo bagaży, ludzi, ciasny korytarz.. zaczynam się przeciskać do przodu.... po jakimś czasie czuję różnicę.. korytarz nie jest już ciasny, ludzi prawie nie ma.. poznaję chłopaka (ze 30 lat ma) i strasznie mi się podoba. Ciężko opisać wygląd, jakieś nieco
dłuższe, ciemnoblond włosy, zawijają mi się na końcach..szczupły.. dużo się uśmiecha.

Okazuje się, że ma chłopaka, wygląda identycznie jak On, ale jakimś cudem ich rozróżniam ;).. Dostrzegam subtelne różnice...  on mnie bardzo nie lubi (ten drugi), bo wie, że się zakochałam w tym pierwszym.. spędzamy czas ze sobą  .. coraz bardziej lubię tego drugiego ;) on mnie też lubi coraz mocniej... Jesteśmy w trójkę nierozłączni..

Akcja przenosi się do jakiegoś miasteczka, mają tam swoją rezydencję, zdradzają mi, że są wampirami.. Zapraszają do siebie moją rodzinę (dokładnie ten 2, bo chce temu 1 się oświadczyć i zrobić przyjęcie niespodziankę).. W tym celu przenosimy się do mojego starego domu.. wiem, że mój tata był umierający.. przekonywał mnie, że mam moc uzdrawiania a ja mu mówię "nawet jak masz rację, to i tak nie umiem z niej korzystać" i uciekam.. widzę też mamę i obok niej karty tarota.. W każdym razie zabieram dzieci, męża i mamę na tę imprezę.

Kiedy idziemy do rezydencji (moja rodzina i ten 2), ja nagle czuję impuls by pobiec jako pierwsza.. kiedy wpadłam do środka zobaczyłam że ten 1 jest z dwoma mężczyznami, ma w dłoni pistolet i Wiem, że chce zabić tego 2. Mówi mi: Cicho i kładzie na ustach palec.. ja tak mocno tego drugiego pokochałam (żadnych erotycznych podtekstów, nic.. jak brata), że ryzykuję życie i wybiegam by go ostrzec..Krzyczę żeby uciekali.. Rozpierzchają się a ja uciekam swoją drogą.. 

Próbują mnie złapać wampiry.. tylko oni zabijają w inny sposób, mają skalpele i rozpruwają brzuch.. delikatnie i piją stamtąd cieknącą krew..
uciekam, znów jestem w pociągu, w łaźni, część z tych wampirów mi pomaga (pewnie zasługa nr2, część ściga - pewnie 1).. W każdym razie jakaś wampirzyca mnie dopada, ściąga ze nie ubranie i goli na łyso.. korzystam z momentu jej nieuwagi i uciekam, rzuca we mnie bronią .. jakaś gwiazda, bo się wciąż kręci i odbija w różnych kierunkach od ścian i podłogi.. na szczęście jakimś martwym ciałem się zasłaniam.. udaje mi się właz otworzyć i cała pobijana wyskakuję..jestem wolna.. Jestem znów w tym samym miasteczku, podchodzę do kiosku, bo chcę jakieś chusteczki kupić.. jestem cała we krwi.. cały czas jestem naga.. jakiś mężczyzna stoi obok i mówi ze zapłaci.. Potem mnie obejmuje i wznosimy się wysoko.. na jakiś dach, siadamy na nim a jemu się rysy twarzy zmieniają, okazuje się, że to mój mąż..
 :P



 Ta "gwiazda do rzucania" -  tak to nazwałam, nazywa się SHURIKEN, ta z mojego snu miała 8 ostrzy.. ponoć nie służyły one do zabijania lecz do ranienia podczas ucieczki.


Wyglądała jak ta na górze, pierwsza  z prawej strony..

wtorek, 30 listopada 2010

Sublustrum

Ciągnie swój do swego, dzisiaj zdobyłam grę.. bardzo rzadko gram w cokolwiek, trochę strata czasu jak dla mnie, ale czasem daję się skusić ;)

Ostatnio grałam w  The Path, oparta na baśni o Czerwonym Kapturku, ciekawa bardzo.. a wejście do chatki babci powala.. każda z sióstr ma inną wizję... (tam było ich 7 bodajże)

... no ale do rzeczy, dzisiaj uruchomiłam grę Sublustrum, okazało się, że główny bohater to naukowiec, który bada dolmeny,  mówi że istnieją pogłoski, że to miejsca obrzędów i inicjacji szamańskich..(!)...

Rzeczywiście w internecie jest informacja o powiązaniu megalitów (do których należą dolmeny) i szamanizmu.. ponoć odbywały się w nich praktyki szamańskie (włącznie z eskarnacją- rozczłonkowanie ciała czy descendus ad inferos - zejście do świata podziemia - w celu pobierania nauk od zmarłych szamanów czy duchów)

Bohater  gry konstruuje dziwną maszynę, bada rolę ultradźwięków na umysł, jak i pozyskuje ekstrakt z kwiatów (jakieś magiczne roślinki) czy żuje jakieś liście.. i co się dzieje -  pierwsze rezultaty nie przynoszą żadnego efektu, kolejne przynoszą wizje.. inny świat, niby taki jak nasz, ale w nieco "krzywym zwierciadle".. widzi tam np bliskich zmarłych .. 
brzmi znajomo jak dla mnie :)

Screeny z gry ;)





Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej..
no i ciekawe czemu tę grę wybrałam :/ Przypadek?

Doświadczenia około szamańskie ;)

Tak to nazywam, bo jeszcze prawie nic nie wiem, poznaję dopiero.. zebrałam w miarę chronologicznie.. to pewnie i tak kropla w morzu..

1. Pierwszy był piorun (w sumie 3x strzelił w nasz dom), ale jeden raz w mój pokój. Ponoć siedziałam tam i oglądałam coś, była burza, piorun spalił telewizor, wideo, zapaliła się zasłonka i kawałek ściany poczerniał.. ponoć jak mama wpadła do pokoju, to ja stałam na środku i nic nie robiłam, jakbym w szoku była, patrzyłam tylko.. nawet nie próbowałam uciekać, pokój był cały "Oświetlony".. tak mama mówi, że jak weszła, to już ognia nie widziała, tylko "jasność", ja nic nie pamiętam.... :/



2. Wypadek samochodowy, mam bliznę na czole, na samym czubku, malutkie kółeczko, nie rosną mi tam włosy.. (ponoć blizny na ciele są ważne, bo w tamtym świecie zamiast oczu "zjadane" są te blizny właśnie)

3. Pogryzł mnie pies, rana na policzku ( w zasadzie aż 3) i na nadgarstku.

4. Liczne omdlenia - coś na kształt choroby szamańskiej ;)

5. Sny świadome, podróże w snach.. nic a nic z tego nie rozumiałam wtedy, bo nikt mi nic nie mówił.. raczej "doświadczałam" i czerpałam przyjemność..

6. Duchy w snach i uzdrawianie.. jeden z najczęstszych motywów moich snów

7. Śmierć w snach, dosłownie rozczłonkowanie ciała na drobne kawałki.. a potem scalenie. Po tej śmierci pojawił się basen jak brodzik, taki do kolan może.. i mnóstwo ludzi naokoło, miałam ich uzdrawiać...

Teraz czytam o szamanizmie i czuję, że jest mi bliski bardzo.. ale nie wiem nic tak naprawdę :/ Pani Aldona pisała, że przydał by mi się ceremonia picia ayahuascy...


W życiu rzeczywistym nigdy niczego ponadnaturalnego nie doświadczyłam, dlatego ciężko mi jest uwierzyć w cokolwiek :/

poniedziałek, 29 listopada 2010

Jak przyjenmnie - zdjęcia

:)

Dzisiaj jest jeden z tych dni, uśmiech od ucha do ucha, w domku ciepło, koty mruczą, dzieci grzeczne.. za oknem Zima, sypie śnieg i jest pięknie..

Z tego wszystkiego wrzucam parę zdjęć:

Z Pyzą na kolankach ;)

Kisiel Żurawinowy


Wzory na Szybce ;P



Pozdrawiam wszystkich co zaglądają :)